[Jazz Jackrabbit] Przebudzenie

Tutaj wrzucamy fanfiki do gier wszelkiej maści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

[Jazz Jackrabbit] Przebudzenie

Postautor: kociara81 » 09 lip 2012, 13:38

Tytuł: "Przebudzenie"
Fandom: Jazz Jackrabbit
Kategoria: Początek tymczasowo dla wszystkich, ale z czasem chcę prowadzać ciężkie wątki, więc +13
Opis: Pewny splot wydarzeń, przerywa spokój panujący w imperium Jackrabbbitów
Znajomość fandomu: obowiązkowy, ale uratuję wam przypisami
Status: nieskończony

Chyba, pierwszy fanfik o Jazz Jakcrabbit po polsku, (chociaż parę osób z mojego klanu VS, próbowało coś skrobnąć, ale to bardziej opowiadanie związane bardziej z klanami i graczami niż z JJ). Pozdrawiam wspaniały klan, Versus (który, tu niedługo zleci, aby to przeczytać) i społeczność fanów Jazz Jackrabbit Mam nadzieję, ze wam zwłaszcza się spodoba.

Jak wyłapie, ktoś jeszcze, jakieś błędy, proszę o tym natychmiast poinformować. I zdawajcie, mi pytania, jeśli czegoś nie rozumiecie (lub jeśli pominę teraz coś w notatce, dla osób nieznających fandomu i nie tylko).

Zapraszam was do przeczytania, pierwszej części. Życzę miłego czytania.

Update 1.42: Pora na mój prezent świąteczny! Otóż po miesiącach ciężkiej pracy (z pewnością większości osób by sobie powiedziała "chrzanić to nie robię", ale ja jestem wyjątkowo uparta i poprawiłam ten tekst w całości) mam zaszczyt przedstawić Mega Patch 1.42 częsci pierwszej! Co do rzeczy które porawiłam to jest bardzo długa historia. Mam nadzieje że teraz będzie bardziej czytelne i ogólnie będzie większa radość z czytania tekstu. To GL HF (Good Luck Have Fun) :>.

Alternatywna przyszłość Carrotus

Jest zimna i ponura noc. W tle słychać tylko podmuch porywistego wiatru. Nad niebem góruje ogromny księżyc w pełni, który świeci jak wielki reflektor. Najwięcej jego światła pada na zamek w Carrotus, którego lata świetności dawno minęły. Niecodziennym faktem jest to, że powyższe ciało niebieskie świeci nieprzerwanie tylko i wyłącznie nad zamkiem oraz w najbliższym lesie. Dziwne, zbyt dziwne jak na Carrotus. W jednej z wież zamku znajduje się biblioteka. Niewiele można powiedzieć o wyglądzie pomieszczenia, gdyż tylko lampa wykonana z drobnego kryształku Megamany oświetla pokój, dając słabe światło, gdyż nie dociera tu księzycowa poświata. W tym miejscu siedzi na bujanym krześle średniego wzrostu galaktyczny żółw. Posiada on koronę bogato zdobioną brylantami oraz aksamitny królewski płaszcz. Nosi on duże owalne okulary, które są większe od jego głowy. Charakterystyczną cechą galaktycznych żółwi jest to, że posiadają zielone ciało i fioletową skorupę.

W pewnej chwili zjawiła się jeszcze inna postać z lampą: żółta jaszczurka z trzema jasnoniebieskimi poziomymi paskami na plecach. Wyciąga książkę z swej torby i podaje postaci na bujanym krześle. A okularnik z pewną nutką podekscytowania otwiera książkę i zaczyna czytać pierwszą stronę:

"Gdzieś we wszechświecie
W galaktyce Andromedy
Istniała sobie wspaniała planeta
O nazwie Carrotus
Mieszkały na niej galaktyczne zające
Które pod wodzą króla Jazza i królowej Ewy
Żyły w spokoju i harmonii.
Lecz ten spokój zakłócił
Złowieszczy żółw Devan… "


- Kto w ogóle pisze takie książki, ja się pytam?! To nawet nie przypomina eposu! I czemu mi to przyniosłeś?! - wściekł się okularnik.

- Panie, przecież innego tytułu znaleźć nie mogłem...

- Hmm... "Epopeja Carrotusiańska" - spogląda na tytuł książki. - Z dwojga złego lepsze by było „50 metod na pozbycie się pewnego zielonego zająca”, a nie szmelc z poezji patriotycznej tych futrzastych istot, który mi przyniosłeś! - powiedział żółw, rzucając książką w jaszczura, który upadł na ziemię.

- Sss... ała! - złapał się za głowę jaszczur. - Przepraszam, ale... - zaczął z lekkim otępieniem, podnosząc się z ziemi.

- Żadnego, „ale”! I mów na mnie Królu Devanie! Nie widzisz tego, co ja?!

- Yyy... nie.

- A, zapominałem, że jaszczurki są kompletnymi idiotami! - machnął dłonią w geście zrezygnowania i wstał, aby zacząć swój monolog - Otóż, jestem bliski realizacji swego genialnego planu. Carrotus… ach Carrotus. Moja najukochańsza planeta. Ale czemu muszą zasiedlać ją te...

- Panie…

- Milcz, kiedy mówię! - wrzasnął Devan - Otwiera się teraz nowy rozdział w historii wszechświata! Już niedługo znikną na zawsze Galaktyczne Zające. A ja wreszcie będę mógł mieć władzę nad całym wszechświatem! Wtedy skończy się władza mięśni i militariów na rzecz umysłu!

-…chyba zapomniałeś o jednym małym szczególe, jakim jest Jazz i jego rodzeństwo.

- Nie martw się o to, przygotowałem dla nich sporo atrakcji. Ten świat jest jedną wielką pułapką, w której wszędzie czai się niebezpieczeństwo. Tylko jest jedno „ale". Został tylko jeden punkt w moim planie. Muszę ich sprowadzić z przeszłości. I przy okazji upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Ich „ja” z teraźniejszości też przy okazji ucierpi.

- To jest kompletne szaleństwo! - oburzył się towarzysz.

- A właśnie że to przejaw mego geniuszu! Gdy tylko tu się zjawią, będą patrzeć na własną zagładę! Powoli będą tracić to, co kochają najbardziej. Będzie to najcudowniejszy widok w moim życiu. Już zostały tylko dni i godziny do totalnej zagłady! - powiedział galaktyczny żółw z wielkim entuzjazmem.

- Ale jak chcesz to zrobić, miłościwy królu?

- Wow, cóż za rzadkość! - zdziwił się król Devan. - Trafiłem na inteligentną jaszczurkę! A myślałem, że wszystkie jesteście głupie. Otóż zwabię ich do mego starego teleportu. A do tego potrzebna jest mi przynęta. Wynagrodzę teraz twoją ciekawość. Otóż ty mi wyglądasz na wprost idealną przynętę.

- Panie, ja jestem jeszcze młody i mam żonę i dzieci!

- A wiesz, jak mnie to obchodzi?! Dla dobra mego planu warto poświęcić jedną jaszczurkę. A jak zepsujesz mój plan, to obiecuję, że ucierpi na tym także twoja rodzina!

- Panie, proszę, zlituj się! - powiedział z wielką rozpaczą w głosie.

- Niestety, ale to ja tu rządzę. Spójrz na mnie, a potem na siebie. Ja mam koronę, berło i płaszcz, a ty jesteś tylko marną jaszczurką. Ja właśnie jestem królem! A ty, jako poddany, nie możesz sprzeciwić się mojej woli. Marsz natychmiast do teleportu! - powiedział szyderczym tonem król

Dobrze przynajmniej, że skończył ten nudny monolog - powiedziała w myślach jaszczurka.

- A niech ci będzie… miłościwy królu. „Miłościwy król”, ta jasne - szepnęła na odchodne, przedrzeźniając Devana.

Jaszczurka, zanim opuściła mury zamku, mocno fuknęła w stronę Devana. Zły geniusz zaczął aż zacierać ręce z radości. Wykonał kolejny ruch i wpuścił przynętę do teleportu. Już nie ma odwrotu. Czas zacząć nową grę.

Teraźniejszość, Zamek w Carrotus, Sala tronowa

Prawdopodobnie jedno z najpiękniejszych pomieszczeń w zamku. Po przejściu rutynowej kontroli przez strażników to pomieszczenie staje się łącznikiem miedzy prostym obywatelem, a władzą. Zaprasza tu się władców z odległych planet i galaktyk, aby omówić plany, które decydowały o sojuszu albo wojnie. Wedle relacji wielu osób, które miały zaszczyt przebywać w Sali Tronowej, zachwycało ich bogato zdobione wnętrze. Zadział ich najwyższej jakości marmur, który pod wpływem świateł z różnokolorowych witraży nadawał temu miejscu niesamowity klimat. Z dużymi wypiekami na policzkach opowiadali o licznych rzeźbach, jak na przykład o zającach trzymających miecze skierowane ku dołowi niedaleko platformy z tronami Króla i Królowej. Z pewnością musiał je wyrzeźbić dobry rzemieślnik, gdyż były one identyczne.

Lecz najbardziej zapierające dech wrażenie robiła na nich fontanna na cześć Obrońców Carrotus na środku Sali. Na jej czubku stoi figura, przedstawiająca cztery postaci w dumnej pozie, zdradzającej gotowość do walki. Na lewym końcu rzeźby znajduje się postać zajęczycy z krótkimi uszami i włosami splecionymi w kitkę, ubranej w strój sportowy i trzymającej jeden z rodzajów LFG. Druga postać jest zającem z długimi uszami i bandaną na głowie, która w dłoniach trzyma LFG-2000. Postać trzecia jest długowłosą zajęczycą z długimi uszami, prostą suknią oraz dużym dekoltem w kształcie litery V. W jej dłoni połyskuje miecz. Ostatnim elementem tego dzieła jest zając o krótkich uszach, z charakterystycznymi skarpetkami na nogach, językiem na wierzchu i uniesionym jeszcze innym modelem LFG w dłoni. Z lufy ich broni tryska woda. Nieraz matki, które były na audiencji, musiały pilnować swoje dzieci, gdyż lubią się one bawić w tej fontannie i robić zdjęcia z podobiznami rodziny królewskiej.

Typowego mieszkańca zastanawiał jednak pewien fakt: jakim sposobem Król i Królowa mogli tyle godzin usiedzieć na drewnianych tronach? Otóż Galaktyczne zające upodobały sobie łączenie klastycznych stylów z nowinkami technicznymi. Mimo że jest to tron rzeźbiony w drewnie, skrywał on wiele tajemnic. Gdy monarchowie mieli trochę czasu, by odetchnąć od pracy, uruchamiali ukrytą konsolkę i wpisywali komendę, pod wpływem której tron nagle zamieniał się w leżak, po czym włączali moduł masowania, gdyż od wielogodzinnego siedzenia bolały ich plecy. Za pomocą innych poleceń mogli wezwać na pomoc straże, dać znać kucharzowi, aby przygotował dla nich smaczny posiłek w Wielkiej Jadalni, albo też wywoływać wiele innych przydatnych funkcji, których sekretu nikt nie mógł zdradzić.

Akurat w tej chwili na tronach siedzi Jazz wraz z swoją małżonką Ewą. Księżniczka z nudów zaczęła się bawić kosmykami swoich długich rudych włosów. Jazz na swoim urządzeniu dotykowym, które grubością i kształtem przypomina kartkę A4, przegląda ściśle tajne raporty, które niedawno sporządzili królewscy informatorzy. Z boku następcom tronu przygląda się Królowa Długoucha. Jest to niebieska zajęczyca o, jak mówi jej imię, imponującej długości uszach oraz dość obfitych kształtach. Mimo siwych już włosów jest bardzo energiczną, surową i ambitną monarchinią. Nosi ona długą, aksamitną, czerwoną suknię o dużych rękawach obszytych białą koronką. Wedle byłego króla, Długouchego, ta suknia była zbyt śmiała, kazał więc zakryć zbyt mocno uwypuklone walory Królowej dwoma złotymi dyskami. Mimo że Jazza bardzo krępowała obecność jego teściowej, postanowił nawiązać jakiś dialog z swoją ukochaną.

- Kochanie, słyszałaś, że w Deserto tamtejsze galaktyczne zielone jaszczurki upiły się i wywołały czterodniowe zamieszki? I to z powodu tego, że się nie mogą pogodzić z śmiercią króla galaktycznych żółwi ś.p. Devana Shella? - powiedział Jazz monotonnym głosem.

- Z pewnością procenty za bardzo szkodzą im na mózg. Co zrobiła z nimi Carrutańska Ambasada? - zaciekawiła się księżniczka.

- Wydałem rozkaz skazując ich na spędzenie połowy życia w więzieniu za propagowanie zbrodniczych ideologii. Iii... - Lecz wypowiedź Jazza przerwała Królowa.

- Widzę, że się szybko uczysz. A co się dzieję w nowych koloniach Carrotus?

- Nadal miejscowa ludność przyzwyczaja się do zmian systemowych.

- Tylko nie zepsuj tego. Bo już czekają ciebie lepsze atrakcje niż wiszenie w celi, pamiętasz? - powiedziała złośliwym tonem Królowa.

- Dobrze, mamusiu - powiedział Jazz przełykając ślinę.

- Masz wyjątkowe szczęście, że na trzy dni pozwoliłam porządzić moim imperium. Ale mimo tego wciąż nie jestem pewna, czy nadajesz się na dobrego króla. Wciąż dręczy mnie fakt, że mnie OSZUKAŁEŚ! - Tu królowa ze spokojnego, choć surowego tonu przechodzi w krzyk.

- Obiecałeś już raz, że pokonałeś Devana! Aż tu nagle na pierwszym ślubie zjawia się wspaniały gość, jakim był sługa tego obślizgłego żółwia!

- Mamo, nie rozpamiętuj przeszłości! Mamy już dość zmartwień i problemów na głowie. Devan to już przeszłość, zapomnij o tym.

- Jak to mam zapomnieć!? Ta bezsensowna wojna pochłonęła twego ojca, który próbował powstrzymać żółwie, które ciebie porwały. A wracając do poprzedniego wątku: wiesz, córusiu, jak ja nienawidzę krzywoprzysięstwa...

Jazz mając dosyć tej sytuacji postanowił się na chwilę oderwać. Wiedział, że nie może, od tak po prostu, się wymknąć. Jego uwagę zwróciły witraże, z których dobywały się radosne kolorowe promyki. Pierwszy z nich, pięciokątny, przedstawia zamek w pogodny dzień. Na drugim widać było parę rumaków, jasnej i ciemnej maści, które toczą ze sobą zażartą walkę. Wedle Carrotusowego Słownika Symboli oznaczają one walkę dobra ze złem. Następnym dziełem, na które trafił jego wzrok, jest godło Carrotus: niebiesko-czerwona tarcza, na której krzyżują się korzonki marchewek, ulubiony przysmak mieszkańców tej planety. Opasana jest wstęgą o barwie kości słoniowej i brzegu wyszywanym czerwoną obwódką. Tarczę zdobi korona.

Oczy Jazza są zafascynowane tą niezwykłą fontanną barw. Lecz podziwiane przerwało nagłe wtargnięcie Lori.

- Oj, wybaczcie, że wam przeszkodziłam. Jazz! Muszę z tobą pilnie pogadać na osobności – powiedziała Lori, lekko dysząc.

-... A może twój ukochany mocno wpłynął na Spaza i obydwaj kłamią, że zgładzili Devana...
- kontynuowała swoje wywody Królowa.

- Coś się stało?! - zaniepokoił się Jazz, nie zwracając już uwagi na słowa Królowej.

- Tak, i to poważnego. Lepiej przejdźmy do mojego pokoju, aby mamusi za bardzo nie denerwować - odpowiedziała Lori ściszając głos przy ostatnich słowach i pchając Jazza w stronę drzwi.

- OK – odpowiedział Jazz Lori, machając jednocześnie powoli ręką na pożegnanie Ewie, mając przy tym minę mówiącą „Zabierzcie mnie stąd”.

Ewa lekko pisnęła do zielonego zająca. Za plecami księżniczka zrobiła gest, oznaczający żeby się pospieszyli z wyjaśnieniami, gdyż jej intuicja podpowiadała jej, że Królowa może niedługo wpaść w furę, co miałoby opłakane skutki. Jazz i Lori wyszli z Sali Tronowej. Zostawili tam tylko księżniczkę i zaintrygowaną tą sytuacją Królową.

- Muszę tam do nich iść. Z pewnością znowu chcą ukryć fakt, że Żółwi Terroryści hasają sobie po mej planecie! - wrzasnęła Królowa, próbując się zerwać do biegu, ale powstrzymała ją Ewa.

- Mamo, nie zadręczaj siebie takimi myślami. – Księżniczka próbowała uspokoić matkę. - Z pewnością to tylko Spaz znowu narozrabiał. Sama wiesz, jaki on jest.

- Wszystko najlepiej zwalić na Spaza! Bo on nieogarnięty, biega jak szalony z swym jęzorem na wierzchu i ma nierówno pod sufitem. Z pewnością coś przed swą mamusią chowasz?

- Nie, ja nic o tym nie wiem. Mamo, przecież gdybym wiedziała, to bym tobie o tym powiedziała. - W tej chwili Ewa skrzyżowała palce, mając prawą rękę z plecami.

- Ej, co tak chowasz tą rękę! Dla dobra Carrotus powinnam wiedzieć, co się takiego stało, że książę musiał porzucić swe obowiązki!

- Nie powinnaś do nich iść. Zostań, tu proszę cię. – Księżniczka zaczęła z nerwów bawić się końcówkami swoich długich rudych włosów.

- A niby czemu mam im znowu zaufać?! Już raz podważyli mój autorytet!

- Jazz i jego rodzeństwo zrobili dla nas tyle wspaniałych rzeczy! - Ewa próbowała przekonać matkę. - Jazz mnie uratował, kiedy zostałam porwana przez Żółwich Terrorystów i za drugim razem też powstrzymali zagładę Galaktycznych Zajęcy. Na pewno gdyby Shell wrócił, to by nas kolejny raz uratowali.

- Czasem myślę, że Jackrabbitowie to oszuści. Umówili się z Devanem i co jakiś czas odrywają ten marny teatrzyk, kosztem nas wszystkich!

- Mamo, jak możesz! Jackrabbitowie... oni... nie są... do tego zdolni!

- A może tak! Widzę, że zakochana jesteś po uszy w Jazzie. Na tyle, abyś zlekceważyła mój rozkaz i pomogła im w ucieczce z więzienia!

- Mamo.. skąd wiesz? - powiedziała z trudem księżniczka. Do tej pory sądziła, że matka nic nie wie o pomocy jakiej udzieliła Jazzowi.

- Ściany zamku mają oczy i uszy, moja droga – wyjaśniła Królowa.

- Zrobiłam to dla dobra nas wszystkich. Dla dobra tej planety - usprawiedliwiła się jej córka. - Bo któż inny by nas uratował? Gdyby nie oni, to Shell by zmodyfikował czas, tak abyśmy stali się jego niewolnikami, a on sam z pogardą patrzyłby na nas z tych tronów! I najgorsze by było to, że nikt nie mógłby tego przerwać!

- To, że złamałaś prawo dla wyższego celu jakim jest nasza ojczyzna, nie usprawiedliwia w pełni faktu że to zrobiłaś!

- Nic tylko prawo i prawo – stwierdziła wtedy Ewa ku zdumieniu swojej matki. - Bez przerwy tylko zasłaniasz się prawem i krzyczysz, że je łamiemy. Już niedługo swym krzykiem wywołasz międzygalaktyczną katastrofę ekologiczną. Popełniłaś błąd, pogódź się z tym! Czasem trzeba złamać utarte schematy, by znaleźć rozwiązanie.

- Że niby ja popełniłam błąd?! Że niby ja się mylę, tak?! - zagrzmiała Królowa. - Że jestem złą monarchinią?! I w taki sposób mówi do mnie ma kochana córusia! Skoro jesteś mądrzejsza od swej matki, to może zdołasz ją przekonać o tym, że Jazz jest wart mojego królestwa?
- A pewnie, że zdołam! - księżniczka nie zamierzała ustąpić. - Otóż na samej powierzchni Tubelectric żyją Galaktyczne Szczury i...

- A co one mnie obchodzą?! - przerwała Królowa zniecierpliwiona. - Przecież one nie zagrażają mojemu królestwu. Nawet Jazz zawarł z nimi sojusz podczas próbnego tygodnia sprawowania władzy. Są one zazwyczaj bardzo nieufne dziwne, że się Jazzowi udało. Jakim cudem on to zrobił?!

- Pomagał on w obronie przed Żółwiami należącego do nich skromnego skrawka planety. Są mu za to niesamowicie wdzięczni.

- A skąd to niby wiesz?!

- Pewien pokój w statku Jazz1 cały był zapchany ogromnym stosem kamienni. Wzięłam tak dla zabawy podręczny skaner i wyszło że wszystkie te kamienie pochodzą z powierzchni Tubelectric.

- Nieźle, wiem że wedle tradycji tej rasy dawanie kamienni jest oznaką ogromnej wdzięczności. Więc co mi tutaj sugerujesz?!

- Że skoro poświęcał swój czas i być może nawet życie, by pomagać Szczurom, to czemu miałby zdradzać swoich własnych rodaków?

- Szczury nie są dla mnie wystarczającym argumentem! Oni są o jeden stopień cywilizacyjny niżej od nas! No i jakim cudem Devan pojawił się tutaj drugi raz?! Przecież wedle Jazza został unicestwiony za pierwszym razem! Jak ja mam niby nie wyczuwać tajnego spisku przeciwko nas wszystkim, skoro już raz nadużył mego zaufania!

- Mamo, sama wiesz, że byłam przecież przetrzymywana w bazach i kryjówkach Devana. Miałam wtedy okazję poznać jego dzieła. Była tam Maszyna Genomu. Widziałam, jak ta maszyna klonowała jego wojowników! Dlatego podczas ataku było ich tak strasznie dużo! Być może sklonował samego siebie, a sam z boku w kryjówce, której nie znamy, obserwuje nasze poczynania....

Tymczasem w pokoju Lori

Ściany pokoju są pomalowane na różowo. Na nich wisi pełno obrazów autorstwa Lori, przedstawiających krajobrazy Carrotus. Niedaleko okna znajduje się biurko z jasnego drewna zarzucone masą rożnych typów farb, pędzli, a na jego wolnej krawędzi stoi kubek z wodą i jedna niekończona praca, na która lubi jej właścicielka spoglądać by szukać natchnienia. Obok biurka znajdują się zwinięty dywanik do jogi i buty do joggingu, które już są lekko zniszczone po długim bieganiu po królewskich ogrodach i ich przyległościach. Przy dywaniku stoi łóżko z baldachimem z jasnoróżową pościelą.

Na łóżku siedzi Jazz i Lori.

- A więc, jak się domyślam, to Spaz znowu narozrabiał? Zjadł komuś drzwi i zniszczył dom? -Zielony zając patrzy podejrzliwym wzrokiem na Lori.

- Chyba żartujesz. Chyba nie myślisz, że traciłabym wasz cenny czas na takie bzdury?

- A więc co się stało?! – powiedział Jazz z narastającym niepokojem w głosie.

- Otóż byłam z Spazem nad jeziorem w Hopptego Village. Była akurat śliczna pogoda, więc postanowiłam namalować w tym czasie pejzaż. Spaz zaś pływał i nurkował w jeziorze, mocno przy tym chlapiąc. Gdybyś widział, jak on wtedy uroczo wyglądał... - Lori zarumieniła się mimowolnie, ale wzrok brata momentalnie przypomniał jej o powadze sytuacji. - Nagle znikąd wyskoczył jaszczur z helikopterem, a braciszek uznał go za szpiega Devana. Więc zaczął za nim pościg, a ja za Spazem, który strzelał do tej jaszczurki jak opętany. Ostatecznie dobiegliśmy do kanionu, a dokładniej do jaskini, gdzie było kiedyś przejście do Piekła. Możesz mi nie wierzyć, ale nie ten fakt mnie zdziwił. Był tam otwarty teleport, który może stworzyć tylko Maszyna Międzywymiarowa Devana! Spaz ślepo pobiegł za jaszczurką i wskoczył do teleportu. Biedny, wpadł w śmiertelną pułapkę! Musimy mu pomóc, zanim mu się coś stanie!

- A niech to! On sam nie da rady pokonać armii żółwi! - Lori poderwała się na równe nogi.

- Nie ma on takiego doświadczenia jak ja! - powiedział Jazz

Nagle ściany zamku zaczęły drżeć od krzyku Królowej „ Dlaczego to ty masz mieć rację?! Jak możesz mieć czelność się ze mną kłócić?! Jestem przecież doskonałą królową! Doskonałą królową, która się nie myli!!! To wszystko wina Jazzrabbitów!!! ” który dobył się od strony Sali Tronowej. Rodzeństwo zerwało się natychmiast do ucieczki.

- I co my teraz mamy zrobić?! - powiedziała roztrzęsiona Lori.

- Niedobrze. Z pewnością królowa chce mieć nas na dywaniku, abyśmy potwierdzili słowa Ewy. Zajmij straże, ja udam się do zbrojowni, wezmę broń i udam się do kanionu. Gdy już ucieknę, to ty potem bez problemu do mnie dołączysz.

- To biegnij ratować Spaza, zanim będzie za późno! Mam nadzieję, że dam radę.

- Oby...

Jazz pobiegł do zbrojowni. Niedaleko pokoju żółtej zajęczycy szybko dał się słyszeć narastający stukot podkutych butów. Strażnicy mocno zapukali do drzwi. Lori zaprosiła ich do środka i zaproponowała, aby zostali modelami do jej nowego grupowego porteru ku chwale Carrotus. Strażnicy byli tak podekscytowani faktem, że ktoś chciałby ich uwiecznić na płótnie, że całkiem zapomnieli o rozkazach Królowej.
W międzyczasie Jazz uzbrojony po zęby udaje się do kanionu. Rzeczywiście, w tym miejscu jest teleport. Oczy zielonego zająca zrobiły się ogromne, a szczęka rozciągnęła się na niesamowitą długość ze zdziwienia. Szybko jednak otrząsnął się, zacisnął dłoń na uchwycie karabinu i skoczył z pewnym niepokojem w teleport. Nie wiedział, gdzie go zaprowadzi i jakie niebezpieczeństwa go spotkają. Ale ma nadzieję, że Spaz nadal żyje.

-------------
Notatka dla osób, niekojarzący fandom i nie tylko:

Jeśli chodzi o relacje rodzinne: To Jazz dla Ewy Długouchej jest mężem. Królowa Długoucha, jest teściową Jazza i jego rodzeństwa i matką Ewy. Jazz jest najstarszym bratem, Spaz młodszym, a najmłodsza nich wszystkich jest Lori.

W tym fanfiku, jest i będzie sporo nawiązań do wydarzeń z Jazz Jackrabbit 1 i 2. Nie mogę ich opowiedzieć, bo to był by wtedy spoiler.

Pisząc, ten fanfik inspirowałam się Jazz Jackrabbit 3D (oficjalnie ten tytuł nie istnieje, tak naprawdę, bo został on anulowany). Lekko zmodyfikowałam fabule, ponieważ wątek porywania dzieci jest dla mnie zbyt oklepany.

Co do tych dwóch pieczeni na jednym ogniu. Czyli, jeśli zabije się ich formę z przeszłości, to wtedy nie ma prawa istnieć ich teraźniejsza forma. Czas w serii jest zazwyczaj liniowy, ale fanowie wprowadzili model czasu, jak to mawiał Doktor "People assume that time is a strict progression of cause to effect, but actually — from a non-linear, non-subjective viewpoint — it's more like a big ball of wibbly-wobbly... timey-wimey... stuff".

Tu dodam, odpowiedzi, na wasze kolejne wątpliwości
Ostatnio zmieniony 24 gru 2012, 18:46 przez kociara81, łącznie zmieniany 4 razy.

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 11 lip 2012, 19:15

Dobra, biorę się za próbę konstruktywnego komentarza. Zobaczymy czy mi wyjdzie, bo znowu nie znam fandomu.

Uwagi:
1. Czasami sposób wypowiedzi bohaterów wydaje mi się dziwny, ale nie znam oryginalnego, więc nie mnie to oceniać.
2. Opisy. Rada na przyszłość: opisy nie powinny się kumulować w jednym miejscu, niech informacje o pomieszczeniu znajdują się po kawałeczku w całym fragmencie, chodzi mi głównie o ten opis:

kociara81 pisze:Prawdopodobnie jedno z najpiękniejszych pomieszczeń w zamku. Ściany są zrobione z białego marmuru i zdobią je witraże. Pierwszy z nich przedstawia zamek w pogodny dzień. w lewym górnym rogu narysowane jest słońce, a w prawym rysunek księżyca wśród gwiazd. Drugi, tak samo jak pierwszy, jest w kształcie pięciokąta. (...) Z lufy ich broni tryska woda. Przez środek sali przechodzi bardzo długi i szeroki czerwony dywan który sięga do platformy z tronami. Na platformie znajdują się wyrzeźbione w drewnie trony. Znajdują się tam dwie rzeźby zajęcy który przytrzymają miecz ostrzem kierowanym do ziemi. Na tronie siedział Jazz wraz z swoją żoną Ewą. Z boku obserwuje ich Królowa Długoucha.


Strasznie dużo informacji w jednym miejscu. Wiem, że chcesz, żeby mógł to sobie wyobrazić ktoś, kto nie zna fandomu... i nawet zadziałało, bo to sobie wyobraziłam... ale raczej staraj się rozłożyć to bardziej równomiernie. To wygląda jakbyś opisywała scenę z filmu albo jakby to był fragment didaskaliów w dramacie.

3. Zdarzają Ci się literówki. Masz do nich skłonność, więc najlepiej żebyś przeczytała cały fragment na spokojnie i uważnie po paru godzinach od napisania rozdziału, albo, jeszcze lepiej, dała komuś do przeczytania.
4. Zaimki. Piszemy je małą literą. Żadnych „Ci” dużą literą, chyba, że bohater zwraca się do Boga albo czyta/ pisze list.
5. Przecinki, ale o tym cicho sza! ;-)

Więcej uwag tego typu nie mam.


Nie jest beznadziejnie. Ten tekst ma potencjał, masz pomysł, musisz się bardziej skupić na jego wykonaniu. Pod koniec nawet się zaciekawiłam, co takiego może spotkać Twojego ulubionego zająca. Najlepiej byłoby, gdybyś miała możliwość współpracy z kimś, kto zna fandom i panuje nad gramatycznym aspektem tekstu, bo to nie pomysł jest słabą stroną tego fika.

Wyjaśniasz najważniejsze kwestie fandomu, czasami nawet z tym przesadzasz. Fajnie, że tak dbasz o czytelnika nieznającego gry.

Mam nadzieję, że Cię nie zniechęciłam :-? . Chętnie przeczytam kolejną część.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Postautor: kociara81 » 11 lip 2012, 20:20

1. Jeśli chcesz demo wypowiedzi postaci, to zapraszam do przeczytania komiksów, które zostały dołączone do manuala JJ1 i JJ2. Ułatwię tobie zadanie i dam ci link:

http://www.majhost.com/cgi-bin/gallery.cgi?i=1357667

2. W pewnym sensie mam skłonność do łączenia gatunków. Ale w nowszej części opisy będą raczej pisanie po kawałku. Bo będzie więcej okazji i postaci, które pomogą rozdzielać opisy swymi wypowiedziami.

3. Do pisania tego tekstu, użyłam aż trzech bet. Dwie nieznające fandomu, ale pojęcie o sprawach polonistycznych mają i jedna która zna fandom, ale mogła tylko ocenić atrakcyjność fabuły dla typowego fana JJ.

4 i 5 Niestety gramatyka i interpunkcja zawsze jest moją piętą achilessową.

Postaram się, aby kolejne części, były coraz lepsze. To na tyle (jeśli są kolejne wątpliwości, to proszę o tym informować)

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 18 lip 2012, 10:46

Na początek ponarzekamy. I to solidnie. Bo bety kiepskie, skoro tyle błędów przepuściły albo wręcz popoprawiały na źle.
Edycja: no tak, bety niewinne, skoro ich poprawki nie zostały wstawione. Hańba za niezastosowanie się do poprawek bet zatem.
kociara81 pisze:Alternatywna przyszłość Carrotus [...] planeta o nazwie Carotus.
Byłoby dobrze, jakby w opowiadaniu pojawiała się jedna wersja nazwy.
kociara81 pisze:Żyły na niej galaktyczne zające, które pod wodzą króla Jazza i królowej Ewy, żyły w spokoju i harmonii
Po pierwsze: przecinek zbędny. Po drugie: powtórzenie.
kociara81 pisze:- Panie<przecinek> przecież innego tytułu znaleźć nie mogłem.

kociara81 pisze:chyba zapomniałeś o jednym, małym szczególe
Przecinek zbędny. Toż to liczebnik jest, nie pisze się "dwa, bure koty" przecież. Tak samo "jeden mały szczegół".
kociara81 pisze:A właśnie, że to przejaw mego geniuszu!
To "że" nie oddziela zdań, to tylko ozdobnik. Nie potrzeba przecinka. Poza tym złożenia typu "właśnie że" czy "tak więc" nie powinny być rozdzielane przecinkiem.
kociara81 pisze:Miłościwy król, ta jasne - powiedziała szeptem jaszczurka<przecinek> przedrzeźniając Devana

kociara81 pisze:Zły geniusz, zaczął aż zacierać ręce z radości.
Co tam robi ten przecinek? Od kiedy podmiot od orzeczenia się oddziela przecinkami?
kociara81 pisze:- Ależ, mamusiu, nie ma się, o co martwić.
Przecinek zbędny.
kociara81 pisze:to mam dla ciebie jeszcze wspanialsze atrakcje niż wiszenie w celi. - odkrzyczała bardzo zdenerwowana Królowa Długoucha
Błąd zapisu dialogu. Po pierwsze: po kropce następuje wielka litera. W dialogach też. Po drugie: kropka powinna wylecieć. Wszelkie typu "rzekła", "powiedziała", "oznajmiła" wstawia się do dialogu bez kropki przed myślnikiem. Kropka wstępuje dopiero wtedy, gdy po myślniku następuje coś niezwiązanego bezpośrednio z wypowiedzią, jakaś inna czynność. Czyli: "Tak jest - powiedziała" ale "Tak jest. - Ruszyła do wyjścia" - poza tym ten błąd się powtarza.
kociara81 pisze:wrzasneła Królowa, próbując, się zerwać do biegu
ę. WrzasnĘła. Poza tym przecinek zbędny.
kociara81 pisze:mając przy tym kamienną twarz.
"mając" brzmi zawsze kiepsko. Tak trudno napisać po prostu "z kamienną twarzą"? Musi tam być to "mając"...?
kociara81 pisze:powiedział Jazz z lekkim przeważeniem w głosie.
Przeważeniem...?
kociara81 pisze:chce znowu Ci zrobić krzywdę
Winno być małą literą. To nie list. Tylko w korespondencji pisze się "ty" i pochodne wielką literą.
kociara81 pisze:Próbowałam go uspokoić<przecinek> tłumacząc

kociara81 pisze:I to taki, jakie robi tylko Maszyna Międzywymarowa Devana!
Literówka.

Jeśli chodzi o pierwszy fragment - mimo iż jest to prosty dialog, nie jest przyjazny osobom, które z grą miały do czynienia bardzo mało bądź po prostu nic z niej nie pamiętają. Dopiero pod koniec czytelnik dowiaduje się, że zły król jest żółwiem. Brakuje też informacji o wyglądzie miejsca czy sługi - co wiemy oprócz tego, że jest jaszczurką? No ale o Devanie wiemy jeszcze mniej... no cóż.
Same wypowiedzi dialogowe dość nienaturalne. Silą się na lekkość, ale są z jednej strony przekombinowane, z drugiej bazują na prostym doklejaniu zdań podrzędnych zamiast stosowania choćby imiesłowów czy naturalnego szatkowania wypowiedzi na zdania pojedyncze. Jak na kwestię mówioną zdania są po prostu za długie.
Odwrotnie w wypadku opisów - w opisie sali tronowej Długouchych pełno jest krótkich, pojedynczych zdań. Szatkują one opis, że pozwalają mu płynąć. Opis winien posługiwać się właśnie dłuższymi zdaniami - po prostu lepiej i spokojniej czyta, gdy tekst nie jest poszatkowany. Nawet w scenach akcji, do których lepiej pasują krótsze zdania - bardziej dynamiczne, to i tak potrzeba czasem nieco dłuższego, bo ciągle tylko ucięte pojedyncze zdania męczą. Poza tym ten opis to opis sceny, a nie opis w opowiadaniu. Gracz wie, jak wygląda herb, czytelnik nie musi znać aż takich szczegółów jak kolor siodła na herbie. Taki zbity blok opisów - do tego takich! - męczy i zniechęca do czytania, nic nie wnosi, a klimat przez to się nie poprawia. Opis winien być przy okazji, szczegół zaś występować tam, gdzie jest potrzebny. Opisy kategorycznie do poprawy, tym bardziej, że gubisz gdzieś po drodze czas - piszesz raz w przeszłym, raz w teraźniejszym. Tak się nie robi.
Fragment w sali tronowej z Długouchymi również składał się z samych dialogów. Może spróbuj pisać dramat zamiast opowiadania? Drobna zmiana formy zapisu dialogów i będzie dramat. Bo obecnie tylko formą zapisu się od dramatu różni. Albo sam dialog, albo blok sztywnych opisów sceny. Bo opowiadania na takim schemacie stworzyć się nie da. Albo inaczej: da się, ale czytać się nie da.
Drugi fragment też irytuje postacią Królowej Długouchej. Niezrównoważona awanturnica, której córka musi przypominać doskonale znaną wszystkim historię...? My tego nie kupujemy. Może być sobie surową władczynią, nawet despotką (jeśli jest tak w kanonie), ale tutaj występuje infantylna furiatka, która o byle co się wścieka i równie łatwo uspokaja. Aż dziwne, że z taką władczynią królestwo nadal istnieje.
W trzecim fragmencie mamy za to wyjątkowo nienaturalną opowieść Lori - kurde, jej brat wlazł do portalu, narobił kłopotów i może nawet zginął, a ona opowiada, jak chlapał wodą i jak ją to drażniło... kompletny absurd. To w ogóle nie brzmi jak opowieść zaniepokojonej osoby, to sprawozdanie.
I na koniec rzeczem, że lepiej by było, gdybyś spróbowała selekcjonować informacje - bezwartościowa wiedza o herbach może wylecieć, za to chyba postacie powinny być dookreślone - lepiej byłoby zawrzeć istotne informacje w tekście, a nie w dopiskach. Świat gry z pewnością nie jest tak rozbudowany jak uniwersum Tolkiena czy Rowling, więc można informacje zawrzeć w treści bez marnowania miejsca i czasu. Co zaszkodzi, że zbudujesz dialog w ten sposób: "Lori, ty zrób to czy tamto - zwrócił się Jazz do młodszej siostry.
- Tak jest! - odrzekła i obróciła się na pięcie energicznie, smagając <wstaw kolor> włosami brata po twarzy."
Chodzi nam tu o schemat, nie o konkretne zdarzenie, rozumiemy się, ni? Taki dialog to doskonałe miejsce na dokładniejsze określenie obecnych osób, ich wyglądu, cech, pozycji społecznej, a także przedmiotów, którymi się posługują. A tu masz pełno świetnych okazji do wciśnięcia jakiejś drobnej informacji szczegółowej, bo tekst składa się właściwie z samych dialogów. A przy tym są to dwie pieczenie na jednym ogniu - nie dość, że wciskasz czytelnikowi opis, to czytelnik jeszcze się z tego cieszy, że tak łatwo sobie wszystko wyobrazić. A klimatu tu ciężko się doszukać.
Tak więc niestety musim poprzeć Hermi - na wykonaniu trzeba się skupić, bo inaczej nawet duży potencjał po prostu zdechnie śmiercią tragiczną. A my nie możem patrzeć na konające potencjały.
Ostatnio zmieniony 18 lip 2012, 13:08 przez Zwierz Hienisty, łącznie zmieniany 1 raz.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Postautor: kociara81 » 19 lip 2012, 23:32

Jak by co nie jestem na swoim komputerze (więc będzie tu masa literówek). Chyba jednak wstawienie tego tekstu nie było za dobrym pomysłem. Ja czułam, że ten tekst jest jeszcze niedopracowany bardzo, ale wy nalegaliście, mówiliście że poprawimy w praniu.

Powiem, szczerze, że robienie wielkie halo o kropki i przecinki mnie denerwuje, ale wiem że to dla innych ludzi rzecz święta. Czytałam jeden tekst co z miła chęcią byście wrzucili do działu z grafomanią, ale mimo okropnego stylu pisania, literówek i interpunkcji, ten test był ciekawy i spełnił swą funkcję jaką miało być przestawienia czegoś w komiczny sposób.

Jestem bardzo tym wszystkim przygnieciona W ogolę, już nie chcę tu niczego dodawać, Nie wiem czy druga cześć w ogolę zagości na forum, Może jednak zacznę pisać ten fanfik tylko dla VS i będę dawać tylko na ich forum, a innym fanom będę wysyłać tekst przez e-mail lub przez komunikatory. Oj wybaczcie, taka depresja mnie dopadła, bo czuje że ten tekst jest beznadziejny i mam go ochotę wyrzucić do kosza.

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 20 lip 2012, 03:50

Oj wybaczcie, taka depresja mnie dopadła, bo czuje że ten tekst jest beznadziejny i mam go ochotę wyrzucić do kosza.


O, klasyczny foch! I nie czytasz ze zrozumieniem, kiciu:

Nie jest beznadziejnie. Ten tekst ma potencjał, masz pomysł, musisz się bardziej skupić na jego wykonaniu.


Zwierz Hienisty pisze:Tak więc niestety musim poprzeć Hermi - na wykonaniu trzeba się skupić, bo inaczej nawet duży potencjał po prostu zdechnie śmiercią tragiczną. A my nie możem patrzeć na konające potencjały.


Oboje stwierdziliśmy, że ten tekst ma potencjał i to Twój wybór, co z nim zrobisz.

kociara81 pisze: Ja czułam, że ten tekst jest jeszcze niedopracowany bardzo, ale wy nalegaliście, mówiliście że poprawimy w praniu.


Meg tak mówiła. Trudno mi się za nią wypowiadać, ale pewnie sądziła, że wprowadziłaś wskazane przez nią i Astroni poprawki. Ostrzegałam Cię, że za tak zbetowany tekst obrywają bety, pamiętasz? A ja uznałam, że nie mogę na to pozwolić, bo w moim przekonaniu tekst nie był zbetowany.

kociara81 pisze: Czytałam jeden tekst co z miła chęcią byście wrzucili do działu z grafomanią, ale mimo okropnego stylu pisania, literówek i interpunkcji, ten test był ciekawy i spełnił swą funkcję jaką miało być przestawienia czegoś w komiczny sposób.


Powiem szczerze, żeby czytelnik nie zwrócił uwagi na błędy interpunkcyjne i literówki (co utrudnia przecież czytanie!) tekst musi opierać się na pomyśle wręcz genialnym! I wtedy ja też olewam wszystko, piszę długi pean, a na końcu przypominam, że jesteśmy w Polsce i polskie zasady jednak nas obowiązują ;-) Bo zakładam, że Autor też chce się doskonalić, a nie pisać dla samego pisania. A jeśli to drugie, to powinien zostawić swój tekst w szufladzie, aż do zmiany nastawienia.

Co do tego tekstu, wprowadź zmiany wskazane przez Astroni i Meg (wszystkie przecinki i poprawki) i wstaw tekst jeszcze raz. Jeśli zamierzasz się tchórzliwie (!) poddawać to też będzie Twój wybór i nic na to nie poradzimy.
Ostatnio zmieniony 20 lip 2012, 15:08 przez Hermi, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2522
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 20 lip 2012, 16:22

Ja nie zauważyłam aż tak wielu błędów, ale nie czytałam całego (nie pod mój gust), więc to może dlatego. W każdym razie skoro są błędy i ktoś je znalazł, to wystarczy je poprawić, podziękować za znalezienie ich i już znacznie zyskuje się w oczach czytelników. Zaś teksty typu "mam go ochotę wyrzucić do kosza" raczej w nikim nie wzbudzą litości. A przynajmniej nie tutaj. Jak masz ochotę wyrzucić, to wyrzuć. A jak ci zależy na tekście i czytelnikach, to się bardziej postaraj i potraktuj krytykę jako pomoc.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Postautor: kociara81 » 25 lip 2012, 17:58

Po pierwsze przepraszam was za mego głupiego focha. Widocznie będąc zdenerwowana, źle odczytałam wasze intencje (a mógł to nasilić to wasz nadmierny zachwyt nad pewnym fanfikiem o Nocarzu (z pewnością fabularnie i technicznie lepszy od mego, pisany z pewnością przez doświadczoną w pisaniu osobę), czyli zwykła zazdrość). Oczywiście, że postaram się lepiej wprowadzać poprawki od bet i że sama nauczę się błędów szukać lepiej niż zwykle. Chyba powinnam napisać program co będzie blokował takie rzeczy przed wysłaniem.

Głupim pomysłem było wysyłanie tekstu współbieżnie. Powinna robić to kaskadowo (czyli wysyłanie do bety1 -> czekanie na poprawki i poprawianie -> wysyłanie tekstu po poprawkach bety1 do bety2- > czekanie na poprawki i poprawianie). Abym kolejnym razem o tym nie zapomniała

Tymczasowo mam ogarnięte przecinki i literówki, ale mam jeszcze inne błędy do poprawy. Jak na przykład niekonsekwencje w fabule (za bardzo poszłam na łatwiznę w dialogu Ewy i Królowej Długouchej (ona powinna bardziej walczyć o swe racje, przecież to to tak zwana mother in law)) i próby fajniejszego rozłożenia opisu sali tronowej. Oby mi się to udało. A jak na razie porzucę pisanie drugiej części na rzecz dopieszczania pierwszej.

I mam nadzieję, że takie rzeczy się nie powtórzą (literówki i źle postawione przecinki będą zawsze,)

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 27 lip 2012, 01:31

Cieszę się, kiciu, że się pozbierałaś :)

Myślę, że przyczyną problemu jest w dużej mierze to, że dotychczas twoje fanfiki i opowiadania trafiały wyłącznie na fora fandomowe. Tam samą radością jest pojawienie się nowego opowiadania (w języku polskim!), kto by tam zawracał sobie głowę przecinkami, elegancją wypowiedzi i brakiem opisów wyglądu postaci, który jest przecież i tak wszystkim znany? To byłoby wręcz nietaktowne!
Tymczasem teraz zmienili ci się czytelnicy. I to ostro, bo myślałaś, że trafisz na dużo osób takich jak ja, tymczasem ja jednak cię znam i wiem, że nie wystarczy subtelne Chętnie przeczytam kolejną część, żebyś zauważyła komplement (czyt. trzeba nimi łupać na całego). Wszyscy skupili się na tym, co uznali za najbardziej godne uwagi, tj. wyjaśnienie ci twoich własnych problemów i opis jak je rozwiązać, bo widzeli, że one są i potrzebujesz takiej pomocy. Ja uważam, że zawsze lepiej otrzymać stronę "jeżdżenia" po moim tekście niż zdanie zachwytu. W końcu za trzecim razem jednak będę w stanie go przeczytać na obiektywnie (tak, ja też muszę czytać kilka razy :lol: ) i wyciągnę z tego jakieś wnioski. No bo w końcu ta osoba nie napisała tej strony dla własnej frajdy czy z nudów, tylko po to, żeby autor to przeczytał.

U ciebie wyciąganie wniosków z komentarzy idzie trochę ciężej, bo tego jak często ci mówiłam o tym, że chcę widzieć swoje zmiany w tekście poprzedzającym najnowsze fragmenty (a który sama z dobrej woli przesyłasz) i że dialogi to nie tylko same zdania od kresek, to nie wyliczę.

kociara81 pisze:Powinna robić to kaskadowo (czyli wysyłanie do bety1 -> czekanie na poprawki i poprawianie -> wysyłanie tekstu po poprawkach bety1 do bety2- > czekanie na poprawki i poprawianie).

Przede wszystkim znajdź sobie jakiś skuteczny sposób na wprowadzanie zmian. Najlepiej otwórz swój dokument i przeskakuj sobie do kolejnych błędów, żeby je ocenić. W razie wątpliwości (jak to już ktoś gdzieś powiedział) możesz też wysłać becie wątpliwość, że jednak wolisz starą wersją i uzasadnić.


kociara81 pisze:Tymczasowo mam ogarnięte przecinki i literówki, ale mam jeszcze inne błędy do poprawy. Jak na przykład niekonsekwencje w fabule (za bardzo poszłam na łatwiznę w dialogu Ewy i Królowej Długouchej (ona powinna bardziej walczyć o swe racje, przecież to to tak zwana mother in law)) i próby fajniejszego rozłożenia opisu sali tronowej. Oby mi się to udało. A jak na razie porzucę pisanie drugiej części na rzecz dopieszczania pierwszej.

Tak więc słowo się rzekło i najbardziej palące kwestie, czyli ustępliwa Królowa i przynudzający opis sali tronowej są już w toku.

Ja bym jeszcze jednak położyła nacisk na to, żeby za myślnikami po wypowiedzi znajdował się jakiś opis tego, w jaki sposób bohater to powiedział albo co potem zrobił. Wtedy już to zaczyna przypominać książkę ze struktury i nic dziwnego, skoro amatorzy/początkujący prawie nigdy tego nie robią. No i w ogóle też bym się chciała dowiedzieć, jak to wszystko "wygląda" i jak wyglądają postacie - to że je widziałam w ponagrywanych grach to nic nie znaczy, kiedy tutaj targają nimi emocje.

Poza tym - powtórzenia. Są u ciebie ogromnym problemem i to właśnie one w dużej mierze czynią opisy sali tronowej, ale też pokoju Lori nieprzyjemnymi w czytaniu:
Niedaleko okna znajduje się biurko...
Obok biurka znajdują się zwinięty dywanik...
Nieopodal biurka znajduje się łóżko z baldachimem...
Co jakiś czas po prostu trzeba dorzucić coś w stylu Lori w każdej wolnej chwili przysiada do malunku i zerka wtedy zamyślona przez okno w poszukiwaniu jakiegoś natchnienia. albo Buty do joggingu były już nieźle zniszczone przez lata biegania po ogrodach Carrotus, jednak ich właścicielka była zanadto do nich przywiązana, żeby szukać sobie nowych.
Co przez to osiągamy? Opowiadamy o czymś więcej niż o tym, co widać. Większośc ludzi myśli, że opisy trzeba odwalić, bo kogo interesuje, jak są krzesła poustawiane. A to trzeba się wycwanić i opowiedzieć, jakie te rzeczy mają związki z bohaterem opowiadania.
Podobnie w sali tronowej - nie opowiadamy kolejno, że róże są na zielonym tle, a konie na fioletowym. Nawet wcale nie musimy pisać kolorów. Ważniejsze jest, że te rumaki pędzą, walczą, para bucha z ich pyska, są wściekłe, waleczne niczym mieszkańcy planety... Trzeba pisać to, co ma znaczenie (no właśnie, trzeba się nauczyć, co ma).

A, i przecinki. Boziu, czy nie mogłabyś ich po prostu nie pisać? Jest to dla ciebie totolotek, a o wiele łatwiej by się poprawiało.

To chyba wszystko :) Zaryzykuję stwierdzenie, że teraz już powinno być wszystko dobrze Obrazek
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Thunderis
amator
Posty: 22
Rejestracja: 02 gru 2012, 14:38

Postautor: Thunderis » 04 gru 2012, 08:24

Zjesz mnie bo przeczytałam bez aktualizacji? Jak nie to mam jedną poprawkę.
- A więc, jak się domyślam to Spaz znowu narozrabiał? Zjadł komuś drzwi i zniszczył dom? - patrzył zielony zając podejrzliwym wzrokiem na Lori.

Takie trochę niezbyt ładne to zdanie. Może lepiej byłoby:
,,(...)zielony zając patrzył na Lori podejrzliwym wzrokiem.''?

Fandomu nie znam (przynajmniej póki co), ale i tak oczekuję co będzie dalej. Jest dobrze (no dobra interpunkcja leży, ale pomińmy) tylko ten pierwszy fragment mógłby zawierać coś więcej niż prawie same dialogi. Może jakiś malutki opis miejsca?

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Postautor: kociara81 » 04 gru 2012, 11:12

To już poprawiłam i tak opisy dojdą z poprawką. I postam się aby uruchomić mój awaryjny tryb ekspresowy. Bo coś ostatnio Kod Lyoko stał się zbyt efektywnym zjadaczem czasu. Jak wrócę od lekarza, to ruszę ten fanfik.

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 15 sty 2013, 18:51

Komentarz do drugiej wersji rozdziału.

Ten tekst w porównaniu z poprzednim jest dużo lepszy. Opisy są umieszczone w sposób przemyślany. Jedynym poważnym błędem jaki mi przeszkadzał, była zmiana czasów: teraźniejszy i przeszły. Powinien być tylko przeszły.
Przykładowo:
- A więc, jak się domyślam, to Spaz znowu narozrabiał? Zjadł komuś drzwi i zniszczył dom? -Zielony zając patrzy podejrzliwym wzrokiem na Lori. 

Zamiast „patrzy” powinno być „patrzył”. I już. Czas by się zgadzał. Tak samo w każdym podobnym przypadku.

Cierpliwie czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że nie trzeba będzie na niego czekać tak długo jak na ten poprawiony, ale że będzie przynajmniej takiej jakości jak ten, jeśli nie lepszy (bo może być jeszcze lepszy). Powodzenia ;-)
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)


Wróć do „Gry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość