[M] Łza

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

misiaczekk
amator
Posty: 1
Rejestracja: 08 lut 2012, 10:28

[M] Łza

Postautor: misiaczekk » 09 lut 2012, 10:37

Jest to moja własna miniaturka, napisana pod wpływem nagłego natchnienia weny. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Nie została zbetowana. ;D



Nie płaczę, bo już nie umiem, bo w moim życiu za dużo łez się już wylało. Więc siedzę i wpatruję się tępym wzrokiem w ścianę, starając się bezsilnie zmierzyć z nieuniknionym. Wiem, że muszę to zrobić, ale nie chcę. Nie chcę zostać sama, nie chcę dopuścić tej muśli do siebie, że jego już nie ma i nigdy nie wróci. Muszę sobie poradzić z tą myślą dla niej, dla mojej małej córeczki, która tak mi go przypomina, która nigdy nie pozna swojego ojca, ale będzie wiedziała, że zginął w słusznej sprawie, by bronić tego co kochał, by dać jej nowy, lepszy świat. Patrzę na jego zdjęcie tęsknym wzrokiem i wciąż zadaję nieme pytania, na które przecież i tak nikt mi nie odpowie. Dlaczego nas opuściłeś? Co teraz z nami będzie? Nie mam siły i co najważniejsze boję się odpowiedzi jaka może paść na nie. Więc milczę, jestem ukryta pod powłoką swojego ciała, przez którą nikt nie jest się w stanie przedrzeć. Jestem tam zamknięta w swoim świecie, świecie w którym on wciąż jest z nami. Przyciskam zdjęcie do piersi, by po chwili znowu odłożyć je na swoje miejsce. Uśmiecham się przelotnie do mej jedynej, utraconej miłości i z trzaśnięciem zamykam album ze zdjęciami. I to właśnie wtedy na rozrzucone po stole kartki, spada jedna pojedyncza łza, łza samotności i smutku, a za nią po chwili lecą inne. Słone, małe kropelki, których myślałam, że już nie posiadam. Z mego gardła wydobywa się stłumiony szloch, nie chcę obudzić małej, która niedawno zapadła w popołudniową drzemkę. To tak cholernie boli, uczucie, że straciłeś najważniejszą osobę na świecie.
Kiedy znika ktoś kogo kochamy, to tak jakby część naszego serca urwała się i odeszła hen daleko wraz z nim. Ja się o tym przekonałam, część mojego serca, którą oddałam Severusowi już nigdy nie wróciła. Ale ja żyłam dalej, już nie byłam Panną-Wiem-To-Wszystko-Granger. Byłam po prostu osobą, która widziała za dużo cierpienia na świecie, a która wciąż ma dla kogo żyć.
Ostatnio zmieniony 09 lut 2012, 16:22 przez misiaczekk, łącznie zmieniany 1 raz.
"All the world's a stage,
And all the men and women merely players,
They have their exits and their entrances."

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 26 cze 2012, 20:54

Pomijając fakt, że para Hermiona/Severus mnie nie przekonuje, fik jest nawet całkiem zgrabny. Dość łatwo wyobrazić sobie kobietę uwięzioną pomiędzy rozpaczą po stracie ukochanego a świadomością, że musi być silna, bo ma dziecko.


Brak jednak odpowiedniego oznaczenia (fandom itd.) Zdarzają Ci się też literówki, np.:

misiaczekk pisze:Nie chcę zostać sama, nie chcę dopuścić tej muśli do siebie, że jego już nie ma i nigdy nie wróci.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)


Wróć do „Harry Potter”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość