Rozmowy o bzdurach i nie tylko

Tutaj rozmawiamy na wszelkie tematy nie związane z fanfikami i opowiadaniami.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Rozmowy o bzdurach i nie tylko

Postautor: Vampircia » 04 mar 2012, 10:48

Zakładam ten temat, bo tak sobie pomyślałam, że czasami chciałoby się porozmawiać o rzeczach nie związanych z żadnym innym tematem na forum. Oczywiście mamy shoutbox, ale tam raczej nie piszemy długich wywodów. A tutaj jak chcemy się trochę porozwodzić, to jest taka sposobność. Właściwie można tu rozmawiać o wszystkim, aczkolwiek jeśli chcecie powiedzieć coś, co pasowałoby do jakiegoś konkretnego tematu, to lepiej tam.
Naszły mnie takie mało ambitne przemyślenia. Wczoraj byłam z Razielem na Cafeconie. Ponieważ odbywa się to na Kazimierzu, postanowiliśmy potem iść na słynną zapiekankę z Placu Nowego. Od wieków nie byliśmy na zapiekance, a już w szczególności tej, więc uznaliśmy, że tym razem ją kupimy choćbyśmy mieli długo stać i czekać. Ostatnim razem był straszny mróz, więc nam się nie chciało, ale teraz była przyjemna noc, więc nam to nie przeszkadzało. Druga w nocy, przychodzimy, widzimy że do jednego z punktów jest mało ludzi, to czekamy. Po chwili słyszymy, że zamykają. Poszliśmy obok. Tam dużo większa kolejka, ale spoko, poczekamy. Po chwili też słyszymy, że zamykają. Znalazłam jeszcze jeden czynny, czekało się dość długo, ale było warto. I jak tak jedliśmy i zobaczyłam te wszystkie pozamykane punkty, to pomyślałam sobie: "czy ci ludzie mają mózg?" Przecież oni o tej porze mieliby największy utarg. Tyle knajp dookoła, masa ludzi po imprezie chce coś wrzucić na ząb, a ci zamykają. No cóż, dla konkurencji to lepiej. Ale serio, ci ludzie nie mają chyba żadnego zmysłu marketingowego. Tam, gdzie mieszkam, jest sklep całodobowy. Otwierają go nawet w największe święta i trzepią ogromną kasiorę. Chce się? Chce się, w końcu z tego żyją. A ci zamykają, bo późno. Co tam utarg. Naprawdę, nie rozumiem tych ludzi. Nie żebym się tym jakoś strasznie przejmowała :-P Ale pomyślałam, że rzucę jakimś luźnym tematem.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2128
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 04 mar 2012, 11:22

A wczora czasem nie był Szabas? To i tak dziwne, że w ogóle przyjmowali. Ale z drugiej strony - dzień się liczy od zachodu do zachodu.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 mar 2012, 11:29

W sumie to nie wiem, czy mam twoją wypowiedź uznać za żart czy na serio.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2128
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 04 mar 2012, 12:31

Vampircia pisze:W sumie to nie wiem, czy mam twoją wypowiedź uznać za żart czy na serio.

Na serio. Przecież Kazimierz to dzielnica żydowska, więc moja rozkmina jest poniekąd uzasadniona.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 mar 2012, 13:15

No nie wiem, to już było w niedzielę ;-)
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2128
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 05 mar 2012, 13:34

Jadłam dzisiaj batonika Bounty i naszła mnie taka refleksja: skąd właściwie pochodzi jego nazwa? Czy chodziło o ten słynny statek, na którym doszło do buntu? A może chodzi o łowców nagród (bounty hunters)? Tak czy inaczej - to by było dziwne.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Orcrest
pomocnik
Posty: 386
Rejestracja: 13 maja 2011, 10:37
Lokalizacja: Koziegłowy, Poznań

Postautor: Orcrest » 05 mar 2012, 15:35

Mi się wydaję, że chodzi o "bounty" jako skarb. Na opakowaniu mamy palmy, mają kojarzyć się pewnie z bezludną wyspą, a sam batonik przypomina skrzynię (jeśli mocno wysilić wyobraźnię).

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 05 mar 2012, 16:49

Wczoraj wspomniałam o filmie X-men: First Class i chciałam powiedzieć o pewnej rzeczy, a robię to tutaj, bo nie chce mi się pisać recenzji. Strasznie mi się nie podobał brak ścisłości z poprzednim filmem. W poprzednim filmie kiedy Xavier odwiedził młodą Jean był jeszcze na chodzie, a Magneto był po jego stronie. W kolejnym filmie dużo młodszy Xavier zostaje sparaliżowany, a Magneto już wtedy się buntuje. Bez sensu. Do tego wygląd Hanka też jest jakiś taki niespójny. W poprzednim filmie miał całkiem ludzką mordę, poza tym że niebieską i trochę zarośniętą. W First Class ma bardziej kocią mordę. A Raven jest w wieku Xaviera, a wygląda młodo. Niby to można tłumaczyć mutacją, ale powinni o tym w filmie coś wspomnieć. Ogólnie nie lubię takich nieścisłości.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Orcrest
pomocnik
Posty: 386
Rejestracja: 13 maja 2011, 10:37
Lokalizacja: Koziegłowy, Poznań

Postautor: Orcrest » 05 mar 2012, 17:02

A te filmy w ogóle są ze sobą w kanonie?

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 05 mar 2012, 17:09

No z tego wynika, że nie, a dla mnie to trochę bez sensu. Mogliby się już trzymać jednej wersji, zwłaszcza że pierwsze 3 filmy były ze sobą połączone.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Orcrest
pomocnik
Posty: 386
Rejestracja: 13 maja 2011, 10:37
Lokalizacja: Koziegłowy, Poznań

Postautor: Orcrest » 08 mar 2012, 19:38

Taka mnie naszła myśl:

Każdy z nas ma wolną wolę. Wobec tego możemy dążyć do tego, co nam się podoba, niezależnie od tego, czy jest to dobre, czy złe. Jednak dobro i zło to pojęcia względne - i oto doszliśmy do relatywizmu moralnego, ale ja chcę iść trochę dalej. Jeśli nie ma obiektywnego dobra, to znaczy, że nie ma też obiektywnego zła - powiedzmy, że wszystko co przynosi ci korzyść jest dla ciebie dobre, a wszystko, co ci szkodzi/przeszkadza jest złe. Ale to może oznaczać, że w twoich oczach kradzież jest dobra, bo coś zyskujesz, nawet jeśli kosztem innych. Jednakże takie myślenie doprowadziłoby do chaosu, a ludzie chcą mieć porządek - czyli prawo. Czyli można powiedzieć obiektywnie, że prawo jest dobre, a chaos zły. Jednak porządek to ograniczenie wolnej woli, co widać w społeczeństwie. A zakłada się, że dobrze jest mieć wolność wyboru i ekspresji. Jednak gdyby każdy robi co chce, powstaje chaos. Czy więc chaos jest zły, skoro tak bardzo cenimy porządek? Czy w takim razie wolna wola jest zła, bo prawo i normy społeczne, które nas ograniczają, są rzekomo dobre? Czy może wolna wola, jak twierdzą katolicy, jest dana od boga, więc jest dobra? Czy w takim razie chaos jest dobry, a porządek zły?

Kombinując dalej - jeśli dążę do czegoś, bo uważam, że jest to dobre, a kto inny dąży do tego, by mi na to coś nie pozwolić, bo on uważa to za złe i chce bronić swojego dobra, żeby osiągnąć swój cel, jeden z nas musi pozbawić drugiego możliwości dążenia do swojego celu. W takim wypadku oboje staramy się ograniczyć wolną wolę sobie nawzajem, więc czy obaj jesteśmy źli?

Wiem, żaden ze mnie filozof, ale czasem nachodzą człowieka takie myśli, gdy się jedzie samemu autem. Dochodzę do wniosku, że dobro i zło nie istnieje, jest tylko porządek i chaos. Porządek dba o dobro grupy, chaos o dobro jednostki. Mógłbym pisać dalej, ale kto by zniósł moje pieprzenie :-P

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2128
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 08 mar 2012, 20:41

Widzisz, Orciu, ogólnie w etyce przyjmuje się za prawdziwe twierdzenie, że każdy człowiek dąży do tego, co uważa za dobro dla siebie. Dobro pojmuje się na różne sposoby - od dobra w sensie moralnym po dobro jako rzecz materialną, która ma dla ciebie pewną wartość (jedzenie, złoto itd.). Nawet jeśli chcesz się zniszczyć, to upatrujesz w tym jakąś dla siebie korzyść (na przykład koniec fizycznych i psychicznych cierpień). Z drugiej strony są rzeczy, które uznasz za niezparzeczalnie złe i niezaprzeczalnie dobre, i znajdziesz tego odzwierciedlenie w prawach wszystkich narodów. Np. we wszystkich krajach karze się morderstwo, kradzież itd. W niektórych krajach podchodzi się inaczej do pewnych przestępstw, niż do innych, niemniej są takie zbrodnie, za które kara przysługuje obojętnie w jakiej jesteś kulturze.

Jeśli zaś chodzi o twoje podejście do porządku i chaosu - koncepcja cokolwiek ciekawa i pewnie paru postmodernistów (a nawet liberałów!) by się z nią zgodziło, ale jeśli chcesz rozprawiać o woli, to poczytaj sobie jak ją pojmował święty Tomasz, Kant albo Arystoteles. Wola sama w sobie jest dobra, ale jest również narzędziem, które - w zależności od człowieka i jego władz (sumienia, rozumu, popędów itd.) - działa dobrze lub źle (czy też - "dobrze" lub "źle"). Ogólnie wszystkie rzeczy związane z moralnością są związane z rozumem praktycznym, w którym wykorzystujesz wiedzę pochodzoącą od rozumu "czystego" (teoretycznego) - wszystkie swoje dywagacje o bycie, antropologii, świecie przedstawionym, poznaniu - aby znaleźć właściwy sposób działania. W zależnści od filozofa, albo to rozum jest pierwszy względem woli (bo najpierw musisz coś poznać, aby to wybrać), albo wola wzgledem rozumu (bo niejako decydujesz się coś poznać, zanim to poznasz). Sumienie zaś jest "sądem rozumu praktycznego" - oceną czynu moralnego przy zetknięciu z nim. Ale - jak głosi etyka chrześcijańska (i nie tylko) - sumeinie może być zwyrodniałe w wyniku różnych uwarunkowań, a więc i wola, która się nim kieruje, może mieć bardzo krzywe pojęcie dobra i zła.

Fajnie być filozofem :mrgreen: .
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Orcrest
pomocnik
Posty: 386
Rejestracja: 13 maja 2011, 10:37
Lokalizacja: Koziegłowy, Poznań

Postautor: Orcrest » 09 mar 2012, 10:34

Jestem za głupi, by dyskutować na ten temat, ale i tak będę:
RedHatMeg pisze: Z drugiej strony są rzeczy, które uznasz za niezparzeczalnie złe i niezaprzeczalnie dobre, i znajdziesz tego odzwierciedlenie w prawach wszystkich narodów.

Nie wierzę w rzeczy niezaprzeczalnie dobre lub złe. Wszystko jest zależne od perspektywy. To co wszystkie narody uważają za niezaprzeczalnie złe odzwierciedla wolę ogółu - prawo. Jednakże dla osoby popełniającej czyn "zły" może on być "dobry" - chaos.

RedHatMeg pisze: Ale - jak głosi etyka chrześcijańska (i nie tylko) - sumeinie może być zwyrodniałe w wyniku różnych uwarunkowań, a więc i wola, która się nim kieruje, może mieć bardzo krzywe pojęcie dobra i zła.

Ja uważam sumienie za rzecz wyuczoną, nie naturalną - przynajmniej sumienie w sensie chrześcijańskim. Dlatego sumienie nie może być zwyrodniałe, ponieważ nie istnieje ono w naturze. Jednak gdy mówimy o sumieniu nie w sensie chrześcijańskim, tylko jako narzędzie służące do dokonywania wyborów, sumienie karze nam dążyć do tego, co uważamy za korzystne - nie tylko fizycznie, lecz też dla naszego zdrowia (też psychicznego). W takim wypadku nie można mówić o istnieniu modelu, więc o zwyrodnieniu również nie. W głębi duszy każdy człowiek jest egoistą.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 09 mar 2012, 18:31

A hien lubi Epikura. Mądry był.

Nie ma rzeczy niezaprzeczalnie złych czy dobrych. Są tylko rzeczy niezaprzeczalnie karalne. Wciągając się w temat: zabójstwo jest złe. Zabójca jest zły, chce zabić kolejną ofiarę, którą można uratować, zabijając jego. Czy zabójca tego zabójcy też jest zły? Czy jeśli ofiara go zabije, to też będzie zła? A sędzia, orzekając o tym, iż była to samoobrona i ofiary nie spotka kara, też jest zły, bo doprowadza do nieukarania za czyn niezaprzeczalnie karalny?

Sumienie to kwestia wychowania. Inne sumienia mamy tutaj, inne sumienia mają Japończycy, inne sumienia ma plemię indiańskie. Naturalne jest tylko to, na czym sumienie jest zbudowane - czyli lęk przed przykrościami i zagrożeniami, a także dążenie do własnej korzyści.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 10 mar 2012, 03:18

Jejciu, chciałabym się wypowiedzieć, tyle że znowu jak tu trafiam, to dobija 3:00 w nocy :-P

Orcrest pisze:Każdy z nas ma wolną wolę. (...) Ale to może oznaczać, że w twoich oczach kradzież jest dobra, bo coś zyskujesz, nawet jeśli kosztem innych.

Ktoś fajnie powiedział, że Tam się kończy twoja wolność, gdzie się zaczyna wolność drugiego człowieka.

Orcrest pisze:Jednak porządek to ograniczenie wolnej woli, co widać w społeczeństwie. A zakłada się, że dobrze jest mieć wolność wyboru i ekspresji. Jednak gdyby każdy robi co chce, powstaje chaos.

Zakłada się, ale łatwo zauważyć, że nie zawsze do tego dążymy. Na dłuższą metę samodzielna wolność i wolna wola jest męcząca i niebezpieczna nawet dla nas samych i ludzie chętnie zrezygnują z części swoboty w zamian za bezpieczeństwo. Które daje nam prawo (przynajmniej w teorii).

Orcrest pisze:Porządek dba o dobro grupy, chaos o dobro jednostki.

O właśnie - a człowiek szybko się uczy, że sam nie wie, co jest dla niego samego dobre. Myślisz, że po co wybieramy sobie tych wszystkich wodzów i prezydentów, którzy będą robić dla nas to, co jest dobre dla wszystkich?

Orcrest pisze:Dochodzę do wniosku, że dobro i zło nie istnieje, jest tylko porządek i chaos.

Ja kiedyś doszłam do wniosku, że nie ma dobra i zła, a są tylko interakcje bez żadnego znacznia.
Bo, dajmy na to, skoro to dobro i zło jest takie ogólnie przyjęte we Wszechświecie, to w takim razie tworzenie się czarnej dziury na drugim końcu galaktyki jest dobre czy złe?
Pytanie nie ma sensu. Dlaczego? Bo pojęcia dobra i zła dotyczą tylko ludzi. Dlaczego? Bo mamy sumienie, wolę i moralność. Z tego wniosek, że dobro i zło powinniśmy rozpatrywać tylko dla ludzi, którzy mają takie cechy, a nie np. dla dwóch przykładów ludzi, którzy za wszelką cenę dążą do maksymalizacji tylko swoich potrzeb.
Skoro mamy mówić o ludziach, to niech oni zachowują się jak ludzie.

RedHatMeg pisze:sumeinie może być zwyrodniałe w wyniku różnych uwarunkowań, a więc i wola, która się nim kieruje, może mieć bardzo krzywe pojęcie dobra i zła.

A to jest też dobre zdanie. Jest wyjaśnieniem dla tego, czemu nie ufamy bezgranicznie własnej woli i wolimy się oddać w opiekę innych ludzi, których uważamy za mądrzejszych i którzy zapewnią nam bezpieczeństwo nawet kosztem powierzchownego wyrządzenia nam krzywdy (podatki, zakaz przejazdu na czerwonym...).
Gdybyśmy byli bytami doskonałymi, tak jak Bóg, to owszem - nie potrzebowalibyśmy prawa, bo i po co, skoro każdy z nas byłby nieomylnym Salomonem?

No, dobrze wyszło. Co potwierdza moją tezę, że nie powinnam pisać niczego przed 3:00 w nocy.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość