[STH] Upadek

Tutaj wrzucamy fanfiki do gier wszelkiej maści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Thunderis
amator
Posty: 22
Rejestracja: 02 gru 2012, 14:38

[STH] Upadek

Postautor: Thunderis » 03 gru 2012, 18:04

Tytuł: Upadek
Ograniczenie: Coś około 14 lat.
Fandom: STH
Rodzaj: Angst, Death, WIP
Znajomość fandomu: Wskazana acz nieobowiązkowa.
Opis: Wystarczyła jedna decyzja w świecie jaki znamy pod nazwą ,,realnego'' by doprowadzić do zniszczenia wszystkiego co znali Mobianie. Grupa tych, którzy przeżyli będzie musiała zmierzyć się z czymś z czym nigdy nie mieli do czynienia...
[center]Prolog[/center]
Był to środek lata w Japonii. Słońce świeciło wysoko na niebie a jego promienie dość bezczelnie wbijały się do nawet najciemniejszych zakamarków. Było ciepło a piękna pogoda panowała w całym kraju. Już od ponad tygodnia na niebie nie pojawiły się deszczowe chmury a każdy z Japończyków korzystał z tego faktu i albo siedział w domu albo wybierał się w jakieś wyprawy z rodziną i przyjaciółmi.
W jednej z dzielnic mieścił się pięciopiętrowy budynek. Z każdej strony pełno miał szyb ale i tak nikt nie mógł zajrzeć do jego wnętrza. Metoda z weneckimi lustrami zawsze się sprawdzała a to co działo się wewnątrz budowli stanowiło dla wszystkich oprócz jej pracowników sekret. Główny budynek firmy ,,Sega’’ nie chciał zdradzać swoich tajemnic.
Biurowiec był miejscem pracy blisko tysiąca ludzi od sprzątaczy i dozorców, po programistów i prezesów, lecz dzisiejszego dnia świecił pustkami. Większość pracowników porozchodziła się już do swoich domów i tylko nielicznych dało się spotkać podczas przechadzki po budynku. A robił to właśnie główny prezes.
Wysoki szatyn w uniformie kroczył dumnie po korytarzach i rozglądał się po budynku ,,Segi’’ zadowolony z sytuacji w jakiej obecnie znajduje się jego firma. Ostatni prezes nie zrobił dla zespołu zupełnie niczego a wszyscy twierdzili, że zmiana władzy dobrze zrobi interesom firmy. Mieli zresztą rację. Ciemnowłosy Kazuma był o wiele bardziej stanowczy od swojego poprzednika a gry jakie wypuszczało studio z każdym egzemplarzem były coraz lepsze. Firma prosperowała tak, jak powinna była od samego początku.
Kazuma powrócił do swojego biura i usiadł na krześle obrotowym. Niechętnie spojrzał na kłębiący się na biurko stos papierów ale nie miał innego wyjścia jak tylko przepatrzyć je i posortować. Z kieszeni spodni wyciągnął puszkę Pepsi i chwycił za pierwszą z brzegu kartkę – wykres przedstawiający popyt na najnowsze gry.
,,Świetnie, świetnie’’ myślał spoglądając na kolejne tytuły. ,,Zaraz!’’
Najnowsza część ,,Sonic The Hedgehog’’ nie zdobyła spodziewanej popularności. Śmiało można było stwierdzić, że wypada marnie nawet przy najbardziej kontrowersyjnych grach studia. Takiego obrotu spraw, prezes nie spodziewał się. Kazuma odłożył papier i zaczął myśleć, poprzedzając każdą z idei łykiem chłodnego napoju.
,,Sonic sprzedaje się coraz gorzej już od dłuższego czasu. Może nareszcie będę mógł wywalić to gówno tam gdzie jego miejsce. Obecnie młodzież poszukuje akcji! Cierpienia, walk, wybuchów i wielkich robotów.’’ pomyślał. ,,Nie łamiących prawa fizyki niebieskich jeży.’’
Szczerze mówiąc, gdyby nie sentyment jakim darzyła tę grę reszta załogi prezes już dawno zakończyłby jej produkcję. Jego zdaniem jak i zdaniem wielu innych przedstawicieli czasy panowania Sonica skończyły się już jakieś dziesięć lat temu a ta postać nigdy już nie wróci do łask. Teraz, utwierdzał się tylko w przekonaniu, że cała ta seria niszczy wizerunek ,,Segi’’ jaki tak usilnie próbuje stworzyć jako firmy idącej z duchem czasu i słynącej ze swoich błyskotliwych pomysłów.
Prezes wygrzebał spod sterty papierów telefon i wykręcił wewnętrzny numer do swojej sekretarki. Yusuke (bo tak też miała na imię) była zgrabną, szczupłą blondynką za którą większość pracowników spoglądała, gdy przechodziła korytarzem, lecz przede wszystkim była młoda i pełna ambicji. Kazuma pochwalał takich ludzi i starał się nimi otaczać. Zatrudnił ją zresztą też z powodu jej pojętności i niskiej ceny, jakiej oczekiwała za swą pracę.
Na korytarzu rozległ się miarowy stukot, gdy obcasy uderzały o szklane kafelki. Klamka otworzyła się pod delikatnym naciskiem.
-Wołałeś mnie Kazuma-san?- spytała Yusuke, gdy z uśmiechem na twarzy wkroczyła prosto do biura szefa.- Czy mam przynieść więcej kawy? Nowy komunikat odnośnie sytuacji rynkowej?
-Nie Yusuke, choć kawa by się przydała- powiedział odkładając Pepsi na biurko. Zamilkł na chwilę dobierając odpowiednie słowa.- Zawiadom proszę oddziały ,,Segi’’ w pozostałych krajach i zapowiedz im ważne spotkanie za dwa tygodnie. Obecność obowiązkowa, gdyż omawiać będziemy przyszłość tej firmy.
-Hai Kazume-san!- rzuciła blondynka skłaniając się lekko i wyszła z biura.
,,Miła dziewczyna’’ pomyślał prostując się w fotelu. ,,Może tylko trochę nazbyt energiczna’’.
Drzwi otworzyły się ponownie za pięć minut, gdy blondynka przyniosła mu białą filiżankę.
-Z mlekiem, bez cukru tak jak pan lubi- powiedziała i opuściła biuro. Prezes natomiast wrócił do przeglądania papierów powoli sącząc gorącą kawę.

Edit: 03:12:2012 19:01

[center]Rozdział 1
Niepokojące Zdarzenia[/center]

Mobius, Stolica, Zamek rodziny Acorn, 14 lipca, 14:30
Najpierw na niebie pojawiła się niewielka kropka, która stopniowo stawała się coraz większa i większa, a gdy była już zupełnie nisko okazała się być zielono-żółtym odrzutowcem. Samolot wylądował na specjalnie wydzielonym na lądowisko placu, a kilka dość specyficznych osobistości wysiadła z niego, gdy klapa otworzyła się. Zacząć należy może od tego, że jak prawie wszyscy mieszkańcy planety były to humanoidalne zwierzęta. Maszynę prowadził lis, ubrany jedynie w buty i rękawiczki choć nie mógł narzekać na chłód z prostego powodu pokrywającej całe ciało gęstej sierści i dwóch puszystych ogonów.
-Jesteśmy- oznajmił zadowolony z siebie.-i to nawet przed czasem!
-Wiem Tails ale proszę, nie leć więcej tak agresywnie.- Tuż za lisem wyszła Cream. O rok młodsza od niego (siedmioletnia) króliczka. Jak czyniła to spora część Mobianek, nosiła sukienkę nie ufając swojej naturalnej ochronie przed chłodem, ale także przez względy estetyczne.
-Przepraszam was, ale jeśli Knuckles, Amy, Shadow i Sonic już tu są musiałem lecieć trochę szybciej- Tails powiedział to najbardziej usprawiedliwiającym głosem na jaki było go stać. Nie czuł się jednak źle. Szalony lot był dla niego wspaniałym przeżyciem, które zamierzał kiedyś powtórzyć (chociaż tym razem może bez pasażerów).- Pomóc ci wyjść Cosmo?
W odrzutowcu był bowiem ktoś jeszcze. Młoda seedrianka nigdy nie chciała rzucać się w oczy wchodziła więc i wychodziła ostania. Otoczona zielonymi płatkami głowa wyjrzała zza fotela zajmowanego przez Cream.
-Poradzę sobie Tails- powiedziała i wyskoczyła na zewnątrz. Płatki na jej sukience złapały powietrze i trzykrotnie spowolniły jej lot. Miękko wylądowała na kamiennym placu i spojrzała na pozostałych wyczekująco.
Lis i króliczka użyli swoich wrodzonych zdolności by bez problemu dostać się na dół. Obdarzona długi uszami Cream mogła latać machając nimi, a Tails obracając ogonami niczym śmigłami helikoptera, unosił się w powietrzu. Oboje wylądowali obok Cosmo. Za pomocą pilota lis zamknął odrzutowiec.
,,Przezorny zawsze ubezpieczony’’ pomyślał. Za ten czas jego towarzyszki zdążyły wybadać wzrokiem większość terenu w jakim się znaleźli. Cosmo wyglądała na zachwyconą.
-Jak tutaj pięknie!- powiedziała spoglądając na zamek.
-Tutaj?- Tails też spojrzał w tamtą stronę.- Może i masz rację? Nie wiem, nigdy o tym nie myślałem.
-Całe to miejsce symbolizuje jak zwierzęta i rośliny mogą żyć obok siebie a jedno wcale nie musi przeszkadzać drugiemu. Coś czego nie mogły, lub nie chciały zrozumieć Metarexy...
-Nie mów o tym Cosmo.- Lis szybko przerwał jej przemowę.- Wiem jakie to...
-To nie boli tak jak dawniej Tails.- Ona także mu przerwała.- Metarexy zrobiły coś złego, ale miały swoje powody. Wtedy dzień po mojej śmierci, gdy skontaktowałam się z Soniciem rozmawiałam wcześniej z moim ojcem.
-Rozmawiałaś z Dark Oak’iem Cosmo?- Cream spojrzała na przyjaciółkę wielkimi oczami. Seedrianka tylko kiwnęła głową.
-On i wszystkie Metarexy żałują tego co zrobili. Są na siebie wściekli, że zrozumieli to dopiero po swojej śmierci ale i cieszą się, że my seedrianki, nie żywimy do nich urazy. Wiem, że moja mama i on pogodzili się i teraz są razem tam, gdzie wędruje się po śmierci.
Tails i Cream wysłuchali tego w starając się zapamiętać każde, wypowiedziane słowo.
,,Cosmo nigdy nie mówiła o tym co działo się z nią po pokonaniu Dark Oak’a’’ pomyślał lis bacznie badając ośmiolatkę wzrokiem. ,,Co takiego stało się, że nagle się otworzyła?’’
Pamięć o umówionym spotkaniu z Sally przyszła nagle, ale ugodziła go jak grom z jasnego nieba. Spojrzał na przyczepiony do ręki komunikator. Mieli jeszcze jakieś pięć minut.
-Musimy już iść- powiedział.- Lepiej nie kazać innym czekać.
Pod koniec wypowiedzi posłał towarzyszkom promienny uśmiech a gdy i one to zrobiły, razem podeszli do głównej bramy zamku.
Cosmo miała rację mówiąc, że rośliny i zwierzęta żyły tu w jedności. Zamek, choć zbudowany był z materiałów takich jak kamień i metal, wcale nie wyglądał obco wśród leśnych drzew. Korony najwyższych z nich dawno już puściły swoje gałęzie na dachu budowli a niższe powierzchnie porastała kwitnąca złotymi kwiatami, wyjątkowo gęsta odmiana bluszczu.
Całość otoczona była naturalnymi zabezpieczeniami. Z trzech stron zamek był otoczony przez las z jednej zaś, przez dość głęboki rów z rzeką na dnie i mostem przerzuconym na drugą stronę na wprost od głównej bramy. Tym właśnie mostem ruszyli Tails, Cream i Cosmo w czasie, gdy każdy ich krok obserwowany był przez uzbrojonych strażników. Cokolwiek można było powiedzieć o księżniczce Mobiusu na pewno była to zdolność do dobierania straży. Byli bowiem albo masywni i nieprawdopodobnie silni, albo zwinni i sprytni, albo i jedno i drugie. Dominowały tu więc głównie stworzenia kotowate takie jak lwy, tygrysy i gepardy. Pomimo widocznej chęci nie zatrzymywali Tailsa. W rozkazach mieli przepuszczać każdego z przyjaciół Sally i nikt nie chciał okazać się tym, który jako pierwszy złamie jeden z ważniejszych nakazów.
Lis, króliczka i seedrianka szli przed siebie ignorując nieprzychylne spojrzenia, które zewsząd ich otaczały choć Cosmo nie mogła oprzeć się pokusie, by raz na jakiś czas nie rzucić okiem na uzbrojonych strażników.
-Myślę Cosmo, że spodoba ci się wewnątrz- Tails wychwycił jej ukradkowe spojrzenia.- Jeszcze więcej roślin!
Seedrianka przestała zerkać na boki.
-Czy mogę o coś spytać Tails?
-Śmiało.
-Dlaczego w okolicy jest tyle roślin? Znaczy... Nigdy jeszcze nie widziałam by jakakolwiek cywilizacja pozwalała drzewom na tak swobodny wzrost.
-Wszyscy na Mobiusie doceniają rolę roślin w przyrodzie Cosmo - powiedziała Cream.- a teraz dodatkowo Sally dba byś idąc gdzieś nie poczuła, że drzewa są smutne.
Seedrianka pytająco spojrzała na Tailsa.
-To prawda- oświadczył.- Zostało wprowadzone kilka nowych przepisów, ale nie martw się, Mobianie już się do nich przyzwyczaili. Chodzi po prostu, by nie niszczyć niczego niepotrzebnie.
-To miło- Cosmo rozpromieniła się a cała drużyna już chwilę po tym, przeszła przez bramę.
Tails wcale nie mylił się mówiąc, że wnętrze zamku spodoba się Cosmo. Tutaj, w środku, rośliny były jeszcze bardziej widoczne niż na zewnątrz a choć wydawało się to niemożliwe, było tak. W pierwszym pomieszczeniu za bramą strop sufitu znajdował się bardzo, bardzo wysoko a każda podpierająca go kolumna była w rzeczywistości kolejnym pniem drzewa wyhodowanym odpowiednio tak, by rozgałęziać się dopiero na wysokości czterech metrów. Tam właśnie liście i gałęzie tworzyły niesamowity widok siatki a każda przerwa wypełniona była światłem wielu lamp ponad zielonym sufitem.
-Jak czują się drzewa tutaj?- spytała z czystej ciekawości Cream. Cosmo pokręciła głową.
-Nie muszę nawet nasłuchiwać. Ich energia życiowa unosi się dookoła. Z każdym oddechem czuję jak jest jej coraz więcej i więcej.
Tails spoglądał na seedriankę i pośrednio odczuwał jej radość. Pojedynczy uśmiech na jej twarzy był dla niego tym, czym dla niej szczęście okolicznych drzew. Nadal jednak pamiętał, że się spieszą, więc delikatnie przypomniał o tym reszcie. Szybkim krokiem ruszyli w lewą stronę i weszli w dość długi korytarz. Tu też zastosowano podwójny sufit, ale jak przypuszczał lis, był on w każdym pomieszczeniu w zamku. Cel ich wędrówki znajdował się dokładnie dwudzieste drzwi na prawo od wejścia. Tails cicho zapukał i weszli do środka.
W środku byli już wszyscy, zgromadzeni wkoło długiego na pięć metrów drewnianego stołu. Pierwszą osobą jaka ich zobaczyła była więc ta, która siedziała najbliżej drzwi.
-Tails, Cream, Cosmo!- różowa jeżyca w czerwonej sukience zawołała ich i wskazała na ostatnie trzy wolne miejsca obok siebie.
-Miło, że wreszcie wpadliście- rzucił Knuckles, gdy ci sadowili się na krzesłach. Czerwona kolczatka skrzyżował ręce.- Myślę, że bardziej spóźnić się nie dało.
-Przepraszamy!- powiedzieli spóźnieni prawie że jednocześnie. Ze szczytu stołu dobiegł ich głos.
-Nie ma powodu do nerwów. Przynajmniej, jeszcze nie.
Oto była Sally, księżniczka Mobiusu a jednocześnie dobra przyjaciółka wszystkich zebranych w sali. Była wiewiórką, coś jakby pół metra wyższą od Cosmo (która była o dziesięć centymetrów wyższa od Tailsa) o brązowym futrze, odzianą w niebieską kamizelkę. Zawsze rozpiętą a przynajmniej taka była powszechna opinia.
-Jeszcze?- Knuckles uniósł brwi lecz Acorn odpowiedziała mu bardzo ogólnie, zwracając się do wszystkich.
-Na pewno mają usprawiedliwienie dlaczego się spóźnili, czyż nie? Nie wtrącę was przecież do lochu, chociaż mogę chyba prosić byście następnym razem byli na czas- Westchnęła i palcami zastukała w drewniany blat.- Póki co zapomnijmy o tym i powróćmy do głównego celu tego spotkania. Po pierwsze, chodzi o doktora Eggmana a dokładniej wybadanie czym obecnie się zajmuje i dlaczego tak dawno o nim nie słyszeliśmy.
-Po co zebranie skoro mogłem pobiec i sprawdzić?- Ciemnoniebieski jeż siedział obok niej z nogami wyciągniętymi na blat.- Nawet by się nie zorientował...
-Właśnie!- dodał Knuckles.- A ja mógłbym nadal pilnować Głównego Szmaragdu.
-Dacie mi dokończyć?- Sally w końcu odzyskała głos.- Jest drugi, o wiele ważniejszy powód. W niektórych miejscach planety dzieją się rzeczy, które bardzo niepokoją mnie i Walrusa. Woda wzbiera lub przeciwnie, jest jej coraz mniej, lodowce topnieją a w ziemi otwierają się ogromne wyrwy. Tym właśnie musimy się zająć. Z tego co wiem nie było jeszcze ofiar ale nie możemy czekać i biernie patrzeć aż to się stanie.
-Chcesz żebyśmy tam polecieli.- Shadow, czarno-czerwony jeż odezwał się po raz pierwszy. Jako, że jego pytanie w rzeczywistości samo w sobie było odpowiedzią Sally musiała już tylko kiwnąć głową.
-I to im szybciej tym lepiej.- Ostatnia osoba siedząca przy stole też dała o sobie znać. Rosłej budowy mors, w czapce i roboczym fartuchu.
-Póki co wiemy tylko, że wyrwy są dwie. Jedna na Flickies Island i jedna blisko Robotropolis.
-Blisko Robotropolis?- Sonic wzruszył ramionami.- Więc zobaczymy od razu co porabia nasz kumpel Eggman.
-To nie jest śmieszne!- Acorn rzuciła mu krytyczne spojrzenie.- Mobianie panikują za każdym razem gdy dzieje się coś o czym nie wiedzą. Jeśli okaże się, że te wyrwy się zwiększają zapanuje chaos... Musicie więc lecieć tam i wybadać czy mamy się czym martwić.
-Jasne.
-Polecisz z nami?- spytała Cream ale Acorn pokręciła głową.
-Mam kilka rzeczy do zrobienia tutaj choć możesz uwierzyć mi, że wolałabym lecieć z wami niż siedzieć w zamku. Muszę uspokoić Mobian i zapewnić, że już przystąpiliśmy do jakichś działań w stosunku z wyrwami...
Młoda Acorn wstała.
-Resztę niestety zostawiam wam. Zawiadomcie mnie i Rotora o wszystkim czego się dowiecie.
-Jasne!- Nad stołem poniosły się dość entuzjastyczne potakiwania a gdy Sally opuściła salę przekonana była, że powierzyła to zadanie odpowiednim osobom.
Tymczasem w komnacie panowała zażarta dyskusja na temat rozdzielenia grup. Tails chciał być z Soniciem, Sonic sam, Cosmo z lisem, Cream jeśliby się dało to z seedrianką, Amy, no chyba wiadomo i tylko Shadowowi było to obojętne. Sporo zmarnowali czasu już na samą czczą gadaninę słowem nie wspominając o właściwym podziale. Jakkolwiek by się nie podzielili jedna z drużyn zawsze była o wiele silniejsza od drugiej.
,,Sonic chyba nie powinien być z Shadowem. Jeśli będzie z Knucklesem mogą zmarnować sporo czasu na kłótnie a jeśli nie będzie z Amy ta będzie dość nerwowa i może przeszkadzać.’’ Mimo, że Tails był w stanie w kilka dni złożyć odrzutowiec okazało się, że podzielenie na grupy przyjaciół było trudniejsze, niż jakakolwiek naprawa jaką wykonywał w całym swoim życiu.
,,Przy tym nawet Tajfun wydaje mi się mało skomplikowany...’’pomyślał a w głębi duszy przeczuwał także czym ta rozmowa się skończy. Nie mylił się. Dyskusja płynnie przeszła bowiem na kłótnię, która niechybnie skończyłaby się bijatyką gdyby nie Amy i jej młot. Już sama ich obecność przypominała jak nieprzyjemnie jest oberwać znienacka w tył głowy.
-Jeśli nie możemy się dogadać niech zadecyduje ktoś pasywny- powiedziała.- Co ty na to Cosmo?
-Ja?
Wszyscy spojrzeli na nią z większym lub mniejszym zapałem. Ośmiolatka wbiła się w krzesło.
-Powinniście sami o tym zadecydować... Jeśli zrobię to ja na pewno wielu będzie niezadowolonych a nie chcę nikogo rozczarować...
-Nasza dyskusja jakoś nie przynosi efektów- powiedział Tails cicho tak, by jedynie seedrianka mogła go usłyszeć. Cosmo mówiąc szczerze już nie miała wyboru i musiała zdecydować o doborze drużyn. Wystarczająco długo już tu siedzieli.
-Shadow, Knuckles, Amy i Sonic, Tails, Cream ja?- zaproponowała i zamknęła oczy w milczeniu oczekując na falę krytyki. Ta nie nadeszła jednak.
-Czyli Shadow, Knuckles i Amy polecieliby do Robotropolis a my na Flickies Island?- Lis sam przyznać musiał, że rozmieszczenie było niezłe. Jeśli tylko Amy nie zacznie kombinować na pewno polecą tak. Jeżyca jednak ze sporym spokojem przyjęła fakt, że nie jest z Soniciem.
-No to ruszamy- powiedział ciemnoniebieski jeż a cała drużyna energicznym krokiem opuściła salę.
Ostatnio zmieniony 06 gru 2012, 21:14 przez Thunderis, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 06 gru 2012, 13:38

Najpierw uwagi:
Thunderis pisze:Z kieszeni spodni wyciągnął puszkę Pepsi i chwycił za pierwszą z brzegu kartkę – wykres przedstawiający pobyt na najnowsze gry.
Literówka.
Thunderis pisze:-To nie jest śmieszne- Acorn rzuciła mu krytyczne spojrzenie.
W tekście jest kilka podobnych przypadków. Po "śmieszne" powinna być kropka, wyraz po myślniku musi zaczynać się od dużej litery. Tutaj to co znajduje się po myślniku dotyczy "tła" nie samej wypowiedzi. Masz tu link do strony, na której jest wyjaśniony właściwy zapis dialogów : http://www.ekorekta24.pl/proza/130-inte ... ac-dialogi Wstawiaj też spacje po myślnikach.
Thunderis pisze:Po pierwsze chodzi o dr Eggmana a dokładniej wybadanie czym obecnie się zajmuje i dlaczego tak dawno o nim nie słyszeliśmy.
W tekstach literackich nie stosujemy skrótów, chyba, że jest to naprawdę konieczne (np. jakieś dane techniczne).
"San" nie razi w prologu, bo akcja dzieje się w Japonii, ale w świecie gry, chyba nie jest potrzebne?

Potrzebna Ci beta techniczna, bo masz problem z interpunkcją. I to poważny, skoro nawet ja to zauważam.

Co do samego pomysłu... zapowiada się ciekawie. Przypomina mi trochę "Niekończącą się opowieść". To co dzieje się w świecie realnym ma wpływ na świat gry. Czekam więc cierpliwie na kolejny rozdział.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Thunderis
amator
Posty: 22
Rejestracja: 02 gru 2012, 14:38

Postautor: Thunderis » 06 gru 2012, 20:13

Cóż mogę powiedzieć... W wolnym czasie na pewno będę musiała wziąć się za poprawkę tego tekstu. Co do owego ,,San'', po prostu przyzwyczaiłam się już do niego w serii Sonic X, ale chyba jednak lepiej będzie uniknąć ,,japonizacji'' Mobiusu.

Interpunkcja zawsze była, jest i będzie moją piętą Achillesową.
,,Leniwy człowieku weź się za samokształcenie i nie narzekaj...'' :-?

Awatar użytkownika
Orcrest
pomocnik
Posty: 386
Rejestracja: 13 maja 2011, 10:37
Lokalizacja: Koziegłowy, Poznań

Postautor: Orcrest » 09 sty 2013, 09:17

Thunderis pisze:niskiej ceny, jakiej oczekiwała za swą pracę.

Pracownik to nie własność, którą się kupuje, ale ktoś, kogo się wynagradza za usługę. Zmień cenę na zapłatę.
Thunderis pisze:Szczerze mówiąc, gdyby nie sentyment jakim darzyła tę grę reszta załogi prezes już dawno zakończyłby jej produkcję. Jego zdaniem jak i zdaniem wielu innych przedstawicieli czasy panowania Sonica skończyły się już jakieś dziesięć lat temu a ta postać nigdy już nie wróci do łask. Teraz, utwierdzał się tylko w przekonaniu, że cała ta seria niszczy wizerunek ,,Segi’’ jaki tak usilnie próbuje stworzyć jako firmy idącej z duchem czasu i słynącej ze swoich błyskotliwych pomysłów.

Bez przecinka po teraz. Tak swoją drogą, ten szefo ma dużo racji, może powinni zrezygnować z nowych gier w serii. Chcociaż ostatnio wyszedł Sonic Colors i chyba ludziom się podobał?

Zaraz, Tails jest pokryty sierścią i to chroni go przed chłodem, ale Cream, której ciało jest również pokryte sierścią już nie?

We fragmencie z wysiadaniem pogubiłem się, co się dzieje - Tails wysiadł, potem Cream, potem Cosmo wyskoczyła, i chyba wylądowała gdzieś daleko, bo reszta musiała do niej podfrunąć?

Thunderis pisze:Za pomocą pilota lis zamknął odrzutowiec.

Pilotem zamknął też klapę?

Ok, zasada pisowni:
Nie "Dark Oak'iem", bo wtedy byłoby też "Sonic'iem". Powinno być "Dark Oakiem", bo apostrof dajemy tylko wtedy, gdy słowo angielskie kończy się w pisowni na samogłoskę. Np. "Rozmawiałem z Hope'em." Zaznaczamy w ten sposób, że ta samogłoska nie jest po Polsku wymawiana, ale jest obecna w zapisie angielskim.

Kolejna zasada:
Przed "ale", "a", oraz każdym powtórzonym w jednym zdaniu "i" stawiamy przecinek.

Thunderis pisze:Szybkim krokiem ruszyli w lewą stronę i weszli w dość długi korytarz.

W lewą stronę czego, by się tu przydało.

Thunderis pisze:- Jeszcze? - Knuckles uniósł brwi lecz Acorn odpowiedziała mu bardzo ogólnie, zwracając się do wszystkich.

Chciałbym zwrócić ci uwagę, że przed tym zdaniem nie powiadomiłaś czytelnika, że Sally ma na drugie/nazwisko Acorn. Jest to trochę dezorientujące podczas czytania, gdy znajduje się coś takiego, po czym wraca do wcześniejszej części tekstu, chcą ustalić, czy się czegoś nie przegapiło.

Thunderis pisze:- Chcesz, żebyśmy tam polecieli. - Shadow, czarno-czerwony jeż odezwał się po raz pierwszy. Jako że jego pytanie w rzeczywistości samo w sobie było odpowiedzią, Sally musiała już tylko kiwnąć głową.

Powiem więcej, to nawet pytaniem nie było :/

Thunderis pisze:- Blisko Robotropolis? - Sonic wzruszył ramionami. - Więc zobaczymy od razu co porabia nasz kumpel Eggman.
-To nie jest śmieszne!- Acorn rzuciła mu krytyczne spojrzenie.

O co ona się piekli? To było przecież bardzo rzeczowe i sensowne spojrzenie na sprawę, a czepianie się tego, że użył słowa "kumpel" to zwykłe czepialstwo. Czy my (czytelnicy) nie mamy lubić Sally zbytnio?

Thunderis pisze:- Resztę niestety zostawiam wam. Zawiadomcie mnie i Rotora o wszystkim czego się dowiecie.
 
Kto to jest Rotor? Nie jest on nigdzie indziej wspomniany...

Thunderis pisze:Nad stołem poniosły się dość entuzjastyczne potakiwania

Nie jestem pewien, czy podoba mi się to zdanie...

Thunderis pisze:Tails chciał być z Soniciem, Sonic sam, Cosmo z lisem, Cream jeśliby się dało to z seedrianką, Amy, no chyba wiadomo i tylko Shadowowi było to obojętne.

Ja wiem, ale dlatego, że mam pobieżną wiedzę o Sonicu i jego postaciach, ale skoro piszesz, że "Znajomość fandomu: Wskazana acz nieobowiązkowa," to moim zdaniem powinnaś była to wyjaśnić osobie nieznającej fandomu.

W tekście od razu rzuca się amatorstwo pisarza (nie mówię tego w negatywnym sensie), co objawia się między innymi długimi zdaniami pełnymi spójników, niewielka różnorodność słownictwa i dziwne szyki zdań, o błędach nie wspominając. Ponadto, język zastosowany brzmi jak mowa, nie jak słowo pisane, np. "Coś jakby pół metra wyższa" nie dość, że jest dopuszczalne wyłącznie w mowie potocznej, a nie w języku literackim, zwłaszcza nie w ustach narratora, wcale nie jestem pewien, czy jest w ogóle dopuszczalne w jakiejkolwiek mowie :P. Musisz nauczyć się o różnicach między tymi rodzajami języka, a twoje teksty będą lepiej się prezentowały, i będzie się je lepiej czytać :) Jeszcze jedna dobra rada - staraj się unikać zawiasów, a zamiast tego używać myślników lub przecinków jeśli to tylko możliwe.

Ponieważ w tekśćie jest sporo błędów różnego rodzaju, postanowiłem poprawić go w wielu aspektach, czyli tak jakby "zbetowałem" go. Jeśli chcesz, możesz przejrzeć mój poprawiony tekst i ewentualnie go tu przekleić - link jest tutaj: https://docs.google.com/open?id=0B_o90g ... 1Q2UXlqb28

No, to teraz może napiszę, jak mi się podobało, co? Chyba już najwyższa pora :mrgreen:
Pomimo topornego stylu, czytało się całkiem sympatycznie. Jak pisałem wyżej, moja znajomość Sonica jest w najlepszym wypadku pobieżna, dlatego nie jestem pewien, ale wydaje mi się, ze połączyłaś w jedno kilka wersji Sonica, a przynajmniej te dwie kreskówkowe (Sonic SAT A.M. i Sonic X), szkoda, że nie tą z PINGASem (lol). Jeśli rzeczywiście tak jest, to pomysł mi się nawet podoba. Jestem ciekaw, który z Robotników... to znaczy, Eggmanów, zostanie użyty – ten groźny z kreskówki czy ten pajac z anime. Zapowiada się sympatyczna przygodówka, zwłaszcza jeśli poprawi się z czasem styl. Dopóki mnie coś nie zrazi, będę czytał dalej. Pozdro!


Wróć do „Gry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość