[Avengers] Broń ostateczna

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Yuri-Onna
amator
Posty: 20
Rejestracja: 09 lip 2015, 21:22

[Avengers] Broń ostateczna

Postautor: Yuri-Onna » 12 lip 2015, 20:32

Tytuł: Broń ostateczna
Fandom: Avengers
Gatunek: miniaturka
Opis: alternatywna wersja finału pierwszego filmu

Było źle. Natasza rzadko to przyznawała, ale teraz nawet ona musiała to stwierdzić. Widziała, jak kilkunastopiętrowy wieżowiec zawalił się, grzebiąc pod swoimi gruzami Hulka. Wciąż miała przed oczami scenę, w której Clint spadał ze szczytu budynku, prosto w ziejącą pod nim otchłań. Pamiętała roztrzaskaną na kawałki zbroję Iron Mana. Thor pewnie spoczywał na dnie oceanu w niezniszczalnej komorze. No i Steve, na którego rzuciło się kilkuset Chitauri na raz. Tego nie mógł przeżyć nawet on.
W ostatniej, desperackiej szarży zaatakowała Lokiego, jakby licząc na cud. Ale limit cudów w jej życiu musiał ulec wyczerpaniu, bo uderzenie jakie ją powitało, posłało ją na ziemię. Czuła potworny ból. Obie nogi były zapewne złamane, któreś z żeber chyba też. Tak, było źle. A nawet gorzej.
- Marne istoty - Loki spojrzał na nią - Jesteście jak mrówki, nie widzące wielkości tych, którzy je depczą. Kąsacie, w złudnej nadziei, że odwleczecie tym wasz koniec.
- Bodajbyś sczezł... - rzuciła i jęknęła głęboko, bo w tej samej chwili berło Lokiego przyszpiliło ją do ziemi, niczym motyla do spodu gabloty. Splunęła krwią. Mieszkaniec Asgardu wyrwał z jej pleców swój oręż.
- Czy wiesz, że to była... jak wy to nazywacie... herezja? Jestem bogiem. Między nami jest naturalna różnica, zbyt wielka, abyście nawet byli w stanie ją pojąć. Możecie sobie próbować, ale nie jesteście w stanie mi nawet złamać paznokcia.
Słyszała, jak jego kroki oddalają się. Szumiało jej w głowie, ale po raz pierwszy uśmiechnęła się. Nie dobił jej. Uznał, że jest pokonana. Bóg, tak? No dobra, skoro tak...
Wytężając wszystkie siły sięgnęła do kieszeni i wyjęła z niej pomiętą kartkę. Fury mówił, że ma tego użyć tylko w ostateczności. Jakby nie patrzeć, sytuacja w stu procentach spełniała podręcznikową definicję „ostateczności“, jeśli tylko komuś przyszłoby kiedyś do głowy ją spisać. Podniosła kartkę przed oczy, wypluła krew i powoli, dokładnie zaczęła głośno czytać słowa:
- Ia... Ia! Ph’nglui mglw’nafh Cthulhu R’lyeh wgah’nagl fhtagn...
Obrazek

Awatar użytkownika
pokemonka
pisarz
Posty: 159
Rejestracja: 29 kwie 2012, 17:34
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: [Avengers] Broń ostateczna

Postautor: pokemonka » 09 mar 2016, 16:28

Jezu, czytałam to już, ale czemu nie skomentowałam? Może nie umiałam się zabrać.

Nie wiem czy taki miał być efekt ale uśmiałam się na końcu co nie miara, po prostu... xD
Chciałabym zobaczyć jak Cthulhu wyłazi na Nowy Jork xD

Ale... co z atomówką? :P
Obrazek

Fanfik
amator
Posty: 8
Rejestracja: 09 mar 2017, 13:27

Re: [Avengers] Broń ostateczna

Postautor: Fanfik » 09 mar 2017, 20:04

Zaczęło się dobrze i klimatycznie. Nic nie wskazywało na zabawne zakończenie. Jednak niestety nie rozbawiło mnie ono, mimo, że rozumiem o co chodzi.


Wróć do „Avengers”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość