Wasi mistrzowie

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2115
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Wasi mistrzowie

Postautor: RedHatMeg » 13 wrz 2010, 16:33

Tak się zastanawiam, czy był albo jest jakiś pisarz, którego śmiało moglibyście nazwać swoim mistrzem - kimś, kogo styl podobał wam się tak bardzo, że chcieliście się na nim wzorować?

Oczywiście, wszyscy chcemy stworzyć własny pisarski styl, ale może kiedyś czytając jakiegoś autora pomyśleliście: "Toż to geniusz! Chciałbym/chciałabym pisać tak jak on/ona." i próbowaliscie wprowadzić ten ideał w życie.

Sama na razie sie na ten temat nie wypowiem, ale chętnie się dowiem, co wy o tym myślicie.
Ostatnio zmieniony 26 wrz 2010, 22:13 przez RedHatMeg, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 523
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Postautor: An-Nah » 13 wrz 2010, 17:16

No ja mam takich trochę :) Każdy z nich jakoś wpłynął na to, co i jak piszę (choć mam też inne, nieksiążkowe inspiracje :))
Pierwszym takim ważnym mistrzem jest dla mnie Tolkien, zresztą przypuszczam, że tego pana powinno się też pociągnąć do odpowiedzialności za moją fascynację mitami i to, że skończyłam na religioznawstwie... choć za mój kierunek studiów może odpowiadać i Ursula LeGuin (etnologia). Literacko oboje natchnęli mnie do światotwórstwa i kulturotwórstwa, językotwórstwa w sumie też, ale to ostatnie zarzuciłam na razie (może kiedyś wrócę...).
Potem z literatury wyższej: William Faulkner. Jego styl jest dla mnie hipnotyczny i jeśli ktoś mi wytknie moje umiłowanie dla długich zdań, wskażę Faulknera bez wahania (choć troszkę też i Brunona Schultza wypadałoby obwinić).
Ostatni mój "mistrz" to Jacek Dukaj, "Lód" to dla mnie niedościgniony wzór tego, co chciałabym osiągnąć - książka, która jest równocześnie fantastyką, powieścią psychologiczną i dziełem napisanym stylem "wysokim".
No i pewnie przydałoby się podciągnąć Gaimana - za pokazanie mi, jak należy bawić się archetypami.

Więcej grzechów jest, ale te są najważniejsze :)
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 13 wrz 2010, 18:16

Moim mistrzem jest Stanisław Lem, ale nie próbuję się na nim wzorować. Na nikim nie próbuję się wzorować. Moim zdaniem takie coś jest bez sensu, bo jak kopiujemy czyjś styl, to efekt jest często odwrotny do zamierzonego. Najlepiej pisać po swojemu.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2115
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 13 wrz 2010, 20:42

Vampircia pisze:Na nikim nie próbuję się wzorować. Moim zdaniem takie coś jest bez sensu, bo jak kopiujemy czyjś styl, to efekt jest często odwrotny do zamierzonego. Najlepiej pisać po swojemu.

Ja nie mówię, że mamy się ślepo wzrować. Chodzi mi też o to, że czasem coś nam się szczególnie podoba u danego autora i myślimy sobie: "W podobny sposób powinienem/powinnam budować napięcie/prowadzić dialogi/konstruować postacie itd." Po prostu podstawy. A reszta to już własny styl, wypracowany latami.
Ostatnio zmieniony 14 wrz 2010, 06:40 przez RedHatMeg, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 13 wrz 2010, 21:22

Ja tak nie mam nawet z podstawami. Nawet jak mi się coś bardzo podoba u danego autora, w ogóle nie odczuwam potrzeby robienia podobnie.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1253
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 13 wrz 2010, 22:49

Ciekawy temat. Myślę, że mam takich "mistrzów" wielu, ale pierwszy autor, a raczej autorka, o której myślę, to Kossakowska. Ten styl, te opisy, ten sposób budowania napięcia oraz przedstawiania przeżyć wewnętrznych bohaterów, te sceny walki, a wreszcie niesamowite światy i stworzenia występujące w jej twórczości - to wszystko sprawia, że naprawdę chciałabym móc pisać choć trochę podobnie do niej. Nie staram się jednak robić nic na siłę. Po prostu mam taki niedościgniony wzór.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Daphne
amator
Posty: 15
Rejestracja: 03 lip 2010, 23:42
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Daphne » 14 wrz 2010, 18:11

Moimi absolutnymi idolami są Remarque i Murakami, ale nigdy nie próbowałam z nich czerpać, bo mamy zupełnie inny sposób percepowania rzeczywistości. O ile kiedyś potrafiłam pisać bardzo podobnie i poetycko do Remarque'a, o tyle później z tego wyrosłam i teraz nawet nie próbuję go naśladować ^^' Zresztą, co regularnie mam wytykane na wszystkich zajęciach z kreatywnego pisania, technik przekładu czy literaturoznawstwa, przeważnie brzydko lecę w esej i sylwę i gdzieś tam wyrobił mi się taki naukowy, trochę "zarozumiały" styl wypowiedzi, który najbardziej nadaje się do wylewania wiadra pomyj na ludzi :3
Przypuszczam, że jeżeli kiedykolwiek będę utrzymywać się z pisania, to będę obrażać innych, jako wiecznie niezadowolony kryty, więc gdzie mi tam do Murakamiego XD

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 18 wrz 2010, 20:38

Dla mnie jest to Stephen King. Za narrację (zwłaszcza opisy), wyraziste postaci i pewną w stosunku do nich "bezwzględność", z braku lepszego słowa.
OC-holic

Awatar użytkownika
Galena
amator
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2010, 22:41
Kontaktowanie:

Postautor: Galena » 04 paź 2010, 17:50

Anna Brzezińska.
Jej książki (Twardokęsek i "Wody głębokie jak niebo" szczególnie) doprowadzają mnie do stanu około-depresyjnego, bo ja tak nie umiem, a chciałabym, oj chciała...

Stylistycznie zachwyca mnie też Pacyński. Nie mam pojęcia, jak on to robi, ale jego "podpis" widoczny jest w każdym zdaniu. Klimat też utrzymuje taki, że tylko wziąć i strzelić głową o ścianę. Jego książki zawsze są tak cudownie gorzko-ironiczne...

Pod względem budowania świata - Salman Rushdie. Ten człowiek robi niewiarygodne rzeczy ze zdaniami, a opisy buduje tak soczyste, że aż duszne.
craiis.org.pl , bo nie tylko fanfikiem człowiek żyje.

The world is full of tragedies
So how can it be wrong?
Singing death death death death
Devil devil evil evil songs

Awatar użytkownika
Szaliczek
debiutant
Posty: 78
Rejestracja: 11 paź 2010, 21:20
Lokalizacja: Płock. Znacie to ? xX

Postautor: Szaliczek » 11 paź 2010, 23:28

Moim mistrzem jest Terry Pratchett, jeden z angielskich twórców współczesnej fantastyki. Są dwuznaczne historie z odniesieniem do naszego świata; świetny humor; ciekawe wydarzenia; Świat Dysku krótko mówiąc. Pan Terr doskonale operuje słownictwem, wie jak zaciekawić czytelnika długim na pół strony przypisem (a uwierzcie, było takich z dwa albo trzy, bądź mniejsze).

Mógłbym jeszcze wspomnieć o Leszku Kołakowskim i jego sposobie pisania prac - wyrażania myśli w mini-esejach. Zazdroszczę mu lekkiego podejścia pióra do spraw takich jak miłość, seks, teatr, sumienie, grzech etc.
Aaaa tam....
Obrazek

Awatar użytkownika
Fimi
amator
Posty: 10
Rejestracja: 18 gru 2010, 15:01
Kontaktowanie:

Postautor: Fimi » 23 gru 2010, 16:58

U mnie to zależy od rodzaju fika. Jeśli chodzi o parodie itp. - zdecydowanie Pilipiuk! Uwielbiam jego humor i to, w jaki sposób to wszystko opisuje. Dialogi - bezcenne. Cieszę się, że mamy tak utalentowanego polskiego pisarza...

Jeśli chodzi o fiki obyczajowe, melodramaty itp., to jest taka dziewczyna, co to umieściła kilka swoich fanfików (KakuHida) na deviantarcie - Maria Moriewna . Po prostu kocham jej styl. Za każdym razem czytając, wręcz widzę jak to się wszystko dzieje... Niemal mam wrażenie, że oglądam anime. Jej tekst jest naprawdę trudny, co robi na mnie jeszcze większe wrażenie, bo ja takie właśnie uwielbiam (głupi się łatwo zgubi).

Jeszcze kiedyś była taka dziewczyna, której nicka niestety nie pamiętam (miała bloga: francuska-w-hogwarcie.mylog.pl). Rzadko się zdarza, żeby mnie jakiś fanfik wciągnął na tyle, że poświęciłam dwa dni na przeczytanie wszystkiego... W każdym razie jej fabuła powaliła mnie na kolana z wszystkich innych fanfików HP

Zapomniałabym o problematic-child! Jej opowiadanie ItaSaku wstrząsnęło mną. Łatwo wczułam się w klimat jej fanfika, przy którym płakałam jak nie wiem co... Chciałabym tak umiejętnie wykreować osobowość postaci, jak ona.
Obrazek

Awatar użytkownika
Jukatan
amator
Posty: 18
Rejestracja: 22 mar 2011, 22:44
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Jukatan » 24 mar 2011, 21:33

Ogólni czytam bardzo mało. W zeszłym roku nie przeczytałam na pewno więcej niż 5 książek, po prostu nie mam na to ani czasu ani ochoty. Jesli chodzi o pisarzy, moim mistrzem, guru, bogiem etc. jest Siergiej Łukjanienko. Uwielbiam jego space opery i tylko "Lord z planety Ziemia" dostąpił zaszczytu bycia przeze mnie czytanym od początku od razu po skończeniu.

Kolejnym moim guru jest Andrzej Pilipiuk; spędziłam przy jego książkach niejedną godzinę. Andrzeja Sapkowskiego bardzo sobie cenię za budowanie dialogów, z kolei autorkę Harry'ego Pottera za stworzenie super postaci, do których mozna się naprawdę przywiązać.

jesli chodzi o fanfiction, to też ich nie czytam. ale na pewno zawsze uwielbiałam Sagę Herbacianą :->

Awatar użytkownika
Orcrest
pomocnik
Posty: 386
Rejestracja: 13 maja 2011, 10:37
Lokalizacja: Koziegłowy, Poznań

Postautor: Orcrest » 19 maja 2011, 10:49

Jeśli chodzi o moje oryginalne historie to nie wzoruję się na nikim konkretnym. Staram się czasami odwzorować cechy stylu pisarskiego, np. bardzo mi się podoba język i konstrukcja "akapitów" w starszych dziełach. Autor nie odczuwa często potrzeby pośpieszania akcji kosztem opisów. Na dodatek opisy te nie są w żaden sposób nużące. To prawda, lubię literaturę przygodową, ale tempo trzeba umieć wyważyć. Tu jako przykład negatywny mogę podać Richarda A. Knaaka, konkretnie "Dziedzictwo Krwi" - dużo akcji, głupia fabuła, kiepsko rozwinięte postaci, opisy szczątkowe.

Jeśli chodzi o fanfiction to moim ideałem jest Keno Don Rosa.

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 26 wrz 2011, 16:39

Moja przygoda z fantastyką zaczęła się od powieści "Sherwood" Tomasza Pacyńskiego. Wkrótce pochłonąłem wszystkie książki sygnowane jego nazwiskiem. Myślę, że on jest właśnie moim wzorem. Humor w jego wykonaniu to prawdziwe mistrzostwo świata. Dopiero z czasem zauważyłem, jak bardzo wzorował się on na Andrzeju Sapkowskim, którego również nazwałbym moim wzorem, ale postawił jednocześnie na drugim miejscu.
Obrazek
Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 07 gru 2011, 18:11

Bardzo fajny temat :) Tak fajny, że postanowiłam właśnie tutaj napisać swojego pierwszego posta u Was.
Witam!

Otóż jakiś czas temu przemyślałam wszystko i wybrałam sobie swoich czterech mistrzów (nawet bez cudzysłowia będę to pisać), z których każdy dołożył jakąś cegiełkę do tego, jak teraz piszę.

Zaczęło się od Douglasa Adamsa i Autostopem przez galaktykę. Pomijając jego wredne zakręcone poczucie humoru, przy którym już niekiedy nie mogłam się śmiać, a tylko wybałuszałam oczy, nauczył mnie, że jeśli pojawia się dylemat Napisać coś, bo mi się podoba, czy nie napisać, bo pewnie większości czytelników się niespodoba? ZAWSZE trzeba wybierać to pierwsze. Zaobserwowałam wtedy, że wręcz jest to (u mnie i u wielu nieświadomych tego pisarzy-amatorów) odruch. Odruch głupi, ponieważ nie ma tak naprawdę żadnego "statystycznego czytelnika". Jeśli taki jest, to po co dla niego pisać?

Potem przeczytałam Zbrodnię i karę. I zakochałam się w Raskolnikowie :D To co mój drugi mistrz, Fiodor Dostojewski, wyczyniał w opisach ludzkiej psychiki, to był istny kosmos. Do dziś nie mogę się nadziwić ludziom, który potrafią piórem nadążać za słowotokiem ludzkich myśli. Ale on był pierwszym, który pokazał mi, że można i że w tym celu należy używać wszelkich, normalnie niezalecanych środków: powtórzeń, urywania zdań... Dzięki niemu patrzę na psychikę bardzo... szeroko. Co prawda sama opisuję uczucia i reakcje na innej zasadzie (on to robił na zasadzie tego, co widać "na zewnątrz", a ja jednak idę na łatwiznę i rozprawiam o tym, co dzieje się w środku), ale do dzisiaj został mi jego sposób przedstawiania postaci na zasadzie Nie wskazuj jej z imienia, dopóki ktoś z powieści nie zasugeruje, że tak się nazywa (co raz było zabawnym przeżyciem, bo postacie nie przedstawiały się sobie przez jakieś 40 stron Obrazek )

Później z powodu niezwykłego przypadku trafiłam na Perfekcyjną Niedoskonałość i Jacek Dukaj stał się moim bogiem, jeśli chodzi o wyobraźnię i opisy. Nagle zrozumiałam, że cały ten sposób relacjonowania wyglądu postaci czy tzw. przyrody, który był normą w szkolnych lekturach czy w wielu innych książkach, jakie czytałam (tak, nawet tych dwóch powyższych!), jest bez sensu. Nudny, ciągnący się w nieskończoność, wymieniający kolejno kolor, kształt... A Dukaj pisał o wszystkim jednocześnie, mieszał wygląd, z odczuciami, jakie w nas ten wygląd wywoływał, opisywał kolor za pomocą dźwięku, kształt za pomocą dotyku... U niego opisy to był krajobraz malowany pędzlem, o którym nie trzeba było myśleć, bo się go czuło zanim się zobaczyło!
A jego wizje przyszłości! Cywilizacje post ludzkie, zawijanie przestrzeni, manipulacja nad fizykami... Nie dość, że coś takiego wymyślił, to jeszcze przyjmował to jedynie jako tło. Najważniejsza była jakaś intryga czy morderstwo - tamtym fantastycznonaukowe szaleństwem zdawał się w ogóle nie zajmować, jakby tylko puścił je w ruch i już samo działało - chciałabym tak umieć...

W ten sposób nauczyłam się pisać praktycznie wszystko o praktycznie wszystkim, ale nadal coś mi zgrzytało. I dopiero kiedy spotkałam tego gościa zauważyłam, że moje historie po prostu stoją w miejscu, że nie umiem opisywać akcji :( A Charyzjusz Chakier umiał. Takie opowiadania jak Tajemnicze prosiaki, Serwer czy ciąg zaczynający się od Rzężenia to fajerwerki niesamowitych akcji niczym z jakiejś parodii Jamesa Bonda, z czego wszystkie oparte na świecie informatyki, programowania i nerdów komputerowych (tak, niestety, dłuższe opowiadania będą dla zwykłego użytkownika jak fanfiki dla niewtajemniczonych). Uciekanie, wymiana ognia z broni bitowej, zapierające dech pościgi ramkami danych po sieci internet, walka z wirusami komputerowymi... Czasami opis musi być przecież tylko połowiczny, ułamkowy, bo w migawkach świat tak właśnie jest widziany. Kolejne genialne odkrycie. I jak na razie ostatnie - dokładnie dzięki tym czterem osobą piszę tak, jak piszę i jak na razie nie trzeba mi więcej :D

Choć... Generalnie zawsze, kiedy ktoś się zachwyca moimi tekstami, myślę o Dukaju. O innych rzadziej, tylko po troszku.


An-Nah pisze:Ostatni mój "mistrz" to Jacek Dukaj, "Lód" to dla mnie niedościgniony wzór tego, co chciałabym osiągnąć - książka, która jest równocześnie fantastyką, powieścią psychologiczną i dziełem napisanym stylem "wysokim".

Piątka! :D

Vampircia pisze:Moim zdaniem takie coś jest bez sensu, bo jak kopiujemy czyjś styl, to efekt jest często odwrotny do zamierzonego. Najlepiej pisać po swojemu.

A nie nie, wzorowanie się to nie jest kopiowanie. Nie siedzę z ksiażką jednego czy drugiego autora porównując, w jaki sposób on pisał coś podobnego. Po prostu czytając różne rzeczy mimochodem wyłapuję, że dany opis/dialog/postać mi się podoba albo się nie podoba. I zauważam dlaczego - może z powodu długości zdań, może ze sposobu zestawiania porównań, może z typu używanych słów... I dowiaduję się, że tak można, bo sama bym tego nie odkryła, na pewno nie kiedyś. I już wiem, jak mam pisać, żeby mi się podobało, a przynajmniej próbuję.
Więc: nie piszę tak jak tamten pisarz, ale: piszę tak, żeby uzyskać ten sam efekt, jaki on uzyskiwał.

I pochwalam wybór Lema :)
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość