Cichowąż

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Cichowąż

Postautor: Hermi » 30 wrz 2012, 19:45

Tytuł: „ Cichowąż" 
Beta: ignisvespers 
Fandom: trylogia Nocarz
Opis: Przemyślenia Strixa w Cichowężu. Miniatura.
Znajomość fandomu: konieczna 


[center]Cichowąż[/center]


Vesper ogłuchł na syki Węża. Gdyby mógł go nadal słyszeć, pewnie zaniepokoiłby go brzmiący w nich gniew. Składano mu coraz mniej ofiar, głód był niezaspokojony. Krewwwww…
Jego nowy przyjaciel okazał się zdrajcą, odciągającym starych przyjaciół od ścieżek pełnych ludzkiej krwi. Vesper jednak nie słyszał mrocznych skarg Węża.
Ten umilkł w końcu, zniechęcony.

Vesper siedział naprzeciwko Pana Domów Krwi i w pełnym skupieniu starał się powtórzyć wyczyn starszego wampira.

Strix powstrzymał się od zniecierpliwionego westchnięcia.
Vesper był młody. Nawet jak na ludzkie standardy, nie mówiąc już o wampirzych… a miał więcej mocy i władzy niż powinien posiadać w tym wieku. O ile drugie nie stanowiło problemu – Strix nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której nietoperek by jej nadużył – to nadmiar mocy, owszem. I to problem trudny do rozwiązania. Poziom mocy powinien rosnąć wraz z wiekiem i doświadczeniem, a nie zostać „przekazany”.
Przynajmniej Vesper zdaje sobie sprawę z własnych braków – pomyślał z pewną ulgą, przypatrując się uważnie, jak próbuje stworzyć tarczę. Cienka. Za cienka. Nie wytrzyma ostrzału!
No, ale chroni go Celer. W razie kłopotów osłoni Vespera. Co do tego Strix nie miał wątpliwości, chociaż nie lubił byłego pretorianina. Z wzajemnością. Jednak to stare dzieje, nie warto o nich myśleć, zwłaszcza, że obecnie mieli jeden wspólny cel: zrobić z nietoperka Lorda z prawdziwego zdarzenia. Posiadanie mocy to nie wszystko, trzeba umieć jej użyć. A Vesper niezaprzeczalnie ma z tym problemy.
Czyżby znowu dawał o sobie znać jego brak pewności siebie? Możliwe. Dzieciak ma niską samoocenę, zresztą bez powodu. Skoro Ukryty zrobił z niego Lorda, to na pewno nadaje się na to stanowisko... z całą pewnością lepiej niż Kat, który jest niewątpliwą pomyłką Lorda Latensa.
– Skoncentruj się – wyszeptał Strix, nie wiadomo po raz który tej nocy.
– Próbuję! – warknął zdenerwowany Vesper, ale zaraz się opanował. – Po prostu...
– Rozumiem – przerwał mu Pan Domów Krwi. Vesper miał już i tak za mało pewności siebie, samooskarżanie się nie pomoże. – Początki zawsze są trudne. Czy sądzisz, że ja umiałem to wszystko od razu? Też kiedyś się tego uczyłem. – Wspomnienia własnych błędów, wywołały na jego twarzy ponury uśmiech.
– Ciebie nikt nie wrzucił na głęboką wodę. Nie musiałeś płynąć lub tonąć.
– Nie przesadzaj, utonięcie ci nie grozi. Jak cię znam, szybko nauczysz się pływać jak ryba.
Ich relacje się nie zmieniły, pomimo nominacji Vespera na Lorda. Oczywiście – w towarzystwie innych wtajemniczonych trzymali się sztywnej etykiety. Łącznie z „Lordzie”, „Panie Domów Krwi” i tym podobnymi bzdurami. Obaj rozumieli, że to konieczne. Z resztą, z Nexem sprawa wyglądała identycznie.
– No dobrze, przerwa – zarządził Strix. Tarcza wokół Vespera zniknęła natychmiast. Musi nauczyć się utrzymywać ją stale i z całą pewnością ją umocnić! Starszy wampir nie potrafił sobie nawet wyobrazić, jak skomplikowałoby się życie ich wszystkich po nagłej śmierci Lorda Inanitów. Podejrzewał, że pożar w burdelu byłby cichą mszą w porównaniu z tym, co działoby się w wampirzym świecie. Pomijając to wszystko – nie chciał tracić kolejnego przyjaciela. Stracił ich już zbyt wielu w ciągu wieków.
– Nigdy się tego nie nauczę – jęknął Vesper, przerywając mu rozmyślania. Strix, nieco zaskoczony, ledwo powstrzymał zdradzieckie drgnienie warg. Coś za często mu się to ostatnio zdarzało, Vesper miał na niego zły wpływ. Dzieciak, normalny dzieciak – pomyślał z rozbawieniem. Nauczy się, jasne, że się nauczy... tylko on chciałby już, szybko, najlepiej wczoraj, a tak się nie da.
– Jak tam sprawy Rodu? – zapytał Pan Domów Krwi, chcąc oderwać Vespera od ponurych myśli.
– Dobrze. Ród rozwija się powoli, ale ciągle przybywa nowych członków.
Strix pokiwał głową. Tego się spodziewał – Vesper zabrał się do roboty z właściwym sobie zapałem. Dobrze, że coś odwraca jego uwagę od bólu wywołanego niespełnioną miłością. Icta i Echis wyjechali, Nex dał im na drogę stosowną wyprawkę, a Strix szczerze życzył im szczęścia. Żałował Vespera, ale wyglądało na to, że Lord Inanitów trzyma się jakoś. Czasami miłość oznacza, że trzeba pozwolić ukochanej odejść… Vesper to zrozumiał. Nex też nie miał szczęścia w miłości, Aranea wróciła do Ultora.
Dobrze, że Vesper się wtedy wtrącił. Ciekawe, co mu przyszło do głowy, gdy widział Ultora, zdesperowanego, błagającego u stóp Nexa? Jakich konsekwencji aż tak się przestraszył? Zburzenia kruchej równowagi? Reakcji nocarzy? Renegatów? Bólu Nexa, zmuszonego patrzeć na Ultora i dawną kochankę – jako członków jego własnego Rodu? A może o wszystkim na raz? Nietoperek jest nieprzewidywalny. Na tym polega jego urok, któremu nieświadomie ulega otoczenie. A może to coś więcej? Nawet on uległ, chociaż kiedyś nim gardził. Łatwo było nienawidzić zdradziecką nocarską szmatę, ale gardzić zabłąkanym dzieciakiem, jakim tak naprawdę był Vesper – już dużo trudniej. Strix pomyślał, że mimo wszystko, nietoperek nieco wydoroślał... odrobinę. Nie jest też już „zabłąkany”. Znalazł swoje miejsce, ale to nadal dzieciak, co z tego, że mądrzejszy.
– Gdyby nie ta tajemnica, mógłbym rekrutować normalnie – westchnął Vesper z odrobiną żalu. – Jak mam to robić, skoro zwykłe wampiry nie zdają sobie sprawy z istnienia Inanitów?
– Ukryty nie robi niczego tylko z jednego powodu – zauważył Strix, po chwili milczenia.
– Co masz na myśli?
– Sądzę, że Ukryty nie wierzy w Przymierze. Nie do końca. Zastanów się, kogo powinni zabić ludzie, żeby wytępić wampiry?
– Ukrytego i Lordów – odpowiedział Vesper, bez namysłu. Odpowiedź była bardziej, niż oczywista.

Wąż poruszył się. Wojna z ludźmi nadal była możliwa? I wtedy popłynie słodka krew... Koło nienawiści i zemsty zatoczy się na nowo. Każda kropla wampirzej krwi zostanie pomszczona tysiąckrotnie. Wąż znajdzie nowych przyjaciół, którzy będą zaspokajać jego głód. Przecież po to powstało to miejsce. By uciszyć głodnego Węża.

– Tak. Ukrytego może obudzić Lord, a jeśli żaden nie pozostanie przy życiu? Jeśli ludzie będą wiedzieć o wszystkich? Twój Ród, Lordzie – Strix podkreślił tytuł – z konieczności będzie nieliczny. Ryzyko uwięzienia Inanity przez ludzi będzie więc niewielkie.
– Więc sądzisz, że jestem zabezpieczeniem na wypadek wojny z ludźmi? Nie tylko po to, by jej uniknąć?
– Możliwe. Jeśli tak, to sądzę, że to nie jedyne zabezpieczenie i podejrzewam, że pozostałe mogą nie być tak przyjemne – wzruszył ramionami Strix. – Nikt nie zna dokładnie planów Ukrytego.
– Rzeczywiście. Nikt – przytaknął Vesper ze smutkiem, a Pan Domów Krwi dopiero teraz zdał sobie sprawę z niezamierzonej gry słownej. – Tak naprawdę, nie potrzebuję licznego Rodu – Nexa w razie kłopotów mogę szachować Ultorem, i odwrotnie. A gdyby obaj się zbiesili, i tak nie miałbym szans. Chociaż ufam rozsądkowi Nexa. – Vesper uśmiechnął się, dając do zrozumienia, że to tylko teoretyczne rozważania. Do czasu, gdy będzie musiał wprowadzić je w życie, rzecz jasna... ale zapewne wolałby nigdy nie zostać zmuszony do walki z Renegatami. Tak właściwie, to z nocarzami też nie.
– Nie powiedziałbym... Ukryty nie wybrałby cię tylko z powodu twojego wieku.
– W porównaniu z innymi Rodami, Inanici są słabi, musisz to przyznać. A ja? Ciągle się uczę. To co dla was, starszych wampirów, jest pestką, dla mnie nadal stanowi problem.
– Nie przesadzaj. – Strix spojrzał na niego spokojnie, choć czuł lekką irytację. – To, co kiedyś przychodziło ci z trudem, nie stanowi już problemu. Twoja osłona z czasem stanie się wystarczająco mocna. Uczysz się przekazywać siłę. Z tyloma chętnymi nauczycielami nauczysz się pewnie więcej, niż potrzebujesz. A co do słabości Rodu... Wykorzystaj tajemnicę, która was otacza. Przecież już to robisz, prawda?


[center]*~*~*~*~*~*~*[/center]

Strix znów siedział z Lordem, tym razem z Lordem Renegatem. Omawiali obecną sytuację Rodu. Była niezła, ale nadal nie idealna. Strix, obserwując Nexa, zastanawiał się czasem, czy Zjednoczenie nie było błędem. Za Przemianę odpowiadali tylko Lordowie. Ich rywalizacja o nowych członków Rodu często odbijała się na ludziach, których przemieniali. Ludzie niezwykle rzadko mieli coś do powiedzenia w kwestii wyboru Rodu. Jasne, z wysłannikami Lordów stykali się w swojej pracy. Nie wiedzieli jednak wcześniej, że będą się zajmowali tym, na co się zdecydowali, nie przez kilkanaście, lub kilkadziesiąt lat, ale przez całe wieki. A wybór, gdy już się wykrwawiali, nie był żadnym wyborem. Zmiana Winorośli w Wojownika zachwiała systemem przekonań Strixa, a mianowanie Nexa na Lorda Renegata jeszcze utwierdziło w wątpliwości. Może sztywny podział na Rody był błędny, a wszystko w rzeczywistości nieco bardziej… płynne?

– Vesper stanowi nasze jedyne zabezpieczenie w Kapitule – przypomniał Nex chmurnie.
– On zdaje sobie z tego sprawę – odpowiedział Strix.
– Uczy się za wolno.
– Raczej za szybko – zaprotestował Pan Domów Krwi. – Nie możemy żądać, żeby z dnia na dzień się zmienił. Musisz przyznać, że nieźle sobie radzi z Kapitułą.
Nex rozpogodził się nagle.
– Co ja bym dał, żeby zobaczyć ich miny, gdy dotarła do nich informacja od Lorda Latensa!
Pan Domów Krwi uśmiechnął się mimowolnie, w odpowiedzi na ton Nexa. Mógł sobie wyobrazić szok i niedowierzanie na twarzach Lordów. Oczywiście, po chwili pozostał na nich tylko lordowski majestat i spokój. Ale pierwsze emocje, choć natychmiast ukryte, na pewno zapuściły korzenie w umysłach władców Nocy.

[center]*~*~*~*~*~*~[/center]

Strix siedział w niewielkiej salce monitoringu w Cichowężu i nadzorował prace przy „pobieraniu krwi”, jak to nazywał. Cóż, nocarze mówiliby zapewne o „szlachtowaniu niewinnych ludzi”. Pan Domów Krwi nie czuł się ani trochę winny, widząc, jak ofiary ginęły. To było konieczne dla ich przetrwania. Metoda wprowadzona przez Echisa i kontynuowana przez jego następcę, opierała się na wyławianiu osobników najsłabszych i takich, których braku społeczeństwo nie zauważy. A tak naprawdę, Strix sądził, że były to zwyczajne ludzkie ścierwa. W naturalny sposób, ofiarą Renegatów padali bezdomni, chociaż Łowcy żartowali, że „w alkoholu krwi nie stwierdzono”. Drugą grupą „zagrożoną”, byli pospolici bandyci – przy licznych wojnach gangów, zniknięcia automatycznie były przypisywane komuś innemu.
Nagle, Strix przyłapał się na tym, że nuci. Zacisnął usta z uczuciem frustracji. Jeden z młodych renegackich Winorośli bawił innych Renegatów naprędce zaimprowizowanym występem.
„Bo życie jest jak piwo: raz ciemne, raz jasne”*
Ten wers nie chciał go opuścić, mimo ciągłych prób wyrzucenia go z umysłu. Życie było jak mieszanka krwi de luxe z innymi: oszałamiająca i dodająca sił do wyzwań, by po drugim łyku zrobić się gorzka i niestrawna jak krew kilkudniowego trupa, kolejny łyk był jak zwykła krew, potem znów de luxe... I tak w kółko. Cóż w tym było odkrywczego? Artyści zarobili na prawdzie oczywistej.
Zerknął na monitory. Odkąd Vesper został Lordem, dużo się zmieniło. Ale czy aby na pewno? Nadal pozostali Renegatami, a nocarze nadal ich nienawidzili. Jasna strona Nocy straciła część bazy ideologicznej, gdy Ukryty mianował Lorda Renegata. Aranea zmieniła image i obserwuje Ultora. Lord Kat wpatrzony jest w odzyskaną miłość, jak w tęczę. I wszyscy mogą już żyć długo i szczęśliwie.
– Dałeś mu niezłą lekcję, Panie – wyszeptał Pan Domów Krwi, tak jakby jego słowa mogły dotrzeć do śpiącego Latensa. – „Uważaj na słowa, bo może się znaleźć ktoś na tyle potężny, by wymusić na tobie dotrzymanie obietnic. Nie żądaj od innych więcej, niż sam jesteś gotowy dać”. To była Twoja lekcja dla Ultora. Prawda?
Nie otrzymał żadnej odpowiedzi, ale też się jej nie spodziewał.
– Gdy przyjdzie czas na lekcję dla Vespera, mam nadzieję, że będziesz bardziej… delikatny.
Ale tak naprawdę nie liczył na to. Lord Latens nigdy nie był subtelny.
Mogli tylko czekać na gorzki łyk życia, który na pewno wkrótce nadejdzie. Wszystko układało się zbyt dobrze, by mogło trwać wiecznie.

Wąż czekał z nadzieją na swój czas.


[center]*~*~*~*~*~*~*[/center]
* Grupa operacyjna „Wampir”
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 07 paź 2012, 13:18

Na początku musimy uprzedzić, że jesteśmy dziś uziemieni, chorzy i przez to: a) mało ogarnięci, b) potwornie marudni. Jeśli nie dostrzegamy rzeczy oczywistej, to przez to, że flegma nam mózg zalała.
Powiemy tak: część z tego do nas nie trafiła. Przede wszystkim dialogi. Są jakieś takie... nienocarsko-nierenegackie. Zbyt obszerne. Przegadane. Vesper miauczy i się użala nie w swoim stylu (chodzi raczej o styl użalania się, a nie o samo użalanie - nieraz w końcu marudził, ale mamy wrażenie, że dla niego bardziej by pasowało raczej stwierdzenie, że cóż, najwyżej będzie musiał się obyć bez czegoś, niż jakieś pojękiwania, że nigdy się nie nauczy), Nexowy dialog wypadł trochę sztucznie - nie pasuje nam to do kwestii mówionych, zwłaszcza takich nieoficjalnych pogawędek. Zwłaszcza to "co ja bym dał, etc., etc." - trochę przydługa i dużo tam zdań podrzędnych jak na kwestię typowo na marginesie czy na szybki komentarz. W nocarskiej serii zaś kwestie mówione były ewidentnie mówione i nie łagodzono nawet takich konstruktów jak "zniknąć kogoś". Takie przykładowe "chciałbym zobaczyć ich miny, gdy się dowiedzieli" brzmi nam naturalniej w takim miejscu. Nocarska seria przyzwyczaiła nas do zwięzłości w wypowiedziach postaci - a tu jej nam mało.
Same przemyślenia Strixa wydają się w miarę sensowne - tej postaci jest w serii nieco mniej niż na przykład Nexa, ale tutaj sprawiła na nas wrażenie nieźle przedstawionej. Ojcuje Vesperowi jak na Strixa przystało, duma nad nietoperkiem i nieco się martwi, cóż przyniesie los. Trochę to wszystko oczywiste, te przemyślenia, no ale. No i podoba nam się prześlizgujący się przez tekst Wąż. Miło go znów widzieć.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 07 paź 2012, 18:14

Zwierz Hienisty pisze:Trochę to wszystko oczywiste, te przemyślenia, no ale.
Dla mnie nie oczywiste, bo idę o zakład, że z innymi fanami musiałabym stoczyć ostrą batalię o niektóre fragmenty tego tekstu :-)
Zwierz Hienisty pisze:No i podoba nam się prześlizgujący się przez tekst Wąż. Miło go znów widzieć.
Mi też było miło go umieścić w tekście .
Zwierz Hienisty pisze:Na początku musimy uprzedzić, że jesteśmy dziś uziemieni, chorzy i przez to: a) mało ogarnięci, b) potwornie marudni. Jeśli nie dostrzegamy rzeczy oczywistej, to przez to, że flegma nam mózg zalała.
Zdrowiej Hien i nie przejmuj się, nie powiedziałoś nic marudnego ani świadczącego o nieogarnięciu. W imię nowego poddziału mogę nawet zostać uznana za kompletnego grafomana. Ku chwale Nocy! ;-)
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)


Wróć do „Nocarz/ Renegat/ Nikt”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość