[Assassin's Creed] Megara

Tutaj wrzucamy fanfiki do gier wszelkiej maści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
YumeNi
amator
Posty: 17
Rejestracja: 04 mar 2014, 18:49
Lokalizacja: Szczecin
Kontaktowanie:

[Assassin's Creed] Megara

Postautor: YumeNi » 04 mar 2014, 22:56

Chciałabym podzielić się z wami moim pierwszym opowiadaniem, które wrzucę na to forum. Jest to krótki oneshot, a jego głównym bohaterem jest Altaïr ibn La-Ahad z pierwszej części serii Assassin's Creed. W opowiadaniu występuje OCC w postaci jego partnerki. Wszystko co zostało napisane jest zmierzone, nie krzyczcie więc na mnie jeśli coś nie zgadza się z fabułą gry czy oryginalną historią. Życzę miłej lektury.

tytuł: Megara
fandom: Assassin's Creed
kategoria: 18+
ostrzeżenia: dokładnie opisana scena erotyczna, oral
znajomość fandomu: niekoniecznie
status: skończony

Masjaf był pięknym, lecz skromnym miastem wybudowanym w otoczeniu pasm górskich w Syrii. Pełnił on zaszczytną funkcję - mianowicie stanowił główną siedzibę zakonu Asasynów za czasów Trzeciej Krucjaty około 1176 roku. Mistrzem zakonu był Al Mualim, który miał już swoje lata jednak w dalszym ciągu każdy Asasyn darzył go ogromnym szacunkiem, zaufaniem i traktował go jak własnego ojca.
Al Mualim siedział przy swoim drewnianym stole, który służył mu do pracy. Przeglądał kilka mocno zniszczonych, pożółkłych i rozpadających się arkuszy pergaminu czekając na Altaira, któremu powierzył ważną misję odzyskania prywatnych, ściśle tajnych listów, które Mistrz posłał do sąsiedniego miasta dwa dni temu. Altair był niezwykle uzdolnionym Asasynem. Z jednej strony wybitnym zabójcą, z drugiej niesamowitym akrobatą. Wieloletni, ciężki trening umożliwił mu dokonywanie rzeczy nieosiągalnych dla zwykłego człowieka. Al Mualim był z niego ogromnie dumny i uważał go za jednego ze swoich najlepszych ludzi, więc powierzał mu jedynie te najtrudniejsze, najbardziej skomplikowane zadania, ponieważ darzył go ogromnym zaufaniem. Młody Asasyn niebawem pojawił się w drzwiach komnaty swojego Mistrza, a jego szata była cała pobrudzona krwią, jednak nie była to jego własna krew. Dwaj inni mężczyźni strzegący wejścia do prywatnego biura Al Mualima spojrzeli na niego ze zdziwieniem, ale i ze zmartwieniem. Jeden z nich zaoferował mu pomoc, lecz Altair wyminął ich milcząc. Nigdy nie był zbyt rozmowny, ale teraz? Teraz w jego głowie wirowały różne myśli. Zastanawiał się, co powinien powiedzieć swojemu Mentorowi? Jak się przed nim wytłumaczyć? Podszedł do drewnianego stołu składając pokłon godny wiernego ucznia. Al Mualim widząc go, natychmiast wstał od swojego stanowiska, a w jego oczach dało się dojrzeć zniecierpliwienie. Bardzo chciał usłyszeć już dobre nowiny.
- Altairze, drogie dziecko, mów, mówże jak przebiegła twoja podróż? Odzyskałeś listy, prawda? – Mężczyzna bardziej stwierdził niż zapytał z pewną siebie miną.
- Właściwie to... Tak. – Odparł młodzieniec nie patrząc na swojego pana. Wstydził się o tym mówić, ponieważ był to pierwszy raz gdy zawiódł podczas powierzonego mu zadania. – Mięliśmy pewne komplikacje.
- Komplikacje? Jakie komplikacja? – Al Mualim w jednej chwili pobladł cały na twarzy i musiał powrócić na swoje miejsce, bo poczuł jak robi mu się słabo. – Mów natychmiast, co się stało.
- Oczywiście odzyskałem twe cenne dokumenty mistrzu – Wyciągnął je ze swej skórzanej sakwy przy pasie i położył na blacie. Pergaminy pobrudzone były krwią. – Jednak byłem zmuszony zabić więcej osób niż zaplanowałem.
Na twarzy starca dało się dojrzeć wyraz ogromnej ulgi i aż odetchnął głęboko. Wziął do ręki listy i przejrzał je uważnie w skupieniu i milczeniu, po czym uśmiechnął się do swojego podopiecznego, co było wyrazem wdzięczności.
- To wspaniałe mieć w swoich szeregach kogoś takiego jak ty Altairze. – Powiedział z wyraźną dumą w głosie, wstał i przełożył mu rękę przez ramię obejmując go jak ojciec syna. – Proszę, powinieneś odpocząć po ciężkiej wyprawie. – Podprowadził go kawałek do małych schodków, które prowadziły do szklanych drzwi ozdobionych witrażami. Znajdował się za nimi ogród, w którym urzędowały kobiety trudniące się w zawodzie prywatnych kurtyzan zakonu. Altair zerknął na witrażowe drzwi tylko na chwilkę i uśmiechnął się lekko, po czym z chęcią przystał na propozycję Mentora, ponownie mu się skłonił na odchodne i wszedł do ogrodu. Znajdowało się w nim mnóstwo urodziwych, młodych dziewcząt w kusych, kuszących strojach. Niektóre z nich siedziały nagie w źródle, inne zaplatały sobie nawzajem warkocze, zbierały kwiaty i plotły z nich wianki, jeszcze inne moczyły nogi w sztucznie utworzonym strumyczku na potrzeby tego pięknego miejsca. Kiedy tylko Altair pojawił się w drzwiach, zaczął być ukradkiem obserwowany przez każdą z nich, ponieważ doskonale wiedziały, po co tutaj przyszedł. Młody Asasyn przechodził między nimi oglądając każdą z osobna i to dość dokładnie, ponieważ szukał dla siebie tej odpowiedniej. Niestety póki co żadna nie wpadła mu w oko. Dopiero na samym końcu ogrodu dostrzegł boską istotę, której właśnie szukał. Uśmiechnął się do siebie pod nosem i podszedł do niej wyciągając z sakiewki piękne, orle pióro, które wyciągnął w jej stronę na znak, że właśnie została przez niego wybrana.
- Pozwolisz ze mną?
- Oczywiście panie… - Odparła przyjmując piórko i wstała z małej skałki, na której siedziała. Młoda kobieta miała piękne długie, czarne włosy okalające jej smukłą szyję i ramiona. Jej oczy były koloru ziaren kawy, za to cerę miała jasną, wręcz mleczną, usta pełne i różowe, a kości policzkowe delikatnie podkreślone. Ciało miała piękne i kształtne, piersi krągłe, jędrne i sterczące, talię szczupłą, a nogi długie i smukłe. Odziana była w błękitny strój, a materiał, z którego został zrobiony delikatnie prześwitywał, dzięki czemu było nieco widać, co kryje się pod nim.
- Jak ci na imię? Ja jestem Altair – Przedstawił się całując wierzch jej dłoni. Jej piękne oblicze całkowicie go oczarowało i nie potrafił oderwać od niej wzroku.
- Proszę, mów mi Megara panie. – Skłoniła się lekko, z ogromną gracją.
Zaprowadziła go za rękę do jednej z komnat, które przeznaczone były do zapewnienia rozkoszy Asasynom. Gdy już się tam znaleźli Megara usiadła ze swym partnerem na łóżku nie puszczając jego dłoni. Pomieszczenie okazało się być naprawdę niewielkich rozmiarów, a jego wystrój stanowiło łoże, które zajmowało większą część komnaty. Prócz tego przy ścianie stała niewielka komoda, a na niej różnego rodzaju preparaty, zioła, olejki, maści, kremy i inne temu podobne rzeczy. Pokój posiadał w prawdzie okno, jednak było ono zasłonięte kilkoma warstwami materiału, przez co wnętrze było przyciemnione dla utrzymania intymnego nastroju. Na podłodze przy łóżku znajdowała się skóra z lwa, która wyglądała dość groźnie.
- Na co masz dziś ochotę panie? – Zaczęła Megara nie chcąc tracić czasu. – Powiedz, a zrobię, co tylko zechcesz. – Jej głos zabrzmiał wyjątkowo miękko i kusicielsko zarazem.
- Chciałbym żebyś mnie zaskoczyła, uwielbiam niespodzianki. – Oznajmił Altair wyraźnie wdając się z nią w ten niewinny flirt.
- Nie lubię kiedy daje mi się wolną rękę, moje fantazje wtedy szaleją. – Przyznała rozwiązując powoli czerwony pas przy jego szacie i zaglądając przy tym w jego oczy, w których ujrzała żądze. Zbliżyła się do niego by go pocałować w czasie gdy zsuwała z jego silnych ramion poły materiału. Ucieszyła się czując jak chętnie wdał się w ten pocałunek, więc nie krępując się rozebrała go powoli do naga obdarzając przy tym całe jego ciało pocałunkami. Jej usta były delikatne i gorące, a pieszczoty romantyczne i zmysłowe. Dotykała jego licznych blizn z czułością i zainteresowaniem przyglądając im się jednocześnie z bliska.
- Och panie… Musisz być doświadczonym, wspaniałym wojownikiem. – Zauważyła składając teraz liczne pocałunki na jego umięśnionym torsie i brzuchu.
Altair zdawał się zignorować jej uwagę, bo milczał przez dłuższą chwilę przyglądając się jej poczynaniom z delikatnym lecz błogim uśmiechem na twarzy. Odgarnął jej jedwabne włosy do tyłu, na plecy, by móc lepiej widzieć jej twarz, po czym w końcu się odezwał:
- Mów mi Altair. Nie lubię, gdy piękne kobiety mówią do mnie tak jak ty, a szczególnie, że za chwilę będziemy się kochać.
- Altair… Dobrze. – Uśmiechnęła się łagodnie kładąc go na łoże i łapiąc jego męskość w dłoń. Z miejsca zaczęła ruszać nią w górę i w dół dość intensywnie. Ułożyła się przy jego nogach po to by móc dać mu przyjemność także swoim sprawnym językiem, którym zaczęła oblizywać cały jego członek dokładnie. Była niezwykle wprawiona w tym, co właśnie mu robiła. Ssała go, lizała oraz pieściła jego jądra zupełnie jakby dokładnie wiedziała czego on teraz potrzebuje. Asasyn odchylił swoją głowę z przymkniętymi z rozkoszy powiekami, gdy tylko poczuł jej dotyk na swym kroczu. Było mu wręcz niebiańsko, ponieważ od ponad dwóch miesięcy nie był z żadną kobietą z powodu braku czasu. Jednak teraz, kiedy Al Mualim pozwolił mu na ten luksus miał ochotę spełnić wszystkie swoje fantazje.
- Megaro… jesteś w tym bardzo dobra, nigdy nikt mnie tak dobrze nie pieścił. – Wyznał gładząc dłonią delikatnie jej ciemne, długie włosy jakby chciał ją w ten sposób nagrodzić, na co ona mruknęła jedynie cicho nie chcąc się od niego odrywać, ponieważ pragnęła dać mu jak najwięcej rozkoszy. Kiedy zauważyła, że jego męskość jest już gorąca, wielka i twarda jak skała oraz, że delikatnie pulsuje, co czuła pod dłonią, wiedziała, że jest już gotowy do zbliżenia. Teraz sama pozbyła się także swoich ubrań i ustawiła się nad nim okrakiem. Złapała jego członek jedną dłonią by sobie pomóc, a drugą oparła o jego tors. Siadała na niego powoli cały czas patrząc mu w oczy.
- Och Altair... Jesteś taki… duży… - Powiedziała między oddechami z błogim wyrazem twarzy, bo poczuła jak jej kochanek sam zaczął już ruszać lekko swoimi biodrami w górę i w dół wyraźnie zniecierpliwiony. Nie kazała mu dłużej czekać. Wygięła swoje plecy w tył odchylając się na nim mocno po to by oprzeć się dłońmi o jego kolana. Przystąpiła do głębokich ruchów w równym i dość szybkim tempie, a z jej ust momentalnie zaczęły wydobywać się dźwięki rozkoszy. Czuła na sobie niecierpliwe dłonie i palce Altaira, które obłapiały całe jej ciało. Czuła pewne i silne ruchy jego bioder, które kolidowały z jej ruchami po to by zagłębiać się w jej łonie jeszcze bardziej. Słyszała jego szybki i niespokojny oddech wywołany dawką tej nieopisanej przyjemności i bardzo ją to wszystko podniecało. Chciała doprowadzić go do euforii, do bram raju, dlatego też z każdą kolejną chwilą przyspieszała i zawodowo napinała mięśnie swojej różyczki by opinać jego członek dokładnie z każdej strony. Zaskoczył ją, gdy nagle usiadł gwałtownie, objął ją ciasno i pewnie w pasie i sam zaczął wykonywać szybkie, mocne, pojedyncze pchnięcia biodrami. Temu wspaniałemu zbliżeniu towarzyszyły jej rozkoszne krzyki, które z pewnością słychać było gdzieś w okolicy. Jednak nie dbała o to, teraz liczyła się dla niej tylko ta nieziemska przyjemność, którą dawał jej Altair. By choć trochę dać upust narastającej rozkoszy kumulującej się w jej podbrzuszu i wywołującej tam uporczywe uciskanie, orała jego plecy paznokciami zostawiając na nich czerwone, piekące ślady. Czuła, że zaraz z pewnością nastąpi jej spełnienie. Altair także wyczuwał już szczyt, który nadszedł stanowczo za szybko niż by tego pragnął. Towarzyszyło temu jego przeciągłe stęknięcie, które wypełniło całe pomieszczenie. Spermy było tak dużo, że momentalnie zaczęła wyciekać z wnętrza Megary, która swoją drogą także doszła niemalże równo z kochankiem.
- Megaro… nie mogłem lepiej wybrać. – Mruknął opadając z nią do tyłu na łoże. Oboje uspokajali jeszcze swoje szybkie, niemiarowe oddechy i dochodzili do siebie po wspaniałym zwieńczeniu tego niesamowitego zbliżenia.
- Cieszę się, że jesteś usatysfakcjonowany. – Uśmiechnęła się uroczo całując go jeszcze kilka razy delikatnie w usta, po czym wstała z niego powoli. Zauważyła, że Asasyn patrzył na to bez krępacji, dlatego znów się do niego uśmiechnęła podając mu jego piękną szatę.
- Gdybyś jeszcze kiedyś mnie potrzebował, wiesz gdzie mnie szukać mój drogi. – Puściła mu oczko i zniknęła w łaźni połączonej z komnatą, w której się kochali by tam umyć się i odświeżyć w razie gdyby jakiś kolejny, spragniony miłości i czułości Asasyn zechciał się z nią zabawić.
Altair ubierał się mozolnie i leniwie nie chcąc opuszczać pomieszczenia bez pożegnania, niestety wyjścia Megary się nie doczekał, dlatego bezzwłocznie poszedł na piętro do pokoju, który należał do niego by tam ułożyć się do snu.
"...It's hard to scream with thoroat full of glass..."
Obrazek

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 14 mar 2014, 12:53

Sory Batory, ale nie rozumiem, dlaczego w ostrzeżeniach (żałuję, że nie wziąłem sobie do serca obecności tylko tych dwóch) nie ma "porno". Przecież tutaj nie ma żadnej fabuły, tylko jakieś wytwory fantazji autorki. To po pierwsze.

Po drugie:
YumeNi pisze:Wszystko co zostało napisane jest zmierzone, nie krzyczcie więc na mnie jeśli coś nie zgadza się z fabułą gry czy oryginalną historią. Życzę miłej lektury.

Zamierzone w jakim sensie? Że pomijasz wiedzę o uniwersum i zastępujesz swoją wersją wydarzeń, bo nie możesz znaleźć lepszego czasu i miejsca dla swojego fika czy jest to jakiś konkretny zabieg artystyczny? Rozumiem, że brak zgodności z "oryginalną historią", która w zasadzie ogranicza się do braku elementarnej wiedzy o krucjatach (w tym przypadku o III wyprawie rycerskiej), też jest efektem jakiegoś zabiegu artystycznego. Nie wiem, jak to było historycznie z Masjafem, ale w świecie gry w 1176 roku twierdza była oblegana przez wojska Saladyna. III Krucjata zaczęła się 12 lat później i dopiero wtedy pojawili się Templariusze (w sensie u bram, nie ogólnie), a o ile pamiętam, to w tej kwestii gra była względnie zgodna z datami historycznymi.

W końcu sprawa trzecia: nie wiem, czy wiesz, ale w 1176 roku Altair miał 12 lat i nie był jeszcze asasynem. Fika doczytałem gdzieś do połowy (może trochę dalej, nie wiem, nie liczyłem znaków), bo po prostu nie mogłem zdzierżyć tego, co się zaczęło tam dziać. Pominąwszy już, że pornofiki jakoś mnie nie interesują, a takim się Twój w moich oczach okazał.

Moja wiedza z uniwersum Assassin's Creed jest już dość zardzewiała, bo grałem, jak miałem 16 czy 17 lat, aczkolwiek nie rozumiem wyboru pierwszej części Assassin's Creed. Pal już licho powyższe uwagi. Ezio zdecydowanie lepiej nadawałby się do Twojego fika, bo on miał takie parcie na płeć piękną i realia też bardziej sprzyjały takiej rozpuście (no sorry, tu oblężenie, a oni na pochędóżki udają się, pogwizdując przy tym wesoło). Gdzie mu tam do Altaira (Assassin's Creed 2 okropnie mnie nudziło i nigdy nie udało mi się go przejść).

W czasie czytania widziałem też kilka brakujących przecinków, niewielkie błędy w zapisie dialogów i to:
YumeNi pisze:– Podprowadził go kawałek do małych schodków

...gdzie wdarł Ci się myślnik.

Jeśli piszesz fiki o grach, to fajnie, bo mało ich tutaj jest, więc rzadko mogę coś poczytać. Mam jednak nadzieję, że w innych bardziej zastosujesz się do realiów gry, bo teraz widzę lenistwo i brak wiedzy o świecie gry, a nie świadomy zabieg artystyczny. Wyjaśniłabyś chociaż w jakichś przypisach czy czymś, że jest tak i tak w Twoim fiku, a Ty tylko raczysz czytelnika informacją, że wszystko napisałaś świadomie i że ma się tego nie czepiać. Niestety, ja jestem arcykapłanem czepialstwa i zachodzenia za skórę użytkownikom forum, więc informację przeczytałem, ale postanowiłem się do niej nie stosować.
Obrazek
Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.


Wróć do „Gry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość