Marudzenie

Tutaj rozmawiamy na wszelkie tematy nie związane z fanfikami i opowiadaniami.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Marudzenie

Postautor: Vampircia » 12 gru 2015, 13:17

Ja nie jestem gołosłowna, słowo się rzekło i temat jest. Pomarudzę sobie. Od jakiegoś miesiąca robią mi remont w bloku, co jest w sumie dobre, mimo że uciążliwe. Ale nie w tym problem. Remont jest w tygodniu, a nie w weekend. Ale jak już prawie skończyli, to sąsiedzi se zaczęli robić remont. Tłukli się wczoraj tak, że aż podłoga drżała. Miałam nadzieję, że w sobotę odpuszczą, ale nie. Od 8 rano tłuczenie znowu. A potem sąsiedzi se zaczęli rozmawiać na korytarzu, no bo inaczej się przecież nie da. Mam nadzieję, że chociaż w niedzielę będzie spokój. Aha, tak w ogóle to już się nie tłuką. Tłuc się trzeba z rana, żeby budzić ludzi.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1239
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Miryoku » 12 gru 2015, 14:00

"A potem sąsiedzi se zaczęli rozmawiać na korytarzu, no bo inaczej się przecież nie da."
"Aha, tak w ogóle to już się nie tłuką. Tłuc się trzeba z rana, żeby budzić ludzi."
Standard w większości bloków. Upierdliwe jak nie wiem co.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Preity
moderator
Posty: 197
Rejestracja: 14 sie 2012, 20:44
Lokalizacja: Marsjańskie odmęty
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Preity » 12 gru 2015, 16:08

Ja też pomarudzę, bo nie dość, że nadal mnie wszystko po szpitalu boli i jak za dużo jednego dnia połażę, to następnego, większość spędzam w łóżku, bo do niczego się nie nadaję, to mnie jeszcze przeziębienie próbuje złapać i na dodatek zafundowałam sobie dwa siniaki na palcach, nim nauczyłam się jak poprawnie korzystać z glukometru (a jak pielęgniarka pokazywała to wydawało się banalnie proste, i uprzedzając pytania jeszcze cukrzycy nie mam, ale lekarz po ostatnich wydarzeniach zalecił konsultację w poradni cukrzycowej, więc się kłuję i mierzę, żeby mieć z czym do diabetologa pójść)
Nagi wyszedłem z łona matki
i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

Hi 1, 21

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Vampircia » 12 gru 2015, 16:12

Pocieszam stwierdzeniem, że masz ładnego avka.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Zwierz Hienisty » 12 gru 2015, 16:23

A ja z moim uszkodzeniem nerwów w łokciu i nadgarstku byłem u ortopedy. Mam skierowanie... na coś. Nie bardzo wiadomo na co, bo mam się dogadywać z radiologiem, że zrobi to, co wyda się konieczne na podstawie objawów, bo nikt nie potrafił przeczytać ortopedy. W gabinecie byliśmy może z minutę - lekarz nawet na nas nie spojrzał, słuchał chyba tylko jednym uchem, bo generalnie fakt, że problem jest w łokciu olał. Objawy ewidentnie neurologiczne, do sprawdzenia uszkodzenia nerwów w łokciu czy nadgarstku wystarczy banalne badanie niewymagające żadnej aparatury, a on we wstępnej diagnozie dał kod zapalenia mięśni czy stawów (trudno odszyfrować). Oczywiście powiedzenie, co uznał, co teraz, na co to skierowanie, zapewne doprowadziłoby do końca świata, więc praktycznie do tej pory nie wiem, jakiego rentgena zlecił, bo kategorycznie odmówił wyjaśnień, tylko kazał sobie przeczytać na skierowaniu. Rentgen za miesiąc, skierowanie nie tylko nie do zrobienia na NFZ poza tą jednostką, ale wręcz nieważne jako skierowanie - tylko do użytku wewnętrznego, więc nie można go zrealizować nawet prywatnie. Ręce praktycznie nieczynne, komunikacją miejską nie możem jeździć, bo trzeba się trzymać.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Vampircia » 12 gru 2015, 16:58

Gdybym miała magiczną moc, to bym was wszystkich uzdrowiła, ale niestety nie mam, buuu;(
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Preity
moderator
Posty: 197
Rejestracja: 14 sie 2012, 20:44
Lokalizacja: Marsjańskie odmęty
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Preity » 13 gru 2015, 11:41

Hienie szczerz współczuję wam przejść z lekarzami.

A u mnie to co miało być przeziębieniem, ostatecznie objawiło się jako grypa jelitowa i pół nocy spędziłam na rozmowach z wielkim białym telefonem, a teraz dogorywam, bo oprócz problemów z żołądkiem w pakiecie jest wysoka temperatura.
Nagi wyszedłem z łona matki
i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

Hi 1, 21

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 573
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Skorpion » 21 gru 2015, 13:29

Wesołych świąt, marudy :*
Wyobraź sbie, że w tym miejscu jest najfajniejsza sygnaturka świata. Ok, wyobraziłeś sobie? Super. A teraz powiedz, kto ma najfajniejszą sygnaturkę świata.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1239
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Miryoku » 21 gru 2015, 19:28

Marudzę, że Skorpion za wcześnie złożył nam życzenia.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: kociara81 » 25 gru 2015, 13:36

Naprawdę współczuję wam Hieny :(. Zawsze mnie dziwi czemu ciągle masz bubę.

To i ja dołączę do marudzenia :P. Trochę coś z prywatnego i trochę z świata gier.

Ogólnie dobija mnie fakt że nie chcą mnie do pracy. Do tych co mogę. Bo wiem że do fizycznych totalnie się nie nadaję. Jestem powolna, moja sprawność manualna jest do d i do tego coraz bardziej w tym aż młodym wieku kręgosłup coraz mniej wytrzymuję bo od najmłodszych lat mam dość rozwalony. W branży nie chcą mnie brać po po pierwsze nie mam doświadczenia i mam czasem mam wrażenie że przeszkadza im fakt że mam waginę zamiast kutasa.Ale ogólnie w Polsce branżą informatyczna jest mało otwarta na takich newbie, bo boją się że taki nagle okaże się szpiegiem przemysłowym i zwinie im bazę danych i będzie sprzedawać konkurencji lub gdzieś w darknecie.Naprawdę 90% prac w mej okolicy to tylko telemarketer lub opcja wyjazdu do UK lub Niemiec (ale się tej opcji za bardzo boję. Naprawdę taki osobnik co głównie siedzi na własne życzenie w swej noże aka pokój. Ogólnie nie dałabym rady, ledwo umiem te dorosłe sprawy. Ech jestem beznadziejna). I nawet gdy nie mam tej pracy to zajmuję się domem. W końcu dom w magiczny sposób nie sprząta, jedzenie samo się nie gotuję, a piec sam się nie rozpala i nie dokłada do siebie drewna i węgla. Naprawdę mam dosyć tego że mój ojciec uważa mnie za durnia, bo nie jestem zaradna życiowo. Bo taka prawda jestem niezaradna. A bycie aspim jeszcze bardziej wszystko utrudnia. Ja wiem że po prostu nigdy nie będę taka jak neurotropowi, dlatego zawsze próbuję korzystać z tego co mam.

A co z tego że mam ogrom wiedzy i co z tego że być może jestem inteligentna (lub mi się zdaję, bo jednak czuję się jak jakiś prymityw), skoro nie mogę wykorzystać? I na co mi wiedza skoro mam mało doświadczenia? Wiecie co mnie męczy? Uczucie bycia kimś zbędnym, bezużytecznym, totalnym śmieciem. I ojciec mi w tym nie pomaga ciągle wytyka mi moją niedołężność, nabija z moich hobby i ciągle daję mi wyrzutu sumienia że nie mam pracy, jakbym kogoś zabiła. Mam dosyć tego że mnie dręczy, uważając za tą gorszą córkę.

Bo mimo moich badań, obserwacji, szukania informacji, wciąż mało wiem jak być człowiekiem. Typowym szarym człowiekiem. Tak jak większość społeczeństwa. Po prostu często się czuję że jestem kosmitą, którego nagle podrzucono na totalnie nieznaną mi planetę. Naprawdę próbuję się wpasować do ludzi, symulować bycie typowym człowiekiem jak się da. Ale prawda jest taka że mimo to po jakimś czasie ktoś zauważy że jednak jestem tą gruszką w skrzynce z jabłkami. Tak wiem dziwne to uczucie bycia kosmitą. Ludzie dla mnie to wielkie "OMG WTF?!". Ale ta myśl męczy mnie od najmłodszych lat.

Często moi znajomi aspi tłumaczą alegorię bycia aspim jako posiadanie innego systemu operacyjnego. Nawet zacytuję pewien kawałek notki Kajty której blog śledzę: "Autyzm nie jest chorobą, ale innym systemem operacyjnym w mózgu. Większość ludzi używa Windowsa, ale czy znaczy to, że komputery z Linuksami są upośledzone? Oczywiście, że nie. Linuksy, czy ogólnie Uniksy, mogą być dla przeciętnego człowieka trudne w obsłudze i dziwne, ale mają wiele zastosowań. Na przykład serwery, na których sprawują się dużo lepiej, niż Windowsy przeznaczone raczej na komputery domowe.". A w tym wypadku nikt nie chcę takiego derpa jak jak :(. Naprawdę musiałabym wtedy być jakimś dziwnym składakiem i jakąś mega dziwaczną dystrybucja Linuxa.

Ale teraz przejdźmy na temat fandomowy.

Czemu się tak czepiam na Minecraft: Story Mode? Ogólnie sama należy do gatunku interaktywnego filmu (nie nie mam nic do tego gatunku. Jest naprawdę dużo gier które są naprawdę dobre np choćby Dragon's Lair albo seria gier z detektywem Texem Murphy). Co ogólnie dziwi że ktoś chciał wskrzesić już dość martwy gatunek i skierować go do młodszej widowni. Więc skoro wiemy że gra nie będzie mieć nic z gameplayu tylko quick game eventy, to wtedy powinni pomyśleć o dobrej historii. Czy jest ona dobra, wciągająca? Nope. Żeby za dużo nie spoilerować to typowy schemat niczym z filmu dla nastolatków z lat 90. Chociaż były krótkie kawałki co próbowały łamać ten cliché, ale nie bardzo im się udawało.

Więc zróbmy listę sprawdzające jakie typowe elementy ma:

- uroczy zwierzak? zaliczone (jest to świnka), która często wpada w kłopoty by nadać "wątek komediowy", zaliczone
- humor niczym u 5 latka (naprawdę krowie katapulty mają być śmieszne? O RLY?!), zaliczone
- grupa przyjaciół które są derpami i obrzutkami, zaliczone
- nagle muszą akurat Ci ludzie ratować świat lub ogólnie coś wielkiego? zaliczone
- wątek jakieś grupy mega zajefajnych guru dla większości postaci, która ta grupa musi zjednać, ponieważ magia przyjaźni jak i oni tylko z nimi mogą uratować świat, zaliczone (serio MC to nie pieprzone MLP:FiM)
- grupa głupawych szkolnych chuliganów dręczący bohaterów, zaliczone
- tragiczny wątek silnej laski w grupie, co się dzieję z nią coś złego, a na siłę to ukrywa, bo nie chcę wyjść na słabą, zaliczone
- Team work! Team work! Tak bardzo to ważne, Team wooooorrrkk WTW!, zaliczone

I inne przejedzone motywy jakie mogłam zapomnieć. Nadal wychodzą nowe epizody, więc jeszcze w pełni nie wiadomo jak skończy, ale ogólnie ja już już wiem jakie są prawdopodobne możliwości skoro nadal będą jechać tym utartym schematem.

A sama fabuła? Ok ok. Otóż tam pewna grupa derpowatych przyjaciół ma za cel wygranie konkursu w budowaniu wiesz ciekawych i efektywnych rzeczy. I byli tymi co zawsze to przegrywali. I tak przegrali znowu, ale czekaj nagle wyskakuję wątek ratowania świata. Otóż ich kumpela typowa silna kobieta sprzedała jakiemuś gościowi czaszkę witherowego szkieleta. Oczywiście ten wuj ją wykiwał i zamiast diamentu dał lapis lazuli. Więc okazuję się że ten gościu chcę wywołać nie nie typowego withera. Tylko z tajemniczą mocą comand blocku (ej tak przecież comand blocki nie działają. Ech te firmy zewnętrze robiące gry korzystające z popularne marki. Ah aż mi się przypomina JJA) postanawia wywołać Wither Strom czyli chyba swoiste dziecko Withera i Ender Dragona na sterydach co zaczyna rozwalać cały świat. I by uratować świat musi zjednać ponownie grupę składająca się z najlepszego budowniczego w tym świecie, najlepszą wynalazczyni która jest 1337 w redstone i najlepszego wojownika (mogłam jeszcze kogoś zapomnieć, ale trudno). I to tyle mogę mówić bez dalszych spoilerów.

I jest dużo scen co łamie kanon czyli pewne mechaniki w tej grze nie działają tak jak w originale. Jedyne co dobrego można wziąć z tej gry to pomysły na niektóre budowle jak i konstrukcję z redstone. Skoro fabułą nudna, to czy postacie są ciekawe? Nie nudne jak flaki z olejem. Typowe schematy, typowe stereotypowe przedstawienie postaci.

Więc podsumowując Minecraft: Story Mode jest typowym skokiem na kasę żerującym na fanach serii, jak i na popularności. Czy polecam to kupić? Nie, strata kasy i czasu. Chyba że jesteś zdesperowanym diehardowym fanem MC co musi mieć wszystko związane z tą grą. A jeśli nie masz nadal Minecrafta to warto go kupić, a nie to coś. Więcej zabawy jest z oryginałem niż z tym koszmarkiem. A jeśli należysz do PC Master Race to możesz zaznać wspaniałości jakie serwuje społeczność moderska, która jeszcze lepiej ulepsza rozgrywkę.

Więc jak taki miałby być film o Minecrafcie, to ja dziękuję postoję.

Ale i pomarudzę na społeczność moderską MC. Ogólnie wkurza mnie dziwny trend balansowania i utrudniania gry na siłe, dodając jedno wielkie grindowanie (a takie grindowanie jak w gregtechu to raczej tylko masochiści lubią). Co jest złego w byciu niczym bóg w końcowych etapach gry, gdy już masz gotową cała infrastrukturę, na która ciężko się pracuje. Bo wiadomo że bardziej hardkorowy gracz już w tydzień dojdzie z danymi modami do etapu end game i szybko wtedy im się nudzi, bo nie ma już nic, wszystko zrobione. Ale trza uszanować tych co grają bardziej powoli i casualowo, a takim graczem MC jestem ja. Jeśli chcę grać typowo hardkorowo to odpalam sobie Quake III lub inne oldshoolowe lub stylizowane na oldshool gry. Ah ten odwieczny konflikt gracze causlowi vs gracze hardcore. Jakby nie mogli uznać że nie ma graczy w pełni za tą jak i za drugą opcją. Bo tak naprawdę są różne spektra graczy. Ja akurat pasuję pod środek, chociaż z lekkim skrzydłem w kierunku causalu. Czasem potrzebuję wrażeń hardkorowego gracza kochający stary dobry oldshool, a czasem mam ochotę poderpować jako ten causal. Ech ci ludzie.

Ah i Ci co nie znają za dobrze żargonu graczy to powiem że słowo grindowanie, oznacza w kółko powtarzanie tej samej czynności np. zabijanie ciągle tych samych potworów, by wykonać jakiś cel np. zdobyć doświadczenie by mieć potem większy level. W wypadku MC są to zagnieżdżone receptury. I dając pod przykład gregtecha, trza zdobyć tonę miedzi, by móc chociaż zbudować silnik dla danej maszyny. Taki sposób grindowania powstał jako utrudnienie gry, by graczowi zajęło więcej czasu by dojść do danego celu. Ponieważ jak już skończysz dany mod najczęściej nie masz już nic. Zawsze można mieć paczkę modów i zacząć się bawić innymi modami, ale je też rozwiniesz na maxa. Zawsze zrobisz wszystkie maszyny, zawsze zrobisz te wszystkie potrzebne przedmioty i przyrządy magiczne, zawsze zwiedzisz te wszystkie wymiary i pokonasz wszystkie bossy. Zawsze jest możliwość zaczęcia nowej gry, podążenia innym drzewkiem technicznym danego moda, innym drzewem danego moda magicznego, zmiany paczki modów. Ale najszybciej nudzą Ci co robią wszystko szybko. I ta grupa jest aż za głośna. I ta chcę dyktować se warunki pozostałym.

To na razie tyle moich przemyślenio-marudzenia.

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Vampircia » 25 gru 2015, 16:21

A zamiast wyjeżdżać za granicę, nie dałoby się po prostu wyjechać do jakiegoś większego miasta? Sama powiedziałaś, że zajmujesz się domem, więc wydaje mi się, że jednak jesteś w miarę zaradna.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Zwierz Hienisty » 25 gru 2015, 17:22

Ręce chyba doszły do wniosku, że pomocy się nie doczekają. Zdrowieją. Same.

kociara81 pisze:A co z tego że mam ogrom wiedzy i co z tego że być może jestem inteligentna (lub mi się zdaję, bo jednak czuję się jak jakiś prymityw), skoro nie mogę wykorzystać? I na co mi wiedza skoro mam mało doświadczenia? Wiecie co mnie męczy? Uczucie bycia kimś zbędnym, bezużytecznym, totalnym śmieciem. I ojciec mi w tym nie pomaga ciągle wytyka mi moją niedołężność, nabija z moich hobby i ciągle daję mi wyrzutu sumienia że nie mam pracy, jakbym kogoś zabiła. Mam dosyć tego że mnie dręczy, uważając za tą gorszą córkę.

Bo mimo moich badań, obserwacji, szukania informacji, wciąż mało wiem jak być człowiekiem. Typowym szarym człowiekiem. Tak jak większość społeczeństwa. Po prostu często się czuję że jestem kosmitą, którego nagle podrzucono na totalnie nieznaną mi planetę. Naprawdę próbuję się wpasować do ludzi, symulować bycie typowym człowiekiem jak się da. Ale prawda jest taka że mimo to po jakimś czasie ktoś zauważy że jednak jestem tą gruszką w skrzynce z jabłkami. Tak wiem dziwne to uczucie bycia kosmitą. Ludzie dla mnie to wielkie "OMG WTF?!". Ale ta myśl męczy mnie od najmłodszych lat.

Często moi znajomi aspi tłumaczą alegorię bycia aspim jako posiadanie innego systemu operacyjnego. Nawet zacytuję pewien kawałek notki Kajty której blog śledzę: "Autyzm nie jest chorobą, ale innym systemem operacyjnym w mózgu. Większość ludzi używa Windowsa, ale czy znaczy to, że komputery z Linuksami są upośledzone? Oczywiście, że nie. Linuksy, czy ogólnie Uniksy, mogą być dla przeciętnego człowieka trudne w obsłudze i dziwne, ale mają wiele zastosowań. Na przykład serwery, na których sprawują się dużo lepiej, niż Windowsy przeznaczone raczej na komputery domowe.". A w tym wypadku nikt nie chcę takiego derpa jak jak :(. Naprawdę musiałabym wtedy być jakimś dziwnym składakiem i jakąś mega dziwaczną dystrybucja Linuxa.
Hien generalnie rozumie to uczucie.
Acz generalnie mamy się dowiadywać w marcu, czy będą terminy na 2016 na diagnozę dorosłych... a bez tej diagnozy mamy się nie pokazywać na oczy specowi od transów.

No i jeszcze krewnej odpieprzyło do reszty. Zastanawiamy się, czy nie powinniśmy aby niebawem zastanowić się nad próbą skierowania jej na przymusowe leczenie psychiatryczne. Tylko kto do cholery uwierzy komuś, kto sam ma gruby plik psychiatrycznych diagnoz, że nie jest ok?
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: kociara81 » 25 gru 2015, 19:02

@Chieny: Powodzenia wam życzę. Ja też myślę że ona jednak potrzebuję lekarza. To co ona robi jest najzwyczajniej niezgodne z prawem. Ona ciebie dręczy psychicznie i może fizycznie. Raczej za to może siedzieć jak i w psychiatryku jak i w więżeniu. Tylko problem, jest to że masz łatkę bycia ćwir ćwir. Tak samo ja. I boję że potraktują was z pogardą

Ech naprawdę męczy zbyt depresyjny humor, mimo że święta to teoretycznie przesadnie radosny czas że od tej cukierkowości można wymiotować tęczą.

@Vampircia: Znam dużo czynności pozwalające zając się domem jak sprzątanie, gotowanie, mycie naczyń, paleniu w okresie zimowym w piecu na paliwo stałe (węgiel i drewno) by było ciepło, zrobić zakupy, opiekować zwierzętami. Leczy tylko nie wiem jak odpowiednio ustawić pralkę (wiesz różny typ prania potrzebuję różnych ustawień) i prasowanie nie idzie mi za dobrze. Ale ja już zahacza o ludzko-urzędnicze to już dramat. Nie umiem płacić rachunków, nie umiem załatwić spraw sama w urzędzie, a do dopiero wypełnić PIT i inną papirologię. Człowiek się pojawia to ja zaczynam się gubić i panikować.

Moja siostra i ojciec jako niezaradność widzi to że nie umiem sama się utrzymać i że żyję na ich koszt. A teraz na moją większą niekorzyść jest fakt że nie mam ubezpieczenia zdrowotnego, bo straciłam status bezrobotnego, bo zapomniałam tej cholernej daty dla PUPu. Bo miałam wtedy dużo spraw jak komisja dla sądu bo sadze się z ZUSem, jaki i rehabilitacja (bo kręgosłup mi dokucza) Nie mam własnych pieniędzy (dobra to co zarobiłam kiedyś to często oszczędzałam, no ale poszły na pewne wydatki), nie mam pracy. Człowiek bez pracy to dla nich śmieć. Sis z ojcem harują po 18h, więc się nie dziwie że tak są zapatrzeni w prace. Jak matka umrze (to jedyna osoba jaka mnie chroni i wspiera w rodzinie, mimo że i ma pewną swoją ciemną stronę, ale naprawdę robi dla mnie więcej dobrego niż złego) to z pewnością ojciec z siostrą wyrzucą mnie na ulice, bo by nie chcieli takiego darmozjada. Nawet takiego co dba o ich dom. Za darmo. Gdy ludzie bulą za takie usługi niezła kasę. Może mam przyjaciół, ale oni myślę że będą mogli wziąć na krótki czas, bo takie mają myślę możliwości. Czułabym się mega zagubiona. Co z sobą mogła zrobić? Skoro mam mało tego co jest moje. Wtedy przychodzą tylko te najgorsze myśli. Ta rzecz byłby to tylko jednorazowy dużym wydatkiem. Potem by wystarczyło tylko raz na jakiś czas dać kwiaty lub znicz. Parę razy w roku sprzątnąć grób Mniejszy niż trzymanie mnie tu na tym świecie. Nie nie mówię dalej, ta myśl to jakieś szaleństwo. Muszę z tym jakoś ogarnąć. Sorry naprawdę nie chciałam ciebie niepokoić. Nie nie mów mi nawet że mam iść do lekarza. W końcu nie mam ubezpieczenia i pieniędzy. Po części też przechlapane, ale mniej niż Chieny. Dobra raczej już więcej nic nie mówię. Tylko was niepokoję.

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Vampircia » 25 gru 2015, 19:19

Kociara, ale to, że czegoś nie umiesz, to nie znaczy, że nie możesz się nauczyć. Nikt się przecież nie rodzi z wrodzoną umiejętnością załatwiania spraw urzędowych:P
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Re: Marudzenie

Postautor: Zwierz Hienisty » 25 gru 2015, 20:54

kociara81 pisze:@Chieny: Powodzenia wam życzę. Ja też myślę że ona jednak potrzebuję lekarza. To co ona robi jest najzwyczajniej niezgodne z prawem. Ona ciebie dręczy psychicznie i może fizycznie. Raczej za to może siedzieć jak i w psychiatryku jak i w więżeniu. Tylko problem, jest to że masz łatkę bycia ćwir ćwir. Tak samo ja. I boję że potraktują was z pogardą
Gdyby dostała diagnozę, na jaką zasługuje, u nas nawet dzikie combo ASD+BPD+bipolar+TS+bonusik by nie przebiło urojeń i rozszczepionej osobowości. Ino problem jest jeden - jej tak odbija tylko wobec nas. Musielibyśmy jakoś udowodnić, że nie ma kompletnie wglądu w swoją chorobę. Dałoby się, ale trudne to jest, zwłaszcza że musielibyśmy to nagrywać jakoś - każdy telefon, każdą jej wizytę - żeby trafić na jakiś moment, kiedy wychodzą jej urojenia i niezdolność do oceny własnych działań.

Co do papierologii - myśmy się też tego uczyli sami i jak idioci. Nadal wielu rzeczy nie ogarniamy, o płaceniu rachunków nie pamiętamy, więc albo płacimy naraz zaległe i obecne, albo naprzód, jak mamy z czego. Nie jesteśmy w stanie wyjść mentalnie do nawet takiego przedziału czasu jak miesiąc, więc syf. Praca pracą, nam nie daje oszałamiającej kasy, ale na akademik i żarcie by pewnie starczyło. Wiemy, że Kicia pracy z ludźmi nie lubi, ale korepetycje to niezłe źródło kasy, zwłaszcza przy przedmiotach ścisłych, a jak przywykniesz do danego osobnika, to już idzie łatwiej. No i łatwiej byłoby na studiach, jeśli progi stypendialne są na twoim kierunku w miarę ok, bo pewnie informatyka by wchodziła w grę. Póki studiujesz, możesz mieszkać w akademikach ostatecznie, a to też jakiś trening życia na własną rękę.
Z tego, że daliśmy radę złożyć PIT-a, byliśmy dumni jak nie wiemy co xD
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość