Nocne Requiem

Tutaj wrzucamy fanfiki do gier wszelkiej maści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Shadica
amator
Posty: 15
Rejestracja: 24 sty 2011, 13:07
Kontaktowanie:

Nocne Requiem

Postautor: Shadica » 26 sty 2011, 06:29

Wrzucam pierwszą pracę i życzę miłego czytania.


tytuł: Nocne Requiem
fandom: Final Fantasy VII
kategoria: 13+
opis: ucieczka Zacka i Clouda
ostrzeżenia: można uznać lekki angst
znajomość fandomu: niekonieczna
status: skończony

[center]Nocne Requiem[/center]
Noc późna już była. Księżyc w pełni stał wysoko na rozgwieżdżonym niebie. Liczne gwiazdy oświetlały swym delikatnym blaskiem liście drzew. Mały strumyk cichutko szemrał, nie przejmując się pijącym wodę jeleniem. Gdzieś w oddali zahukała sowa i zaraz zamilkła, a z nią na krótką chwilę świat, który zdawał się łapać oddech zanim drapieżcy przypomną o swojej obecności, gotowej by zabić. Las żył nocą, niebezpieczną, groźną, ale i tajemniczą. Na małej polance stary dzik sennie rył ziemię w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Czuł, że niewiele w nim życia pozostało, mimo to rył nadal. Przygłuchy, nawet nie spostrzegł, kiedy wilki dopadły go do gardła. Krew trysnęła na trawę i dzik padł, nie próbując walczyć.
Wilki. Jakże inne zwierzęta. Zdolne zabijać, sprytne i silne. Idealne, mocne zęby z łatwością rozszarpujące ciało. Te, wykorzystując słabość ofiary, miały tej nocy prawdziwą ucztę jakiej nie zaznały już od dawna. Jadły świeże mięso, gryzły kości, nie szczędząc niczego.
Nagle rozległ się pewien odgłos, jakże nieznany w tym zapomnianym lesie. Odgłos twardych butów ze skóry, miarowo uderzających o ziemię. Wilki, spłoszone, uciekły. Nie, został jeden, młody bez doświadczenia. Nie znał tego szurania, ciężkiego oddechu i dziwnego zapachu. Powoli, zapominając o towarzyszach, ukrył się wśród gęstych krzaków. Patrzył nieruchomo w ciemność, w razie ataku gotów użyć swych ostrych jak brzytwa kłów, by przeżyć. Czekał.
Najpierw ujrzał koślawą sylwetkę, rosnącą coraz bardziej i bardziej. To byli ludzie, jego wrogowie. Wilk zamarł, niepewny co robić – uciekać czy zostać. Czekał.
Było ich dwóch. Pierwszy z czarnymi włosami ciągnął ze sobą drugiego, pozbawionego przytomności. Jasne kosmyki opadały mu na twarz, nieco skrywając jej bladość. Jego bezwładne ciało było całkowicie zdane na łaskę przyjaciela, który wytrwale je chronił nawet na moment nie tracąc czujności. Na chwilę przystanął.
- Przepraszam. Wiem, że powinieneś odpocząć, ale wytrzymaj jeszcze trochę, ok?
Nie dostał odpowiedzi.
Wilk coś poczuł. Jakoś wiedział, że z ich strony nic mu nie grozi. Niebezpieczeństwo dopiero nadchodziło. Słysząc liczne trzaski łamanych gałęzi, skulił się i zjeżył sierść. Wiele niebezpieczeństw. Takich, co mordują bez litości, odbierając wszystko z czystej żądzy. Prawdziwi ludzie. Podkradali się coraz bliżej, okrążając tych dwóch.
- Brać ich!
Zaraz zginą i to będzie koniec ich ucieczki. Kuląc się jeszcze bardziej, wilk ze strachu zamknął oczy, nieświadom przebiegu całej walki. Dla człowieka trwałoby to kilka sekund, ale dla przerażonego zwierzęcia to były lata. Nie wiedział, czy ktoś go w końcu zauważy, czy da radę czmychnąć za swym stadem. Wiedział jedynie, że w pewnym momencie opuścił kryjówkę i krok po kroku, pchany czystą ciekawością, podszedł do pobojowiska.
Do jego nozdrzy dotarł zapach słodkiej krwi. Zaledwie parę metrów od niego leżeli ludzie, żywi, choć ciężko ranni. Wysunął język, smakując powietrze. Ludzkie mięso.
- Chodź, spadamy stąd.
Jakże cicho zabrzmiał głos czarnowłosego w tym lesie. Przez kilka chwil wilk słyszał jeszcze to uderzanie butów o ziemię, potem świat zamilkł. Na krótko.
Nawet nie zdążył odwrócić głowy.
Wystarczył jeden celny strzał.
Wilk potoczył się ciężko po trawie, z coraz większym trudem łapiąc oddech. Stracił czujność i zapłacił za to najwyższą cenę. Jak przez mgłę widział podnoszących się ludzi. Jeden trzymał coś długiego, błyszczącego. Znów czuł krew. Swoją krew.
- Głupie bydlę. Rzuciłoby się na nas!
- Daj spokój, lepiej zamelduję, że cele nam uciekły.
Dalej nic już nie usłyszał. Z wielkiego łowcy stał się ofiarą. Zamykając oczy, odszedł w cień.

٭٭٭٭٭

- Idźmy dalej, dobrze? – Zack mocniej ścisnął rękojeść miecza.
Ostatnio zmieniony 26 sty 2011, 16:44 przez Shadica, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2564
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 26 sty 2011, 16:26

Mroczne, czyli tak jak lubię. Całkiem zgrabne opisy ci wychodzą. Tylko czy tytuł nie powinien brzmieć "Nocne requiem"?
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 25 mar 2011, 22:06

Fandomu nie znam, ale skoro znajomość nie jest konieczna, to czytam.

Na początek muszę się oburzyć. Jak to tak, wilki w opowiadaniach zabijać, toż one pod ochroną!
A teraz na poważnie, chociaż zawsze irytuje mnie, gdy autor zabije wilka. No, takie małe skrzywienie. Scenka całkiem ładna - niespokojna, lekko mrocznawa... no, trochę leśna, ale tego lasu to mało było. Tak subiektywnie lubię leśność, a nawet puszczowatość w opowiadaniu, gdy mogę poczuć się jak w prawdziwym, starym, ciemnym lesie. Takim ze świerkami i starymi dębami. Tutaj trochę tego zabrakło, ale to takie prywatne odczucia.
Poza tym jako scenka spisuje się dobrze. Wyraźna, dość sugestywna i dynamiczna.

Drugie i trzecie zdanie opowiadania połączyłabym w jedno dłuższe, bo tak trochę dużo tych krótkich zdań. Klimat powinien być niespokojny, jednak nawet w takim lepiej nie dawać samych krótkich, pojedynczych zdań - strasznie rwą tekst, jeśli ich jakimś dłuższym nie załagodzić. Też nie za dobrze wyglądają takie krótkie zdania, a potem wielokrotnie złożone. (Osobiście podzieliłabym to, by wyglądało jakoś tak: Gdzieś w oddali zahukała sowa i zaraz zamilkła. Wraz z nią na krótką chwilę ucichł świat, który zdawał się łapać oddech zanim drapieżcy przypomną o swojej obecności, gotowej by zabić.) W pierwszym trochę dziwnie brzmi ten szyk końcowy.

Shadica pisze:Przygłuchy, nawet nie spostrzegł, kiedy wilki dopadły go do gardła
Chyba coś się pochochlikowało. Dopadły go albo dopadły do jego gardła, bo tak to kompletnie nie brzmi dobrze.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!


Wróć do „Gry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość