[Enzai] Alternatywne zakończenia

Tutaj wrzucamy fanfiki do gier wszelkiej maści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2564
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

[Enzai] Alternatywne zakończenia

Postautor: Vampircia » 31 sie 2012, 12:44

Napisałam te drabble dawno temu po angielsku, ale ponieważ wróciła mi faza na Enzai, to postanowiłam je przetłumaczyć.

tytuł: Alternatywne zakończenia
autor: Vampircia
kategoria: 16+
opis: Zbiór drabbli stanowiących alternatywne zakończenia gry.
ostrzeżenia: Wzmianki o gwałcie i przemocy
znajomość fandomu: wskazana


Nie opuszczaj mnie

Gdy Guys zaczął chorować, Shion pomyślał, że to tylko jakaś drobnostka i że szybko mu przejdzie. Ale robiło się coraz gorzej i gorzej, aż wreszcie poprosił Vallewidę o pomoc. Wtedy uświadomił sobie okrutną prawdę.
Nie wiedział, co było przyczyną infekcji. Prawdopodobnie stało się to, gdy Durer zgwałcił jego partnera jakimś przedmiotem. Nikt nie przypuszczał, że tak to się skończy.
Robił wszystko, co się tylko dało, by mu pomóc. Opiekował się nim, dotrzymywał mu towarzystwa. Starał się złagodzić jego cierpienie i gorączkę, ale wiedział, że nie ma już żadnej nadziei. Mimo to nie potrafił powiedzieć Guysowi o zbliżającej się śmierci. To było zbyt trudne, zbyt bolesne.
- Wszystko będzie dobrze – skłamał, trzymając kochanka za rękę. - Przyniosę jakieś lekarstwo. - Wstał.
- Proszę, nie opuszczaj mnie. - Głos Guysa był ledwie szeptem. Jego oczy zdawały się puste, jakby już nie było w nich życia.
- Nie zostawię cię. Wrócę za minutę – z tymi słowy Shion poszedł po medykamenty.
Wrócił z lekami i usiadł obok Guysa. Dotknął jego twarzy i chciał go pocałować, ale coś zauważył. Guys już nie oddychał.
Łzy kapały na twarz leżącego, ale to już go nie obudziło. Nic go nie mogło obudzić.


Cud

Kiedyś Lusca powiedział mu, by tego nie robił, i dzięki Bogu go nie posłuchał.
Teraz jest wolny. Wszystko dzięki temu, że postanowił podjąć ryzyko. Owszem, pojawił się moment wahania, gdy uświadomił sobie, jak łatwo może zginąć. W końcu dał się poprowadzić szaleńcowi. A przynajmniej uważał go za szaleńca. I mimo wszystko zgodził się na ten akt desperacji. Wraz z Belbetem uciekł z więzienia. To cud, że ich nie zastrzelono.
Belbet śpi u jego boku. Jego włosy są teraz krótsze, jest czysty i już nie śmierdzi tak, jak podczas pobytu w więzieniu. Nie jest nawet tak szalony, jak Guys początkowo myślał. Guys nigdy nie wierzył w cuda, ale teraz zaczął. Nie pamięta, jak to się stało, że zostali kochankami, ale teraz to nie jest istotne. Jedyne co się liczy to obecna chwila.


Władza

To on rządzi więzieniem, a przynajmniej lubi myśleć, że tak jest. Zanim Jose został wypuszczony, zdążył się od niego wiele nauczyć. Wie, jak sprawić, by ludzie go szanowali. Wszyscy myślą, że jest zabójcą, i woli ich w tej wiedzy utrzymywać. Niech się boją, to najłatwiejszy sposób, by zdobyć władzę.
Wciąż pamięta dzień, w którym przegrał proces. Życie nagle zostało całkowicie pozbawione sensu, pozbawione nadziei, że kiedykolwiek wyjdzie na wolność. Dlatego musiał ten sens odnaleźć. Teraz już wie, czemu ludzie tak bardzo lubią ranić innych. Tylko to utrzymuje cię przy życiu, gdy cały otaczający świat zdaje się już bez znaczenia.
Urósł, stał się silniejszy, a to pomaga. Już nie traktują go jak dziewczynę, teraz to on pociąga za sznurki.
Guys najbardziej lubi „przyjęcia powitalne”. Nie ma lepszej rozrywki niż złamanie dziewicy. Wszyscy ci przerażeni, zapłakani chłopcy przypominają mu jego sprzed lat, gdy sam był zagubionym dzieciakiem. Uwielbia słuchać ich krzyków, gdy bierze ich szybko i brutalnie. Uwielbia oglądać ich zlęknione, zawstydzone twarze, kiedy ich poniża. Tylko to trzyma go jeszcze przy życiu.


Błąd (uwaga: Guildias jest OOC)

- Jestem wielce niepocieszony, że go zabiłeś – powiedział Guildias spokojnym głosem, ale dało się wyczuć jego gniew.
Durer nie sądził, że Guildias aż tak się tym przejmie. Wiedział, że detektyw lubił Guysa, ale jakby na to nie patrzeć, chłopak był tylko zwykłym więźniem. Mógł znaleźć sobie nowego, więc w czym problem?
- Przepraszam – odpowiedział Durer. Poczuł się głupio. Nigdy wcześniej nie musiał się tłumaczyć po zabiciu więźnia.
- I słusznie. Co, u licha, cię do tego skłoniło?
- To był zwykły błąd, sir. Za mocno go uderzyłem.
- Och, to zdecydowanie był błąd. Rzekłbym nawet, że duży. – Guildias wstał i podszedł do strażnika. W jego oczach pojawił się niepokojący błysk i już wtedy Durer miał złe przeczucia. - Był moją ulubioną zabaweczką. Wygląda na to, że będę musiał znaleźć sobie nową. - Dotknął twarzy Durera, wywołując u niego dreszcz. - Ale nie martw się. Jak będziesz grzeczny, to sprawię, że tobie też się spodoba. - Polizał muszelkę jego ucha. Durer nie mógł się tak po prostu sprzeciwić, bo Guildias był górą. Teraz już nie tylko w hierarchii.


Miłość za pieniądze

- Dlaczego to robimy? - Guys przerwał ciszę. Leżał obok Jose, paląc papierosa i gapiąc się w sufit. Ich skromne mieszkanko wyglądało dość biednie, ale przytulnie.
- O czym ty gadasz? - spytał Jose, bawiąc się włosami partnera.
- Robimy to już od roku i nic się nie zmieniło. Co z naszymi marzeniami?
- Aaa, chodzi ci o 'to'. Potrzebujemy więcej pieniędzy, zapomniałeś? A poza tym się zgodziłeś, więc w czym problem?
- Nie mamy już wystarczająco? Może powinniśmy zaryzykować i zacząć to nowe życie?
- Dobrze wiesz, że jest za wcześnie. Nie stać nas.
- Co z tobą?! - Guys wpadł w gniew. - Tak się paliłeś, żeby zostać detektywem, a teraz co?! Chyba coraz bardziej o tym zapominasz. A może zmieniłeś zdanie?! Może lubisz sprzedawać się innym facetom?! W końcu tak łatwiej zarobić, niż zostając detektywem. Może wcale nie chcesz z tym zerwać?! - Teraz Guys niemalże krzyczał.
- A ty to co? Też to robisz. Jesteś kurwą jak ja! - zdenerwował się Jose.
- Bo pracujemy jako zespół! Obiecałem ci to, ale ty też mi coś przyrzekłeś. Powiedziałeś, że przestaniemy, jak będziemy mieć wystarczająco pieniędzy!
- Tak, i nie zmieniłem zdania!
Umilkli jednocześnie. Przez chwilę patrzyli na siebie rozzłoszczonym wzrokiem, ale kilka minut później się uspokoili.
- Przepraszam... Nie powinienem tak mówić – wyznał Guys skruszony.
- Wszystko w porządku... jest dobrze... Nasze marzenie się spełni, po prostu... cierpliwości.
- Dobra, postaram się – z tymi słowy Guys pocałował słodko swego partnera.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 31 sie 2012, 16:41

Nie znam fandomu (powinnam to sobie umieścić w podpisie :P ), dzięki Twojej recenzji orientuję się chyba jednak na tyle, żeby zrozumieć te drabble. Najbardziej podobały mi się w tym zbiorze "Władza" i "Błąd".
A konkretniej te fragmenty:
Vampircia pisze:Teraz już wie, czemu ludzie tak bardzo lubią ranić innych. Tylko to utrzymuje cię przy życiu, gdy cały otaczający świat zdaje się już bez znaczenia.

Vampircia pisze:Durer nie mógł się tak po prostu sprzeciwić, bo Guildias był górą. Teraz już nie tylko w hierarchii.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 713
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 17 wrz 2012, 14:20

No cóż, wszystko związane z Enzai przywołuje nam na mordę :3 - i część z tych drabbli też tak uczyniła. Acz nie wszystkie i nawet nie mamy pomysłu, jak je skomentować. Drabble. Umh. Gdyby były fatalne albo genialne - dałoby się, ale trudno nam skomentować sensownie tak krótkie tekściki, które plasują się na dodatek w najtrudniej komentowalnej strefie. Postacie jak zwykle ukazane głównie behawioralnie i mamy wrażenie, że taka behawioralna metoda nie do końca się w drabblach sprawdza. Może to też kwestia tego, że tłumaczone, inaczej się wszak pisze od podstaw a inaczej tłumaczy i mamy wrażenie, że jakby większa niż zwykle szorstkość tekstu to ta kwestia.
Tak czy inaczej pierwsze i drugie wydają się w pewien sposób odmienne od reszty - podobna konwencja zakończeń do gry, pewnie o to chodzi. Jedno smętne - ale w zasadzie dziwne, że tego typu zakończenia nie było, musieli mieć odporność, że ho ho. Chyba nam się nawet spodobało. Tematycznie. Drugie... no, już prawie zapomnieliśmy. Sympatyczne, urocze, pairing z Belbetem, nieobecny w grze, ale te krótkie zdania utrudniały nam odbiór tekstu.
Później te zakończenia idą w innym kierunku, a "Władza" skojarzyła nam się z zakończeniem Durera w grze - też jakaś degeneracja postaci, ale tutaj wydaje się znacznie bardziej prawdopodobna. Tekst - jak pierwszy - wydaje się znacznie bardziej klarowny niż "Cud", pewnie z powodu konkretnego pomysłu na scenkę czy treść. Tego jakoś zabrakło w "Cudzie". Względnie nam się podoba, chociaż mamy nieco mieszane uczucia wobec takiego niesympatycznego Guysa.
"Błąd" zaś kompletnie do nas nie trafia, podobnie jak ostatni tekst. "Błąd" jednak wydaje się nam poprowadzony naturalniej i mimo OOC w wypadku Guildiasa sprawia wrażenie mniej naciąganego niż kłótnia Jose i Guysa. Może dlatego, że tło dialogowe w wypadku "Błędu" jest bardziej rozwinięte i nie ogranicza się tylko do sprecyzowania, kto co mówi, pojawiają się też informacje o tym, co myśli postać i owe myśli wcale nie muszą zostać przez nią wypowiedziane.

Uff. Ciężko było skomentować te drabble. Pewnie dlatego tyle zwlekaliśmy, a i tak mamy solidne wątpliwości, czy ten komentarz zasługuje na wklejenie, no ale nieładnie tak przeczytać kilka razy i nawet nie mruknąć.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!


Wróć do „Gry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość