Polska fantastyka

Tutaj rozmawiamy na wszelkie tematy nie związane z fanfikami i opowiadaniami.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1266
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Polska fantastyka

Postautor: Miryoku » 29 kwie 2010, 00:31

Nie byłabym sobą, gdybym nie założyła tego tematu ^^ Piszmy tu, za co kochamy (lub nienawidzimy) polską fantastykę, jacy są nasi ulubieni (albo znienawidzeni) autorzy oraz dlaczego fantastyka nie ogranicza się do Tolkiena oraz Sapkowskiego.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2125
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 29 kwie 2010, 13:53

Och, tooczywiste, że rodzima fantastyka wymiata. Ja osobiście lubię dwóch panów: Pilipiuka i Piekarę. Pilipiuk stworzył genialną postać Jakuba wędrowycza, który nawet jest znany za granicą, a do Piekary przekonał mnie tata, który też jest jego wielkim fanem, szczególnie serii o inkwizytorze Maderdinie.
Natomiast Sapkowski mnie nigdy nie powalał. Po prostu nie lubię Wiedźmina.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1266
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 29 kwie 2010, 14:35

Hmm... A czytałaś coś Pilipiuka poza serią o Wędrowyczu? Bo jakkolwiek jest ona genialna, to pozostałe książki Wielkiego Grafomana też są świetne :)

Ja z kolei polecam wszystkim twórczość Mai Lidii Kossakowskiej. Autorka ta w bardzo ciekawy sposób czerpie z mitów różnych religii (chyba coś dla Ciebie, RedHatMeg ^^). Na szczególną uwagę zasługuje według mnie książka "Ruda Sfora", w której świat opiera się na wierzeniach Jakutów - rdzennych mieszkańców Syberii. Można się z niej dowiedzieć ciekawych rzeczy zarówno jeśli chodzi o religię tamtych plemion, jak i ich historię. Kossakowską uwielbiam w zasadzie za wszystko: świetne kreacje światów, wiarygodni bohaterowie, zapierające dech w piersiach sceny akcji, a także mnóstwo humoru. Poza tym jestem zachwycona jej stylem pisarskim, bardzo lirycznym, z mnóstwem ciekawych metafor i bardzo plastycznymi opisami.

Skoro już jestem przy nawiązaniach do mitologii, to muszę wspomnieć o Jakubie Ćwieku i jego serii "Kłamca". Głównym bohaterem jest nordycki bóg Loki, ale ogólnie książki te stanowią jedną wielką mieszankę różnych wierzeń. Pojawia się tam grono aniołów, a także bogowie z różnych religii, np. Światowid, Bachus, Eros, Anubis i wielu innych. Warte przeczytania, naprawdę.

Piekarę też lubię. Seria o Mordimerze jest bardzo wciągająca, sam zresztą pomysł świata alternatywnego, w którym Jezus zstąpił z krzyża, żeby dokopać swoim wrogom, jest bardzo ciekawy. No i postać pełnego łaski, skromnego Inkwizytora wymiata :D Oprócz tej serii czytałam też "Ani słowa prawdy". Pełne humoru i dobrze się czyta.

Do Sapkowskiego zrazili mnie jego fani, którzy świata poza nim nie widzą. Większość z jego zagorzałych zwolenników uparcie twierdzi, że jest on najlepszym polskim autorem fantasy, przy czym ich znajomość polskiej fantastyki ogranicza się tylko i wyłącznie do Sapkowskiego. I nie da się ich zazwyczaj przegadać...
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 30 kwie 2010, 09:36

Czy s-f też wliczamy do fantastyki? Bo jeśli tak, to dla mnie Lem był zawsze guru. "Kongres futorologiczny" to moim zdaniem jedna z najlepszych książek s-f na świecie, a z "Dzienników gwiazdowych" powinni zrobić serial, mielibyśmy wtedy własnego polskiego Doktora Who :-P W ogóle to zbrodnia, że Lema tak mało się ekranizuje, z jego książek można by zrobić takie filmy, że wszystkie Star Treki i Star Warsy mogłoby się schować. Pamiętam, że czytałam kiedyś wywiad z Lemem, w którym pytali, że gdyby miał wybrać, co z jego twórczości miałoby zostać zekranizowane, to co by to było. Powiedział, że "Niezwyciężony", ale dodał, że wie, że tego nie zrobią, bo tam nie ma żadnych kobiet i nie mogliby wprowadzić wątku miłosnego.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1266
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 30 kwie 2010, 15:25

Lema, szczerze mówiąc, nie czytałam praktycznie nic (wielka hańba, wiem...). Pierwszy raz zetknęłam się z nim, gdy byłam jeszcze w podstawówce (jakieś opowiadania w podręczniku do polskiego) i nie przypadł mi wtedy do gustu. Byłam wtedy młoda, głupia i łatwo się zrażałam do literatury, którą kazano mi czytać w szkole. A potem jakoś się nie złożyło, lecz uważam, że zdecydowanie powinnam to nadrobić, bo aż wstyd, że się Lema nie zna...

Co do ekranizacji polskiej fantastyki, to ogólnie byłabym za, gdyby nie fakt, że Polacy umieli kręcić filmy jeszcze kilkadziesiąt lat temu, ale to, co wychodzi teraz, w większości jest szmirą, której się nie da oglądać. Ale uważam, że bardzo dobrym materiałem na choćby serial jest wspomniany wcześniej cykl opowiadań o Wędrowyczu. Świetny film science-fiction można by też nakręcić na podstawie książki "Operacja Dzień Wskrzeszenia" Pilipiuka. Ech, pomarzyć zawsze można...
Hyuu~!

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 523
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Postautor: An-Nah » 02 maja 2010, 22:35

Lem tak - klasyk, klasyk, klasyk. Kiedy byłam mała, ojciec czytywał mi "Bajki Robotów" (a także czasem opowiadał własne historie na ich kanwie, ale to już inna rzecz XD). "Solaris" to jedna z najlepszych powieści SF ever.

Dukaj - zakochałam się w jego twórczości po "Lodzie", który jest dla mnie powieścią totalną, ideałem, do którego dążę. "Lód" łamie granice między fantastyką, powieścią psychologiczną i eksperymentem literackim, a robi to z niewiarygodną klasą. Absolutnie jedna z moich ulubionych książek. Oczywiście, inne dzieła Dukaja też są świetne, ale "Lód" to arcydzieło.

Kossakowska - wielbię ją za "Zakon Krańca Świata" i "Siewcę Wiatru". Oczywiście, słyszałam wiele złego o kontynuacji "Siewcy" - ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać i sprawdzić. To, co czytałam - jest świetne.

Poza tym Grzędowicz, Brzezińska...

Znam Kresa, ale jest dla mnie za ciężki, nie wiem w sumie, czemu, bo lubię ciężkie, ponure światy, ale ten kresowy do mnie nie dociera.

Sapkowskiego bardzo cenię jako znakomitego autora.

Białołęcka - niezła, ale za babska i za "miękka" momentami.

Nie podzielam zachwytu nad Ćwiekiem. Przeczytałam "Kłamcę" i mocno się zawiodłam, Loki Ćwieka jest zbyt ugrzeczniony, historia - przewidywalna. IMHO mógł Ćwiek wyciągnąć więcej. Aż się prosi o porównanie z opowiadaniem "Sprawa Lokera" autorstwa Artura Szejtera - też Loki, a ujęty od zupełnie innej strony, mroczny, złowrogi - mniam.

Pilipiuk jest dla mnie nierówny, parę opowiadań mnie rozbawiło, parę - zawiodło. Nie na tyle, żeby bardziej się wgłębiać.
Podobnie Piekara - czytałam jedno jego opowiadanie i powiem szczerze, nie podobało mi się. Nie trzymało się kupy, a i stylistycznie było jakieś takie... nijakie. Nie szukałam już potem tego autora.

Poza tym lubię, choć zdaję sobie sprawę, że jest to mocno emocjonalne i osobiste (Gabiś, my love!) podejście, Aleksandrę Janusz i jej "Dom Wschodzącego Słońca".
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1266
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 02 maja 2010, 23:23

Hmm, co do kontynuacji "Siewcy Wiatru", to uważam, że jest świetna. Dołująca momentami i wrednie się kończy, ale trzyma poziom. "Zbieracz Burz" koncentruje się bardzo na przeżyciach bohaterów i pokazaniu sytuacji z różnego punktu widzenia. Jedyne, co mnie wkurza, to wciskanie Asmodeuszowi ludzkiej dziewczyny, w sumie nie wiem po co. No, ale książka wciągnęła mnie bardzo i nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

Białołęcka, owszem, jest babska i jej książki są raczej łagodne, ale nie przeszkadza mi to. Pozycje jej autorstwa są idealne dla dojrzewającego młodego człowieka. Nie wszystko, co jest fantastyką, musi ociekać krwią i wulgarnym słownictwem. Jeśli ma się ochotę na coś mocniejszego, jest wielu innych autorów do wyboru. Choć osobiście mam ochotę zabić Białołęcką za to, że od jakichś pięciu lat ma wydać "Czas Złych Baśni" i jeszcze jej się to nie udało. A tyle osób czeka...
Hyuu~!

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 523
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Postautor: An-Nah » 03 maja 2010, 09:03

Wiesz, ja bynajmniej nie wymagam krwi i przekleństw. Przeciwnie - nie lubię bezsensownego epatowania przemocą i wulgaryzmami. Za to lubię historie sensacyjne, przygodowe, intrygi polityczne i wojny - z dodatkiem osobistych przepychanek i rozterek postaci. U Białołęckiej tych rzeczy osobistych i obyczajowych jest nieco więcej, niż preferuję (ale, trzeba przyznać jej rację, nie koncentruje się na wątkach miłosnych - wtedy byłaby niestrawna*). Nadal, czyta się ją świetnie i lubię ją, ale nie należy do moich ulubionych autorów.
I, cholera, nadal nie wyrażam się precyzyjnie, co mi nie do końca u Białołęckiej nie pasuje, bo przecież lubię psychologiczne powieści głównonurtowe, gdzie sensacji i przygody ani na lekarstwo ("Człowieka bez właściwości" Musila i "Czarodziejską górę" Manna pochłonęłam wręcz)... Więc może po prostu wymagam tych rzeczy od fantastyki? Lubię, jeśli się coś dzieje, a relacje między postaciami wychodzą w trakcie. U Białołęckiej duża część książki pokazuje albo sytuację postaci w szkole**, albo jak sobie na tej wyspie żyją, wszystko to ładnie opisane, wiarygodne psychologicznie, przyjemnie się czyta, ale to nie do końca to.

Ale z kolei przy "Róży Selerbergu" obśmiałam się jak norka...
...tyle że "Róża" to przerobiony fanfic jest.


*Dla porządku, lubię wątki miłosne, ale nie wtedy, kiedy dominują fabułę i spychają wszystko inne na dalszy plan. Więc wszelkie Stefy i inne odpadają w przedbiegach.
**Moja podejrzliwość wobec wątków szkolnych to inna bajka
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
Ozzy
uczeń
Posty: 42
Rejestracja: 18 sty 2010, 17:19
Lokalizacja: Trzebinia
Kontaktowanie:

Postautor: Ozzy » 13 maja 2010, 21:01

Hmm fantastyka i książki... No raczej tu przodował nie będę, ale przynajmniej powiem co czytałem.
Przede wszystkim Tolkien, wiadomo Hobbit i Władca reszty nie tykam.
Potem (szał) Potter XD Wszystkie części czytałem jak dla mnie najlepsza piąta, najgorsza szósta.
Uwaga teraz czad :P Eragon i ta reszta "Pałoliniego" strasznie przewidywalne i liniowe, ale fajnie się czyta.
Następnie będzie bardzo ambitnie książki z Warcraft i Trylogia Hana Solo ze Star Wars :D
No to takie ważniejsze tytuły chyba :P
Teraz sobie Wiedźmina czytam :D

Awatar użytkownika
Galena
amator
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2010, 22:41
Kontaktowanie:

Postautor: Galena » 26 cze 2010, 14:05

Uwielbiam Białołęcką.
Głównie za słownictwo, jakim się posługuje, lekkość narracji, dopracowanie bohaterów. Wszystkie elementy współgrają i tworzą spójną całość.
Przy czym po prostu poczucie humoru trafia w moim przypadku w dziesiątkę.

Padam na kolanka przed Brzezińską.
Niewiarygodnie dopracowany świat, dopieszczone opisy, specyficzni bohaterowie... jestem powalona detalami. Szczególnie "Wody głębokie jak niebo" wbiły mnie w ziemię i przyklepały, żeby nic nie wystawało.

Przed Pacyńskim też padam.
Za czarny, gorzki humor, jakim cechowały się jego teksty, za skopanie i urealnienie Sherwood. I za to, że w przeciwieństwie do Sapkowskiego nie wpadł na "genialny" pomysł robienia tego przy pomocy seksu wszędzie i z każdą bohaterką, jaka się nawinie.

Lubię też Zajdla.
Pomysłowość, przewrotność, krytyka świata poprzez najazd wielkich mrówek z kosmosu...

Za to jakoś nigdy nie pasowała mi Kossakowska. Owszem, poczucie humoru ma niesamowite i obśmieję się zawsze, jak czytam coś w jej wykonaniu, ale brakuje mi części opisowej w książkach tej pani. Szczególnie w "Siewcy...", gdzie najbardziej epicka bitwa przypominała mi bardziej suche wymienianie co kto zrobił, niż bitwę jako-taką.
craiis.org.pl , bo nie tylko fanfikiem człowiek żyje.

The world is full of tragedies
So how can it be wrong?
Singing death death death death
Devil devil evil evil songs

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 26 cze 2010, 21:56

Moja osobista Wielka Polska Trójka to:

Grzędowicz - za całokształt stylu (w opowiadaniach miejscami niesamowite pomysły narracyjne, barwne opisy etc.), pomysły fabularne i umiejętność przekazywania emocji. Ogólnie, można by w zasadzie powiedzieć że u Grzędowicza podoba mi się niemal wszystko, tak w opowiadaniach jak i w jedynej dotychczas powieści.

Sapkowski - niech kto mówi co chce, ja tam dalej Sapka uwielbiam. Świetny, nawet jeśli nieco wulgarny humor, ciekawe postacie i intrygująca fabuła. Należę do tych którym podobała się zarówno Saga Wiedźmińska jak i Trylogia Śląska.

Lem - nic dodać nic ująć. Klasyk, jednym słowem. Nie czytać Lema to grzech :) .

Z autorów którzy mi za bardzo nie podeszli:

Pilipiuk - cenię jego niektóre opowiadania i oryginalne pomysły fabularne. Powieści jednak, według mnie pisze kiepskie. Zbyt dużo w tym wszystkim banalnych stereotypów, zbyt dużo uproszczeń. Nie widzę też powodu by w każdej jego powieści jakiś bohater przynajmniej raz na tom musiał skatować jakiegoś dresa/karka/whatever. To naprawdę głupie a po pierwszym razie i nawet nieszczególnie zabawne. Gdybym miał zliczyć wszystkie takie sceny chyba znudziło by mi się w połowie. Do tego styl mi nie odpowiada.

Jako plus dodam że cykl 'Oko Jelenia' nawet mnie wciągnął. Podoba mi się sposób w jaki przedstawia czasy historyczne. Choć pierwsze 20 stron to był lekki kryzys, myślałem przez moment że przez to nie przebrnę.

Piekara - pierwsze opowiadania o Mordimerze nawet mi się podobały. Potem było jakoś coraz gorzej, końcówka cyklu (na dzień dzisiejszy) była już wręcz słaba. Prequela jeszcze nie czytałem. Z jego pracy podoba mi się najbardziej cykl opowiadań zatytułowany 'Necrosis' pisany do spóły z Damianem Kucharskim.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 25 sty 2011, 13:11

Ogólnie do polskiej literatury podchodzę jak pies do jeża. Lub jak hiena do jeżozwierza, nie wiadomo, czy kolcami to-to nie strzeli. Sapkowskiego coś czytnęliśmy, Pilipiuka też. Ale nie czytniemy nic więcej. Do innych się bardzo, bardzo ostrożnie przymierzamy, bo ktokolwiek i jakkolwiek by nas nie zachęcał, nawet metodą przedstawiania nam w streszczeniu tylko tego, co może nam się spodobać, nie udaje się. Niezmiennie jesteśmy zażenowani samym streszczeniem.
Sapkowski - z tego, co czytaliśmy - to kompletne wieś fantasy, a Pilipiuka nie tkniemy po tym, jak zobaczyliśmy go na liście UPR-u. Nie zamierzamy katować się polskimi autorami bez potrzeby. Sięgamy po coś tylko wtedy, gdy dostaniemy naprawdę zachęcającą rekomendację, a nawet wtedy traktujemy opowieść co najmniej nieufnie. I wtedy też prawdopodobieństwo, że tkniemy książkę autora, nie autorki, wynosi około zera. Chociaż i na autorkach się przejechaliśmy, jak choćby na Nocarzu pani Kozak. Jednakowoż zwykle uznajemy autorki za mniej groźne, bo ponoć kobiety są bardziej wyważone w swoich poglądach i są skłonne do większej tolerancji, więc mniejsza jest szansa, że rozerwiemy księgę na strzępy ze złości, zanim przypomnimy sobie, że jest z biblioteki i zniszczenie jej będzie kosztować.

Zaś co do Lema... było w szkole, ojciec też czasem czytał, bo uwielbiał bajki robotów. Jakoś zawsze traktowałam Lema z miernym zainteresowaniem, ale planuję przeczytać jeszcze raz, mimo paskudnej awersji do robotów i Sci-Fi.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1266
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 25 sty 2011, 22:37

Aquma pisze:Powieści jednak, według mnie pisze kiepskie. Zbyt dużo w tym wszystkim banalnych stereotypów, zbyt dużo uproszczeń. Nie widzę też powodu by w każdej jego powieści jakiś bohater przynajmniej raz na tom musiał skatować jakiegoś dresa/karka/whatever. To naprawdę głupie a po pierwszym razie i nawet nieszczególnie zabawne.
Z tym niestety muszę się zgodzić. Pilipiuk strasznie się powtarza i momentami mnie to irytuje. Ale i tak go czytam, ech...

Aquma pisze:Piekara - pierwsze opowiadania o Mordimerze nawet mi się podobały. Potem było jakoś coraz gorzej, końcówka cyklu (na dzień dzisiejszy) była już wręcz słaba.
No i znowu się zgadzam. Coś mi się zdaje, że Piekarze kończą się pomysły na Mordimera i wymyśla wątki, których nie ma już potem jak poprowadzić.

Zwierz Hienisty pisze:Chociaż i na autorkach się przejechaliśmy, jak choćby na Nocarzu pani Kozak.
Z ciekawości spytam: Co Ci się nie podobało w Nocarzu? Świetna książka jak dla mnie, absolutnie w moim klimacie (militaria + wampiry, mniam), a druga część chyba jeszcze lepsza.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Sefi
debiutant
Posty: 89
Rejestracja: 13 sty 2011, 19:02
Lokalizacja: pod-Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Sefi » 26 sty 2011, 00:28

Widzę Miryoku, że podzielamy miłość do kossakowskich aniołów :> I tym bardziej miło mi czytać, że "Kłamcę" też polecasz :D To jedna z moich ulubionych pozycji polskiej fantastyki, tym bardziej, że zakochana jestem w nordyckiej mitologii. Czy są jakiekolwiek wieści, czy Ćwiek wyda tom 4?

Awatar użytkownika
Najuch
debiutant
Posty: 84
Rejestracja: 02 sty 2010, 21:25
Lokalizacja: Olsztyn

Postautor: Najuch » 26 sty 2011, 01:12

Ja nie przepadam za fantastyką jako taką, a już zwłaszcza za polską. Lema oczywiście doceniam (bo SF jak najbardziej do fantastyki się zalicza), ale myślę, że w temacie chodziło bardziej o fantastykę w potocznym tego słowa znaczeniu, dlatego mogę powiedzieć śmiało - nie lubię. Albo inaczej, nie lubię niemal wszystkiego, bo postać Jakuba Wędrowycza podoba mi się bardzo. Szkoda, że jego przygody (nota bene również świetne i pomysłowe) okraszone są grafomańskim stylem Pilipiuka, który warsztat ma żaden. Teraz ciekawi mnie nowa książka tego autora, podobno pastisz meyerowskiego Zmierzchu (oryginał był koszmarny), ale szczerze mówiąc po Pilipiuku doskonale wiem czego się można spodziewać...

Reszta polskich fantastów jest dla mnie niemrawa jak diabli, wolę sobie nadrobić iberoamerykański realizm magiczny:)
...bo jeden wieśniak walczący za coś znaczy więcej niż armia walcząca za nic...

Zano, Kyo, Shin, Mariko, Shurai, Shigeko... Forever.

Chcesz posłuchać jak gram i śpiewam?:P
www.myspace.com/lukaszjedrys


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość