Teksty z onetu i innych głupich portali

Tutaj rozmawiamy na wszelkie tematy nie związane z fanfikami i opowiadaniami.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Teksty z onetu i innych głupich portali

Postautor: Vampircia » 14 lip 2014, 09:00

Przepraszam, musiałam w końcu założyć ten temat, bo już tyle razy chciałam cytować teksty z onetu bez zapychania shoutboxa. Z reguły same tytuły niusów wywołują u mnie lola, czasem komentarze, ale dzisiaj wywołał go u mnie tekst z samego niusa pod całkiem normalnym tytułem "Voyager 1 wszedł w przestrzeń międzygwiezdną. Ludzkość nigdy nie była tak daleko". Otóż dowiadujemy się z niego, że:
Słońce emituje wokół siebie pole magnetyczne, które znamy pod nazwą solarnej bańki. Otacza ona heliosferę, która wykracza daleko poza Układ Słoneczny. Czy jej koniec można określać jako granicę wszechświata?

Mały ten wszechświat :-(
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 574
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Postautor: Skorpion » 14 lip 2014, 11:48

Ten nius zmienił moje życie.
Wyobraź sbie, że w tym miejscu jest najfajniejsza sygnaturka świata. Ok, wyobraziłeś sobie? Super. A teraz powiedz, kto ma najfajniejszą sygnaturkę świata.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1239
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 14 lip 2014, 12:05

No proszę, jak się całe życie człowiek może czegoś nauczyć.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 14 lip 2014, 14:47

Tego jest więcej.
Voyager 1 stał się pierwszym obiektem stworzonym przez człowieka, który miał pozwolić na dotarcie do najdalszych zakątków wszechświata.

Aha... No to trochę mu zajmie.
Voyager 1 według agencji osiągnął już przestrzeń międzygwiezdną, ale na razie znajduje się jeszcze w Układzie Słonecznym.

To w końcu osiągnął przestrzeń międzygwiezdną, czy dalej znajduje się w Układzie Słonecznym?

Mam wrażenie, że ten artykuł tłumaczyła osoba kompletnie nie znająca się na temacie i zrobiła to nieudolnie.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 16 lip 2014, 22:24

Hehe, i tak pierwszy wygrywa - granice Wszechświata za solarną bańką (w ogóle to pierwszy raz słyszę takie określenie jak solarna bańka).
Za to ten z tym docieraniem do najdalszych zakątków moim zdaniem jak najbardziej do przełknięcia. Po prostu, nie był pomyślany na zatrzymanie się na konkretnej planecie, komecie itd. - taki szczegół wystarczy, żeby niektórzy nazywali go zdobywcą kosmosu.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 18 lip 2014, 19:17

Ewidentnie widać, że tekst pisany z materiału w obcym języku - stąd urocze sformułowania w stylu solarnych baniek i innych podobnych dupereli :) Całkiem możliwe, że tekst dostał się do tłumaczenia jakiemuś praktykantowi (w końcu lato, trzeba jakoś nadrobić urlopowe braki w personelu), ten spartolił i nikt go nie skontrolował. Albo skontrolował ktoś, kto nie ma pojęcia o temacie - też możliwe. Kącik naukowy Onetu ma zresztą taką klikalność, że to co tam kto wypisuje prawdopodobnie interesuje redaktorów i wydawcę SG mniej, niż pierdnięcie dyrektora dwa pokoje obok, dwa dni temu :P
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 22 lip 2014, 20:45

Aquma pisze:Całkiem możliwe, że tekst dostał się do tłumaczenia jakiemuś praktykantowi (w końcu lato, trzeba jakoś nadrobić urlopowe braki w personelu), ten spartolił i nikt go nie skontrolował. Albo skontrolował ktoś, kto nie ma pojęcia o temacie - też możliwe.

Sugerujesz, że w Onecie ktokolwiek ma pojęcie o czymkolwiek? Przecież tam jest banda amatorów (i nie chodzi mi tutaj o wykształcenie, bo akurat w dziennikarstwie to ma najmniejsze znaczenie wbrew pozorom), więc nawet sprawdzić porządnie nie ma kto. Oni językowo kuleją, a co dopiero merytorycznie. Zresztą, w większości mediów głównego ścieku/reżimówek tak jest. A najboleśniejsze jest to, że dla wielu ludzi to rzetelne i/lub jedyne źródła wiedzy/informacji.

Mój kumpel pracował w Onecie i stwierdził, że oni jedynie od strony technicznej są ogarnięci, znaczy szeroko rozumiane IT i takie tam.
Obrazek
Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 23 lip 2014, 00:53

Też pracowałem w Onecie i uważam, że jest tam wielu zdolnych ludzi, zarówno językowo, jak i merytorycznie. Akurat IT - czyli tak zwany Dreamlab - w firmie leży, albo przynajmniej leżał za moich czasów. Aktualizacja platform, rozwój serwisów - to wszystko trwało wieki i kosztowało znacznie więcej, niż powinno, w efekcie pozwalając konkurencji wyprzedzić Onet na niejednym polu, mimo zajmowanej przez żółtą kropę dominującej pozycji na rynku i dobrego podłoża finansowego. Ale to temat rzeka i w sumie nie powinienem o tym szerzej pisać. Wina zresztą była bardziej po stronie managementu niż programistów, IMO.

Tyle, że z jednej rzeczy trzeba zdać sobie sprawę: mimo hołubionych na pewnym etapie aspiracji opiniotwórczych, Onet to po prostu mainstreamowy portal informacyjny. Jest odpowiednikiem kolorowych gazet - może jeszcze nie Faktu czy Super Expresu, ale ledwie parę pięter ponad nimi. Wbrew obiegowej opinii można tam znaleźć całkiem sporo ciekawych i wartościowych rzeczy, ale jeśli ktoś traktuje ten portal jak podstawowe źródło swoich informacji - sam jest sobie winien.

W dyskusję na temat mediów "głównego ścieku" i innych wdawać się nie ma sensu :) Nie od dziś wiadomo, że różnimy się światopoglądowo i na portale/gazety, które dla Ciebie będą poważnymi źródłami informacji ja z dużym prawdopodobieństwem będę patrzył z politowaniem, jak na kłębowiska wydumanych, niepotwierdzonych, wyciągniętych z buta teorii spiskowych. I vice versa ;)

Nie zgodzę się natomiast z Twoim stwierdzeniem na temat wykształcenia. Na pewno nie jest w tym zawodzie najważniejsze, ale swoją wagę ma i - według mnie - bardzo wielu dziennikarzom przydałoby się właśnie parę uważnych lat na uczelni. Preferowalnie na dziennikarstwie lub medioznawstwie. Nastawienie w stylu "pisać każdy może" to jeden z większych problemów w mediach, nie tylko zresztą w Polsce. Dziennikarstwo informacyjne wymaga nieco innego zestawu umiejętności niż pisanie pamiętników i elementarne braki wiedzy w tym względzie są bardzo częste, zarówno w kwestii samego pisania (np. nieprzejrzyste newsy, zły język, nacisk kładziony na niewłaściwe informacje itp itd.), jak i - co znacznie ważniejsze - umiejętności zbierania i weryfikowania informacji. Na porządku dziennym jest cytowanie bez podawania źródła, zdarza się również publikowanie informacji niepotwierdzonych, czy wręcz kłamliwych. Wreszcie, jest też kwestia etyki i prawa. I nie chodzi mi tutaj o etykę i prawo w sensie ogólnym, ale o te powiązane z zawodem. Kwestie takie jak właściwe przeprowadzanie wywiadów, dopuszczalny i niedopuszczalny zakres edycji treści, odpowiedzialność za słowo czy poszanowanie praw autorskich. Tego brakuje. I jasne, ktoś może argumentować, że kto ma te sprawy w dupie i tak by się niczego nie nauczył - ale "dziennikarze" z takim podejściem są dla mnie straceni z gruntu. Tym natomiast, którzy nawet nie wiedzą, że robią pewne rzeczy niewłaściwie - np. dlatego, że trafili do zawodu "z ulicy" - solidne wykształcenie naprawdę by pomogło.
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 23 lip 2014, 09:32

Widocznie pracowaliście w różnych Onetach, a ja miałem nieprzyjemność czytać inny Onet. :mrgreen:

Co do dziennikarstwa: będę bronił swojego stanowiska. Sprostuję jednak nieco. Nie miałem na myśli, że każdy może pisać, bo to bzdura. Chodzi o to, że są osoby bez "stosownego" wykształcenia, które mają naturalne predyspozycje lub nawet nabyte i, jeśli poświęcić im nieco czasu, stają się naprawdę solidnymi fachowcami. Media głównego ścieku za nic mają sobie standardy i to sytuacja nie tylko w Polsce tak się ma. Myślę, że przystępnymi kierunkami dla dziennikarzy są kierunki związane z językiem, gdyż ten przecież jest ich podstawowym narzędziem pracy. Norm, wymogów i innych (które różnią się od pracodawcy do pracodawcy) można się bardzo szybko nauczyć.

Warsztatu dziennikarskiego też się nie wyrobi w czasie studiów, a przynajmniej tak wynikało z tego, co w liceum twierdził dziennikarz będący byłym uczniem mojej ówczesnej polonistki. I jestem skłonny w to uwierzyć chociażby po własnych doświadczeniach. Wszystkich interesuje realne doświadczenie, nie teoretyczne przygotowanie. No, ale nie roszczę sobie prawa do całkowitej racji, bo, jak już mówiłem, sprawa różni się w zależności od pracodawcy.

Jedna tylko uwaga co do tego, że znasz ogarnięte osoby z Onetu. Nie wątpię, że tak jest. Podobny fenomen pojawia się chociażby w polityce, kiedy do partii x udaje się ideowiec, a gdy tylko zanurkuje w tym szambie, albo ucieka, albo staje się takim samym bandytą jak jego kolesie w myśl zasady "jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one". Przykre, ale tak się póki co układa życie w Polsce.
Obrazek

Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 23 lip 2014, 10:59

W zagranicznych mediach nie ma aż takiej symulacji rzeczywistości jak w polskich, przynajmniej jak zaglądamy czasem na niemieckie. Już sama lektura tytułów wystarcza, by zauważyć, kto ma chociaż trochę skrupułów wobec etyki dziennikarskiej, a kto nie.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 23 lip 2014, 11:07

Jasne, takie osoby są, ale nawet u naturalnych talentów da się często zaobserwować rażące braki w przygotowaniu. I te braki pozostają nie poprawione na przestrzeni lat, więc teoria o tym, że wyrabianie warsztatu wszystko naprawi nie do końca trzyma się kupy. Teoretycznie, jeśli ma się smykałkę do zawodu i dobrego mentora, można poradzić sobie ze wszystkim i wszystkiego się nauczyć, ale w praktyce, na pewnym etapie pewnych spraw nikt Cię uczył nie będzie, a i nie każdy ma okazję trafić na dobrego mentora. Wykształcenie nigdy nie zastąpi doświadczenia (w żadnym, zresztą, zawodzie), ale daje pewne podstawy, na których można się oprzeć w przypadku wątpliwości czy problemów.

Mnie nie chodzi o "normy, wymogi i inne, które różnią się od pracodawcy do pracodawcy", tylko o etykę zawodową, podstawowe, niezmienne sprawy. To są rzeczy, których w większości firm nikt nikogo uczył nie będzie, bo raz, że nie ma na to czasu, a dwa, że często, niestety, nie ma w tym interesu. Kto będzie młodemu dziennikarzowi prawił o weryfikowaniu informacji i uczył jak to skutecznie robić, skoro on ma 7 minut na napisanie newsa? Kto będzie mu mówił o obiektywizmie i roli dziennikarstwa, skoro ważna jest przecież oficjalna linia redakcji, a nie jakaś tam prawda i inne dyrdymały? Kto będzie uczył jak prowadzić wywiad, skoro "po prostu trzeba draba cisnąć, aż wszystko wyśpiewa"? Wreszcie, kto będzie uczył o odpowiedzialności i granicach wolności słowa, skoro większość w ogóle nie rozumie tej pierwszej (vide zachwyt młodych dziennikarzy Wikileaks i Julianem Assangem), a drugą pojmuje w sposób absolutny ("czyli wolność Tomku w swoim domku", a jak ktoś protestuje to raban, że wolność słowa nam ograniczają).

Jasne, że niektóre z tych rzeczy to sprawy, które można mieć w charakterze, a innych można się nauczyć, ale podobne rzeczy można powiedzieć o wielu innych ważnych zawodach, a w ich wypadku jednak są formalne wymogi. W przypadku dziennikarstwa, z niezrozumiałego powodu, nie. A przecież dziennikarz to nie sprzedawca mięsa czy sprzątacz (z całym szacunkiem do wspomnianych zawodów). To zawód zaufania publicznego, którego przedstawiciele de facto decydują o tym, co społeczeństwo wie i w jaki sposób postrzega świat. Nie potrzeba nadludzkiej inteligencji by zrozumieć, że obok dbania o zdrowie i bezpieczeństwo, to jedna z najważniejszych ról w społeczeństwie. Niech więc będzie traktowana w podobnie poważny i wymagający sposób jak pozostałe. Od swoich żołnierzy czy policjantów wymagamy odpowiedniej sprawności i wyszkolenia (czy zawsze te wymogi spełniają i czy są zawieszone na odpowiednim poziomie to osobny temat). Od lekarzy bardzo solidnego wykształcenia, wieloletniej praktyki i zasad moralnych. A dziennikarzem może zostać prawie każdy, bo przecież "wyrabiając warsztat i tak wszystkiego się nauczy". To się nie trzyma kupy.

@ Hien: IMO, symulacja rzeczywistości jest porównywalna, po prostu za granicą jest więcej wyspecjalizowanych, poważnych mediów, które trochę balansują poziom.
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2563
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 23 lip 2014, 11:15

Gwoli ścisłości, mój mąż też pracował kiedyś w onecie ;-)
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 23 lip 2014, 11:21

Yup yup, pamiętam :) Dreamlabowiec właśnie jeśli mnie pamięć nie myli ;)
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 23 lip 2014, 11:28

Cały czas mówisz o dziennikarstwie informacyjnym, a nie od dziś wiadomo, że to w polskich realiach jest prowadzone przez resortowe dzieci. Chodzi mi tutaj oczywiście o media o największej oglądalności/poczytności. Jak zatem mamy mówić o jakiejś etyce dziennikarskiej, skoro za wzory czy weteranów robi banda dzieci/wnuków/siostrzeńców/bratanków/innych różnego płazu sług poprzedniego systemu? Ponadto już zainstalowanych mamy młodszych lub nieco starszych wilczków dziennikarstwa okrągłostołowego. Gdzie tu jest miejsce na jakąś etykę czy przygotowanie, skoro są to osoby pracujące na polityczne zamówienie? Media reżimowe są po prostu częścią antypolskiej machiny i ja bym tych ludzi przede wszystkim postrzegał jako propagandystów, a nie jako dziennikarzy. Etykę zawodową możemy mieć najwyżej w zdrowym, normalnym kraju, a takich w naszym świecie w najlepszym wypadku jest coraz mniej. Wystarczy obejrzeć anglojęzyczne programy z różnych krajów, żeby dojść do wniosku, że w każdym mówi się o jakiejś alternatywnej rzeczywistości. U nas wystarczy zajrzeć do gazety/telewizji reżimowej, żeby dojść do wniosku, że mówią w niej chyba o jakiejś innej Polsce. Chyba że akurat zajęci są atakowaniem tej mniej lub bardziej zdrowszej części naszych rodaków.

Winę za złe przygotowanie redaktorów do pracy ponoszą głównie pracodawcy. Powinni ich oni albo uczyć, albo po prostu podziękować im za współpracę, a to się widocznie nie zdarza wystarczająco często. Bardzo możliwe również, że po prostu media typu Onet przewidziane z góry zostały dla kretynów, więc po prostu takie mają wytyczne niekoniecznie niepełnosprytni redaktorzy -- czytają nas idioci, więc piszcie dla idiotów. Tutaj przypominam np. wypowiedź Tomasza Lisa, jednego z czołowych propagandystów, podczas jednego z wykładów, kiedy powiedział, że ludzie nie są tacy głupi, jak się wydaje, są głupsi, dlatego jest mus mówienia głupio, bo mądrze znaczy nudno, a wtedy owi idioci wezmą pilota i przełączą kanał. Nawet sam spotykam się na co dzień z taką sytuacją, że trzeba robić idealnie jasno, bo ćwierć-mózgi mogą nie zrozumieć. Jaki odbiorca, taka treść. Dostosowanie jest akurat logiczne biznesowo, choć życiowo niekoniecznie korzystne dla narodu.
Obrazek

Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 23 lip 2014, 11:48

Ok, "resortowe dzieci", "antypolska machina", "media reżimowe" to dla mnie sygnały, że dalsze ciągnięcie dyskusji nie ma sensu ;)

Niemniej, mimo odmiennej interpretacji szczegółów i przyczyn, zgodziłbym się z Tobą co do ogólnej myśli - w samym zawodzie nie ma kto uczyć dziennikarskiej etyki. Dlatego właśnie uważam, że dobrze by było, by robił to ktoś inny i by pewne standardy były wymagane jeszcze przed wejściem w życie zawodowe.

Tyle z mojej strony.
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość