Więzy [Avengers]

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Więzy [Avengers]

Postautor: Hermi » 29 wrz 2013, 15:29

Tytuł: Więzy
Fandom: Avengers
Kategoria: 13+
Opis: Odyn, w swej nieskończonej mądrości, skazał Lokiego za próbę zniewolenia ludzkości.
Ostrzeżenia: AU, slavefik (niewolnictwo postaci), nie slash
Znajomość fandomu: wskazana
Status: niezakończony

[center]Rozdział 1[/center]

[center]"It is a wise father that knows his own child."
William Shakespeare[/center]

Każde słowo wyroku było kompromisem pomiędzy rolami ojca i króla. Niosło też za sobą daleko idące konsekwencje. Wcześniej wygłosił w obecności Rady decyzję jako król, teraz chciał ją wyjaśnić jako ojciec.
Loki leżał przywiązany do kamiennego stołu. Minął już czas, gdy szamotał się w swoich więzach, daremnie próbując się uwolnić, teraz patrzył tylko na Odyna z gniewem. Jego ciało zostało unieruchomione, czekał, aż Wszechojciec wykona kolejną część wyroku. Król Asgardu wiedział, że furia Lokiego została wywołana poczuciem zdrady. Jednym, prawie gniewnym gestem, odprawił strażników.
– Loki, synu. Wiem, że mnie teraz nienawidzisz. Być może nigdy mi nie wybaczysz, ale musisz spróbować zrozumieć. Nie miałem wyboru. Zagroziłeś trzem światom. Wyrok musiał odstraszać. Gdybym okazał teraz pobłażliwość, każdy przestępca mógłby żądać tego samego dla siebie. Jednak jesteś moim synem, nie mogłem skazać cię na śmierć, bez względu na to, co myśli Rada. Twoja kara nie będzie trwać wiecznie. Odbiorę ci wolność, z której korzystałeś w zły sposób, lecz wierzę, że nauczysz się, jak być godnym tytułu księcia Asgardu. Możesz się zmienić i wrócić do domu.
Loki nie poruszył się, nawet jednym gestem nie dał znać, że usłyszał i zrozumiał. Króla Asgardu i jego przybranego syna otoczyła moc. Odyn zaczął tkać magię, która miała uczynić Lokiego niewolnikiem śmiertelnika.

[center]*~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~*[/center]
Stark Tower została prawie przywrócona do stanu sprzed inwazji obcych. Tylko litera „A” zamiast dumnego napisu „Stark” świadczyła o zmianach, jakie nastąpiły w życiu miliardera. W normalnych okolicznościach nazwisko Tony'ego ponownie górowałoby nad miastem, jednak zostawił "A", zdając sobie sprawę, że może to oznaczać "Avengers". Zaczął nawet projektować osobne piętra dla każdego z Mścicieli. Miał wystarczająco dużo miejsca, bo po częściowym zniszczeniu wieży biznesmeni, których było stać na wynajmowanie pomieszczeń na biura w Stark Tower, doszli do wniosku, że ich obawy były uzasadnione – w wieży nie mogli spokojnie prowadzić interesów.
– Proszę pana, wykryto na dachu obecność Asgardian – oznajmił głos Jarvis.
– Thor? – Tony nie spodziewał się, że „Herkules” wróci tak szybko.
– Nie, pana Odisona nie ma wśród nich.
Tony założył bransoletkę, która mogła przywołać zbroję. Jego doświadczenia z nordyckimi bogami były różnorodne. Nie zamierzał ryzykować kolejnego upadku z własnej wieży, tym razem bez elementu, który pozwoliłby mu przeżyć. Czego mogli od niego chcieć?
Grupa na dachu składała się z wojowników w skórach i zbrojach. Nie od razu zauważył, że byli to strażnicy konwojujący więźnia. Kiedy dostrzegł wśród ich postać skutą ciężkimi kajdanami i z kagańcem na ustach, nie mógł w to uwierzyć. Loki! Bóg ognia, kłamstwa, psot i zgorszenia wydawał się niższy w czymś, co uchodziło zapewne za prosty strój Asgardian. Nie miał na sobie zbroi i rogatego hełmu. Uwagę Tony'ego od więźnia odwrócił wysoki jednoręki wojownik, wyglądający na przywódcę grupy.
– Witaj, Człowieku z Żelaza. Jestem Tyr, Odyn Wszechojciec wysłał mnie, żeby powiadomić cię o wyroku wydanym na byłego księcia Asgardu – powiedział wojownik mocnym głosem, bardzo przypominającym brzmieniem Thora.
– Byłego? Sądziłem, że to stanowisko dożywotnie. – Tony przeklął w myślach swój długi język, ale Tyr nie wydawał się urażony.
– Wyrok Odyna Wszechojca pozbawia Lokiego tytułu. Jego magia została ograniczona. Za próbę zniewolenia Loki został skazany na niewolę. Odyn postanowił, że Loki jest teraz twoją własnością i możesz zrobić z nim, co chcesz...
– Czekaj, czekaj! Odyn skazał Lokiego na niewolnictwo?
Stwierdzenie, że Tony był w szoku stanowiłoby mocne niedomówienie. Zastanawiał się czasami nad wyrokiem, jaki zostanie wydany na Lokiego, ale nie sądził, że będzie to coś tak... barbarzyńskiego.
– Tak, Człowieku z Żelaza. Loki jest teraz twoim niewolnikiem. Jedynym warunkiem jest, to że nie możesz oddać go komuś innemu. Jeśli będziesz miał z nim problemy, Hajmdal, obserwujący dziewięć światów, zobaczy i wyśle kogoś do wniesienia Loki z powrotem do Asgardu, gdzie zginie powolną śmiercią. Loki o tym wie. Został związany magią tak, że jeśli kogoś skrzywdzi, będzie odczuwał ogromny ból. To samo stanie się, jeśli odmówi wykonania rozkazu.
– Co z jego magią? - Wbrew przerażeniu decyzją Odyna, Tony poczuł, że zagadnienie zaczyna interesować go w sposób akademicki.
– Jest na twoje usługi, możesz zabronić mu jej używać lub pozwalać na część zaklęć lub wszystkie. To twoja decyzja. Kajdany, które ma na sobie teraz Loki, czynią z niego kogoś niezdolnego do czarów. Radzę wydać mu rozkazy dotyczące magii przed ich zdjęciem. Oczywiście, jeśli zdecydujesz się je zdjąć. – Tyr nie wydawał się przejmować możliwością, że Loki pozostanie uwięziony i pozbawiony magii.
– Co jeśli Loki ucieknie?
– Nie może uciec, po pierwsze będzie go obserwował Hajmdal, po drugie możesz go wezwać z każdego miejsca na świecie. Czary – wyjaśnił Tyr. - Jestem prostym wojownikiem, ale zapewniam cię, że moc Odyna jest potężniejsza niż jego syna. Jeśli Loki spróbuje ingerować w zaklęcie, może się to skończyć całkowitą utratą przez niego mocy. A ma jeszcze nadzieję. Jeśli Loki się zmieni i pewnego dnia będzie godny miana księcia Asgardu, wszystkie wiążące go zaklęcia znikną, a on będzie mógł powrócić do domu.
– Po zabiciu mnie i pewnie wielu innych ludzi – dodał sarkastycznie Tony.
– Nie, prawdziwy książę Asgardu rozumiałby konieczność i sprawiedliwość.
Tony kiwnął głową, zdając sobie sprawę, że jakaś jego pierwotna część zaakceptowała już wyrok Odyna i nie zamierza się oburzać na jego niezgodność z prawami człowieka. Jeden ze strażników przyprowadził bliżej Lokiego. Oczy boga obiecywały zemstę.
– Musimy dopełnić rytuału, Człowieku z Żelaza, potrzebuję do tego odrobiny twojej krwi. – Tyr wyciągnął sztylet i patrzył wyczekująco na Tonyego. Miliarder zastanawiał się przez sekundę, ile może oznaczać „odrobina” dla kogoś o potędze boga, ale wyciągnął rękę. Tyr wykonał tylko płytkie cięcie, krew zebrała się w nim. - Przyłóż dłoń do tatuaży, które otaczają nadgarstki Lokiego, niech napiją się twojej krwi.
Jak tatuaże mogły pić krew? Te to zrobiły. Gdy tylko krew Tony'ego dotknęła zielonych wzorów znajdujących się tuż przed kajdanami, tatuaże rozbłysły na zielono, pochłaniając chciwie tą odrobię, którą ofiarował im Stark. Przyjrzał się im bliżej. Wzór układał się w łańcuchy obejmujące oba nadgarstki więźnia.
– Dopełniło się. Jest twój. – Tyr odprężył się nieznacznie.
– Co mam z nim zrobić?
– Cokolwiek chcesz – odpowiedział wojownik, powtarzając to, co już ogłosił wcześniej.
– Sądzę, że Thor będzie miał coś do powiedzenia na ten temat. – Gdy chodziło o Lokiego, Thor zachowywał się, jakby startował w konkursie na boga miłosierdzia i przebaczenia.
– Książę wie, że nie może wpływać na to, co zamierzasz zrobić z Lokim. Jeśli spróbuje, zaklęcie sprawi jego bratu ból. Odyn pomyślał o wszystkim.– Tyr jeszcze przez chwilę stał, jakby czekając na kolejne pytania. Tony milczał. – Żegnaj Człowieku z Żelaza. – Gestem przywołał pozostałych strażników.
– Poczekaj! Mam jeszcze jedno pytanie! – zatrzymał go Stark.
– Pytaj.
– Czym jest sprawiedliwość?
– Zemstą w imieniu skrzywdzonych i szansą odkupienia dla winnych. – Tyr po raz pierwszy od początku rozmowy uśmiechnął się. – Odyn dobrze wybrał. – To były jego ostatnie słowa, zanim zniknął razem z wojownikami Asgardu.
Tony Stark patrzył jeszcze przez chwilę na pustkę znajdującą się w miejscu, gdzie stali, a potem odwrócił się do Lokiego.

[center]*~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~*[/center]
Jeśli Loki wahał się kiedykolwiek między miłością do boga, który go wychował, a nienawiścią za to, że był przez całe życie okłamywany, to to od czasu decyzji Odyna o rodzaju kary nie miał wątpliwości. Nienawidził Odyna.
Miał założony kaganiec, który pozbawiał go możliwości mówienia, i kajdany, które krępowały jego magię i ręce, ale najgorsza była świadomość, że nawet gdy zostaną zdjęte, będzie mógł używać mocy, tylko jeśli zgodzi się na to śmiertelnik, przed którym stał. Czyli prawdopodobnie nigdy.
Jego życie już nie należało do niego, a temu wszystkiemu był winny Odyn.



[center]Rozdział 2[/center]
[center]„The best revenge is to be unlike him who performed the injury.”
Marcus Aurelius[/center]

Gdyby ktoś zapytał Tony'ego, o czym marzy, nordycki bóg kłamstw nie znajdowałby się w pierwszej setce odpowiedzi, najprawdopodobniej nie znalazłby się na liście w ogóle. Mimo to łaskawy Asgard zesłał oszalałego boga na jego próg w kajdanach i kagańcu. Do kompletu nie dodał tylko instrukcji obsługi.
Tony wszedł razem z Lokim do salonu.
– Siadaj – rzucił obcesowo, wskazując na kanapę. Loki posłuchał polecenia. Tony nie był pewien, czy powodem było zmęczenie po podróży pomiędzy światami, czy obawa przed bólem, jaki mogło wywołać nieposłuszeństwo. Zakładał, że to pierwsze, bo duma boga nie wydawała się złamana.
Stark podszedł do baru i nalał alkoholu z pierwszej butelki, jaka mu wpadła w ręce. Potrzebował drinka, potem podszedł do Lokiego. Czuł się dziwnie, stojąc nad więźniem, więc usiadł na fotelu naprzeciwko kanapy.
– Jarvis, jakie jest prawdopodobieństwo, że TARCZA dowie się o obecności Lokiego?
– Prawdopodobieństwo, że TARCZA dowie się o obecności pana Laufeysona w najbliższym czasie, wynosi sześćdziesiąt siedem procent – odpowiedział Jarvis.
Loki drgnął zaskoczony.
– AI. Inteligentny komputer. Prawdziwy pan tej wieży – wyjaśnił Tony Oszustowi.
– Ta wieża ma pana, ale nie jestem nim ja, sir – zaprotestował komputer. Tony mógłby przysiąc, że pod brytyjskim akcentem dało się słyszeć oburzenie spowodowane jego insynuacją.
– Skontaktuj się z TARCZĄ i poproś o zorganizowanie spotkania. Muszę porozmawiać z Furym i pozostałymi Avengers. Pilne i ściśle tajne. Przyspiesz też realizację projektu „Avengers Tower” – rozkazał Jarvisowi. Potem uśmiechnął się do Lokiego: – Wiesz, kiedy nosisz ten kaganiec i nie próbujesz mnie zabić, wyglądasz na miłego faceta, ale wiem, że to tylko pozory, więc... – Loki patrzył na niego, bez wątpienia z morderczymi zamiarami, ale nie poruszył się, kiedy Tony zamilkł przed wygłoszeniem rozkazów, jakie miały regulować życie boga od tej pory: – Zakazuję ci używać magii, chyba że na mój wyraźny rozkaz. Zabraniam ci opuszczać wieżę bez mojej zgody. Nie możesz niszczyć nic w jej obrębie. Zakazuję ci działań przeciwko mnie, Avengers i TARCZY. – Zawahał się, a potem zapytał: – Jarvis, o czym zapomniałem?
– Pana gość, sir, jest bogiem psot.
– No tak. Żadnych żartów. Wolałbym nie widzieć swojej bielizny wywieszonej z okna jak flaga.
Tony odstawił szklankę, zbliżył się do boga i, po chwili manewrowania przy zapięciu, ściągnął kaganiec.
– Stark, nadal jesteś mi winny drinka. – Takie były pierwsze słowa boga, gdy mógł już mówić. Jego głos był ochrypły, co skłoniło Starka do zastanowienia, jak długo nosił kaganiec.
– Wyrzucenie mnie przez okno automatycznie anulowało ofertę.
– Szkoda, bo naprawdę muszę się napić.
– Ciężki dzień? – zapytał Stark sarkastycznie.
– Ciężki tydzień.
– Jeśli chcesz, sam sobie nalej. Nie jesteś tu na wakacjach.
– Wyobraź sobie, że zauważyłem. Możesz ściągnąć kajdany? – Loki podniósł ręce. – Przecież już powiedziałeś, że nie mogę używać magii.
– Mógłbym, ale nie wiem jak, nie dostałem klucza.
– Są magiczne, specjalnie dostosowane, po prostu je otwórz, jak kaganiec.
– Kiedyś będę musiał się dowiedzieć, jak działa to wasze hokus-pokus – wymamrotał Stark, uwalniając Oszusta.

[center]*~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~*[/center]

Drzwi pokoju zamknęły się za Starkiem, po tym jak kazał Lokiemu w nim zostać, pozwalając jedynie na korzystanie z przylegającej do pokoju łazienki. Najwyraźniej obcowanie z maszynami nauczyło Starka precyzyjnego wydawania poleceń.
Loki podszedł do okna. Widok miasta i zniszczeń nie przyniósł mu otuchy, wzbudził tylko jeszcze większy gniew. Powinien być teraz władcą tych nędznych śmiertelników, a nie niewolnikiem jednego z nich. Nie wiedział nawet, czego spodziewać się po Starku. Wszystkie informacje, jakie miał na jego temat, pochodziły od Bartona, a łucznik wiedział tylko tyle, ile znalazło się w oficjalnych dokumentach TARCZY. Stark nie był osobą, która dobrze się czuła, pracując w grupie. Iron Man był przydatny dla Inicjatywy Avengers, Stark nadawał się tylko na konsultanta. Loki już gdy po raz pierwszy usłyszał o tym rozróżnieniu, uznał je za dziwne. Jak jedna osoba mogła być traktowana jak dwie zupełnie różne jednostki? Ludzie byli szaleni.
Przynajmniej decyzja Odyna, żeby oddać go Starkowi, miała pewien sens. Barton lub Romanow zabiliby go na miejscu. Banner w formie berserka był niczym więcej niż zwierzęciem. Rogers, z tą swoją midgariańskią moralnością, nawet nie pomyślałby o zemście. Thor nadal uważał go za brata. Stark miał powody, by go nienawidzić, ale nie na tyle duże, żeby zabić zaraz po tym, jak Tyr zostawił go na jego dachu.
Loki musiał grać, być na tyle posłuszny, żeby Stark zapomniał o wszystkich jego winach wobec Midgardu i dał mu swobodę potrzebną do znalezienia sposobu na odzyskanie wolności. A potem... nakarmi kruki Odyna wątrobą władcy Asgardu i spali na popiół tę przeklętą planetę, na której został uwięziony. Niekoniecznie w tej kolejności.

[center]*~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~* *~*~*~*~*~*~*[/center]

Stark obserwował na monitorze, jak Loki miota się po pokoju oddanym mu do dyspozycji na czas pobytu na Ziemi. Zapowiadała się dłuższa wizyta, bo Tony nie sądził, żeby „przepraszam” wystarczyło do zniknięcia zaklęć wiążących Oszusta. Tego słowa Loki nawet nie wypowiedział i nie wyglądał na szczególnie skruszonego.
Zemsta w imieniu skrzywdzonych i szansa odkupienia dla winnych.
Tak sprawiedliwość określił bóg wojny i sprawiedliwości. Po tym jak się okazało, że bogowie nordyccy istnieją naprawdę, Tony przeprowadził gruntowne badania nad mitologią. Niestety wiele mitów było sprzecznych ze sobą, więc nie uzyskał żadnych konkretnych informacji. Jeśli wierzyć jednemu z najpopularniejszych mitów, Tyr stracił rękę, bo ogromny wilk Fenrir zgodził się dać związać pod warunkiem, że jeden z bogów włoży dłoń w jego paszczę. Odważył się na to Tyr. Bogowie uwięzili Fenrira za cenę prawej ręki boga. To, co w micie nie podobało się Tony'emu, to powód uwięzienia wilka. Bogowie bali się, że Fenrir może stanowić zagrożenie, został uwięziony za winy jeszcze niepopełnione.
Loki jednak był bez wątpienia winny.
– Jarvis, pokaż mi wszystkie dostępne nagrania z Lokim w roli głównej.
Zapisy ocalałe ze zniszczonej bazy TARCZY, Stuttgartu, Helicarriera, Stark Tower. Morderstwa, zmuszenie ludzi do uklęknięcia...
– Teraz dane z ataku Chitauri. Liczba ofiar, zniszczenia, wszystko, co znajdziesz.
Ostatnio zmieniony 02 paź 2013, 18:59 przez Hermi, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2132
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 29 wrz 2013, 20:30

No cóż, jak na razie zapowiada się ciekawie. Rzuciło mi się w oczy kilka literówek, ale najbardziej te dwa błędy w nazwiskach:
Hermi pisze:Baner w formie berserka był niczym więcej niż zwierzęciem. Roger, z tą swoją midgariańskią moralnością, nawet nie pomyślałby o zemście.

Nazwisko Bruce'a pisze się przez dwa "n", a nazwisko Kapitana ma "s" na końcu. Gdzieś tam jeszcze było "Loki" w złym przypadku, tylko teraz nie mogę tego znaleźć.

Widać, że to bardzo przemyślany fik (podobają mi się te rozmyślania Lokiego o tym, że Iron Man jest idealna osobą do bycia jego panem), no i jeszcze to:
Hermi pisze:– Poczekaj! Mam jeszcze jedno pytanie! – zatrzymał go Stark.
– Pytaj.
– Czym jest sprawiedliwość?
– Zemstą w imieniu skrzywdzonych i szansą odkupienia dla winnych.

Filozoficznie go! Chociaż nie jestem pewna, czy zemsta należy do kategorii sprawiedliwości.

Lubię też tę wymianę zdań.
Hermi pisze:– Stark, nadal jesteś mi winny drinka. – Takie były pierwsze słowa boga, gdy mógł już mówić. Jego głos był ochrypły, co skłoniło Starka do zastanowienia, jak długo nosił kaganiec.
– Wyrzucenie mnie przez okno automatycznie anulowało ofertę.
– Szkoda, bo naprawdę muszę się napić.
– Ciężki dzień? – zapytał Stark sarkastycznie.
– Ciężki tydzień.
– Jeśli chcesz, sam sobie nalej. Nie jesteś tu na wakacjach.
– Wyobraź sobie, że zauważyłem.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 30 wrz 2013, 12:22

Na początku mi ten Odyn zgrzyta, ale to tylko dlatego, że czytałam komiksy tie-inowe i mocne wrażenie na mnie wywarła ta scena w nich, w której Odyn mówi Lokiemu, że jego syn nie żyje i że nie rozpoznaje tej "kreatury", która stoi przed nim i wydając wyrok nazywa go Lokim Laufeyssonem.
A mimo to należę do obozu "urazy nie urazy, zawód nie zawód, Loki to syn Odyna i choćby Wszechojciec nie wiem jak zaprzeczał, i nie wiem, jak krzyczał, i jak okrutne rzeczy mówił, wiem, że w głębi serca i on tak o nim myśli"
Ogólnie król Asgardu jest bardzo "ostry" kiedy go ktoś zawiedzie, i w Thorze to widać po scenie wygnania. Właściwie jak o tym pomyśleć, to to "Nie, Loki" było, jak na Odyna, bardzo delikatne i stonowane (co pewnie pokazywało, jak był wyczerpany emocjonalnie/załamany), choć w bardzo złym momencie wypowiedziane.
Ale ja tu nie miałam analizować postaci Odyna jako ojca.

Fik zapowiada się naprawdę nieźle :) Mamy tu karmiczną sprawiedliwość, a biorąc pod uwagę charaktery obu panów... Oj, będzie się działo. Choć w tym "będzie się działo" to raczej Loki stoi na straconej pozycji... Choć zapewne już on coś wymyśli, czego rozkazy Tony'ego nie obejmują...
No i jak zareagują inni Avengersi?
Piękne perspektywy :)

Co do samego rozdziału... Poza tym, co powiedziałam już o Odynie, wszystko inne poprowadzone, moim zdaniem, bezbłędnie :) Coś mam wrażenie, że mnie będziesz korygować przy Lokiem (jeśli wymęczę w końcu tego mojego fika i "dodziobię" postaci do dorosłości), bo ja mam z nim spore kłopoty ^^;; *blady strach* ;)

Scena z drinkiem rzeczywiście zabójcza :) No i bardzo tez mi się spodobał fragment o tym, jak to Tony jest przyzwyczajony do wydawania odpowiedniego rodzaju poleceń :)
OC-holic

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 12 paź 2013, 14:33

Zemsta była obecna w sprawiedliwości starożytnej. Bo w jaki inny sposób mogłyby znaleźć się w Kodeksie Hammurabiego kary talionu (powtórzenie skutku czynu np. „oko za oko”) i kary odzwierciedlające (odzwierciedlały rodzaj przestępczego działania np. obcięcie ręki syna, który uderzył ojca)?

Z Odynem mam ten problem, że znam na razie tylko „Avengers” i „Iron Many”, a do tego żywię sympatię dla Odyna z „Akt Harry'go Dresdena” (książek). Mój Odyn to taki twór międzyfandomowy. :->
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
pokemonka
pisarz
Posty: 159
Rejestracja: 29 kwie 2012, 17:34
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: pokemonka » 07 lis 2013, 20:34

Wow, szacun bo postaci oddałaś znakomicie (fakt Odyn trochę jak nie Odyn ale mi tam pasuje)
Jestem ogromną psychofanką fanką Lokiego, wiec lubię że jest go tu sporo :D

Hah scena z drinkiem mnie rozwala! Czekam na więcej!

PS. Nie znam komiksów, to źle? :C
Obrazek


Wróć do „Avengers”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość