Undead Dungeon

Tutaj zamieszczamy własne opowiadania i powieści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
MSM44
amator
Posty: 14
Rejestracja: 07 sie 2019, 20:16
Lokalizacja: Warszawa

Undead Dungeon

Postautor: MSM44 » 03 sty 2020, 22:57

Tytuł: Undead Dungeon
Gatunek: isekai, fantasy
Status: niezakończone i zapowiada się dłuższy projekt

Rozdział 1: Jam jest nieumarły władca lochu

Co myślisz gdy patrzysz w lustro? Nowa zmarszczka? Opryszczka? To będzie dobry dzień? Dziś jest egzamin, a ja się nie uczyłem? Zresztą chrzanie to!!!

Gdy ja patrzę w lustro myślę „Czemu ja?”. Z wyrzutem patrzę na swoje odbicie. I powtarzam wciąż i wciąż: ‘Czemu ja?”, „Jak to się stało”, „Dlaczego tak zachorowałem?”. Z trudem powstrzymałem się by nie uderzyć lustra pięścią. Zamiast tego przejechałem dłonią po twarzy przypadkowo ściągając perukę z głowy. Utrata tej żałosnej imitacji odsłoniła moją okropną łysinę, która aż nadto przypomniała mi o wszystkim.

-Proszę Pana! Doktor czeka.

-Już idę.

Podniosłem becik i wyszedłem z łazienki wchodząc do nieprzyjemnie białego pomieszczenia z wysoko zawieszonym telewizorem, a pod ścianach stało kilka łóżek na kołach. Obok nich statywy i zbiór różnych wtyczek.

Tak to szpital. Tym bardziej, że osoba, która mnie wezwała była pielęgniarkom z wózkiem dla chorych.

Zanim usiadłem rzuciłem moją perukę na łóżko. Pielęgniarka nic nie powiedziała. Pewnie już nie raz widziała coś takiego.

Gdy jechałem na wózku myślami wróciłem do tego feralnego dnia. Wszystko zaczęło się niespodziewanie. Ledwie skończyłem studia i rozpocząłem pracę. Pewnego dnia po prostu zemdlałem na korytarzu. Pogotowie zabrało mnie do szpitala. Doskonale pamiętam co się wtedy stało.

Moi rodzice stali obok ze zdruzgotanymi minami. Zresztą już nawet bez tego wszystkiego łatwo mogłem zrozumieć, że było ze mną źle. Przecież w moim wieku nikt nie mdleje bez powodów. Diagnoza okazałą się jednak znacznie gorsza niż myślałem.

RAK.

Tak też zaczęło się piekło.

Najpierw okazało się, że nowotwór objawia się w kilku miejscach. Nie pamiętam, ale lekaż mówił coś o przerzucie nowotworowym… jednak mogę się mylić. Nie jestem medykiem. To było jednak przedpiekle. Piekło rozpoczęło się niedługo później.

Było to… chemioterapia.

Leki o nazwach, których nie jestem nawet w stanie wymówić. Ważniejsze jest dla mnie, że przez nie straciłem włosy, rzygałem cięgiem… Ogólnie wyglądałem jakbym stał się trupem już za życia. Najgorsze było to, że ten cały chemiczny syf miał prócz mnie wyniszczyć też raka. Dokładnie powinien niszczyć raka bardziej niż mnie. Jednak to cholerstwo zdawało się niezniszczalne. Potem zmiana leków na silniejsze. Truli mnie coraz bardziej, ale nie było żadnych efektów.

Jednak parę tygodni temu doktor poprosił mnie do siebie Byłem wtedy pewien, że chodzi o kolejne toksyny, ale nie.

-Pojawiła się nowa metoda operowania raka. Tylko, że…

-Tylko, że co?

-Jak mówiłem to nowa niesprawdzona metoda. Na dodatek pański organizm jest w złym stanie.

W złym stanie? Niby kto przypisał mi całą tę chemiczna truciznę, która wyniszczyła mi organizm i na dodatek nie przyniosła spodziewanego efektu?

-Ma pan dla mnie jakieś nowe lekarstwa? Skuteczne lekarstwa, które nie wyniszczą mi organizmu do reszty?

-Eeee…

-Ile będę żył jak nie poddam się operacji.

-Kilkanaście miesięcy, może trzy lat. W sprzyjających okolicznościach.

-Jeśli operacja się powiedzie, to będę ile będę żył.

-Jeśli nie wystąpią powikłania, ani inne niesprzyjające okoliczności ma pan duże szanse by dożyć emerytury.

Jeśli nie poddam się operacji to patrząc w sposób realistyczny będę martwy w przeciągu roku. Jednak jeśli ryzykowna operacja się powiedziecie, będę żył nie krócej niż przeciętna osoba. Wszystko albo nic. To się nazywa wybór.

-Niech mnie pan zapisze na tę operacje.

-Jesteś pewien? To…

-ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWĘ!!! Jednak jeśli nie poddam się operacji umrę za kilka miesięcy, a jeśli się uda przeżyje. Niech mnie pan zapisze.

-Dobrze. Będziesz musiał podpisać kilka dokumentów.

Tak też znalazłem się na wózku w drodze na salę operacyjną, a ostatnim co widziałem zanim odpłynąłem powodu znieczulenia to szpitalny sufit.

***

W pewnym momencie obudził mnie dziwny dźwięk. Jakby coś piszczało. Budzik? Jestem pewien, że nic nie nastawiałem. Zresztą nie pamiętam by mój budzik wydawał taki dźwięk. Teraz jeszcze jakiś gwar… Dobra już wstaje.

Po otwarciu oczu odkryłem, że sufit jest dziwnie blisko, a podłoga równie dziwnie daleko. Nawet jej nie czuje… zaraz gdzie jest łóżko?! Powinienem w nim teraz leżeć! Co więcej to pomieszczenie wygląda jak sala operacyjna! Co więcej czemu leże na tym cholernym stole skoro jestem tutaj?!!

-Szybko tracimy go!

-Zacisk!

Co tu się do cholery dzieje? Aaaa… od tego całego znieczulenia mam jakiś narkotyczny sen. To musi być to. Po prostu poczekam aż się obudzę. Chwili… skoro wiem, że śnie mogę kontrolować sen. Czemu by z tego nie skorzystać?

-Płonne nadzieje. To nie jest sen.

Obróciłem się, a za mną był jakiś lewitujący gość w stroju fantasy stylizowanym na jakiegoś nadętego księcia ze zbyt długimi włosami. Wyglądał jakby wyszedł z jakiegoś anime.

-Dobra to sen, a teraz spadaj.

Skoro to sen to odeśle go za pomocą rakiety. Wystarczy, że się skupie i… nic się nie dzieje….

-Mówiłem to nie sen! Sam zobacz jak wyglądasz.

Znikąd wyciągnął lusterko, a w jego odbiciu była niebieska kula, wielkości mniej więcej piłki do tenisa.

-Widzisz to twoja dusza. Jesteś poza ciałem. Resztę sobie dopowiedz.

-Eeee… Hmm… ZARAZ JA UMIERAM?! KURWA NAPRAWDĘ UMIERAM?!

-Brawo gratuluje dedukcji…

-Tak łatwo to nie ma. Skoro moje ciało nadal tu jest to nadal mogę do niego wrócić.

Poleciałem wprost do mojego ciała celując klatę. Jeśli wniknę w serce będzie w porządku. Jednak przebiłem się przez ciało i zacząłem odbijać od wszystkiego. Zupełnie jak kula we fliperze, a nikt a nic na mnie nie reaguje. Obijałem się od lampy, stołów, skalpeli, medyków, aż w końcu ten gościu z przydługimi włosami mnie złapał.

-To na nic, połączenie zostało już przerwane. Nie możesz już wrócić do ciała. Nawet gdybyś siedział w nim nie wiem ile czasu nic by się nie stało. No może wróciłbyś jako zombi. –nagle zrobił pauzę i ruszył dalej- Rany wyglądasz jak jedna z tych twarzokulek z tego waszego Internetu.

Bardzo mnie to ubawiło.

Nagle rozległ się głośny pojedynczy pisk.

-Ogłaszam zgon.

-No dobra nic tu po nas. Chodźmy.

***

-No dobra a teraz się odpręż i opowiedz mi o swoim problemie.

NIBY JAKIM PROBLEMIE!? TY JESTEŚ MOIM PROBLEMEM!!! I CZEMY WYGLĄDASZ JAK ZYGMUNG FREUD?! POZATYM CO TO ZA STERYLNIE BIAŁA PRZESTRZEŃ?! CZEMU LEŻE NA PODUSZCE UMIESZCZONEJ NA KOZETCE, A TY W FOTELU Z NOTATNIKIEM?!

-Właściwie to kim ty do diabła jesteś?

-Jestem bogiem fortuny. Mam na imię Kaoticno

-Niby jesteś bogiem fortuny, tak?

-Myślałem czy by nie zostać bogiem chaosu, ale to było już zajęte. Przy okazji popatrz.

Następnie pstrykał palcami, a przestrzeń zmieniała się raz po raz: park, centrum handlowe, biuro, sala szkolna…

-Dobra wierze ci! Możesz już przestać!

Stanęło na gabniecie psychiatrycznym.

-Mowy nie ma.

-Eeee… co?!

-Nie przywrócę cię do życia. To po prostu niemożliwe. No wiesz zasady, równie nudne co nienaruszalne.

Teraz gdy o tym myślę. To nie jest nic niezwykłego, zresztą w starym ciele nie pożyłbym zbyt długo. Nie ośmieliłem się tego powiedzieć.

-… zresztą właściwie byłem trupem za życia.

-Ciekawe podejście, hmm…

-Więc czego ode mnie chcesz? Raczej nie wyglądasz na gościa od sądu nad duszami.

-Prawda. Powiedziałem, że nie możesz wrócić do życia, ale będziesz miał nowe w innym świecie. I nie, nie ma żadnych „ale” to już postanowione.

-Jak miło, że szanujesz czyjeś zdanie.

-Widzisz jestem miłym facetem… a może kobietą. Już sam nie wiem kim jestem.

Ja wiem. Jesteś nienormalny.

-Wracając do tematu. Skoro twoje stare ciało to szmelc stworze ci zupełnie nowe. Nie przejmuj się będzie super funkcjonalne. Wiesz świat do którego trafisz ma status i wszelkie bajery z gier RPG. Fajnie nie? Zero absurdu. Naprawdę. Przy okazji przysługuje ci jedno życzenie. Nic dotyczącego umiejętności czy ekwipunku lub początkowej pozycji społecznej. To dostaniesz losowo. Możesz prosić o cokolwiek.

-Mam jeszcze jedno pytanie czemu ja?

-Eeee… Acha!

Te jego jęki zaczynają działać mi na nerwy.

-To po prostu przypadek. Myślisz, że wybrałem ciebie bo choroba cię pokrzywdziła. Nie schlebiaj sobie. Przypadkiem spojrzałem w tym kierunku, gdy akurat umierałeś. Zgodnie z układem między bogami mogę wziąć duszę dowolnej rozumniej istoty i poddać ją reinkarnacji jeśli uznam to za stosowne. Muszę tylko być światkiem zgonu.

Zmienił się. To jakby ktoś wymienił tego wesołego świra na kogoś zimnokrwistego…

-Dlaczego więc w ogóle mnie wybrałeś?! To nie mógł być tylko przypadek. Nie wydaje się by był to jakiś twój obowiązek?

-Dlaczego pytasz? Bo świat jest nudny.

-Nudny?

-Właściwie nie mam wiele do roboty. Manipuluje ludzkim szczęściem. Czasami pomagam, a czasami szkodzę. Następnie zaś patrzę co się dzieje. Nieraz wynikają z tego naprawdę zabawne sytuacje. Jednak gdy żyjesz tyle co ja wszystko powszechnieje. Istnieje ograniczona ilość możliwych interakcji, a jeśli nic bym nie zrobił wszystko szłoby utartym torem. Jednak wystarczy pociągnąć za jedną nić i już dzieje się coś ciekawego. Po prostu wiozłem ciebie, bo pomyślałem, że dzięki temu mogłoby się zdarzyć kilka ciekawych rzeczy.

Niebezpieczny typ. Robi co chce dla własnej przyjemności i nie liczy się z innymi. Nagle wstał i rozłożył ręce patrząc w stronę sufitu, który zmienił się w rozgwieżdżone niebo.

-Wojna! Pokój! Rozwój! Recesja! Porządek! Anarchia! Sprawiedliwość Bezprawie! Wstrzemięźliwość! Rozpusta! Niech się dzieje co chce, byle by było ciekawie!!! No, ale wracając do tematu. Jakie masz życzenie? Nie możesz zrobić czegoś tak nudnego jak rezygnacja z życzenia.

Czego miałbym chcieć? Próbowałem przejrzeć moją całą pamięć i przyszło mi na myśl tylko jedno.

-Chciałbym nigdy nie zachorować.

-Rozsądne życzenie. Spełnię je. Nigdy nie zachorujesz w swym przyszłym życiu. Dobra a teraz cię żegnam.

Nagle ni z tego ni z nowego kozetka wraz z poduszką zniknęła, a jakby tego jeszcze było mało pode mną rozwarła się bezdenna dziura w którą wpadłem. Ostatnią rzeczą jaką widziałem była gębą Kaoticno krzyczącego.

-Życzę ci ciekawego nowego życia!

***

Gdy tylko wróciła mi świadomość po przeleceniu przez tą całą dziurę zorientowałem się, że stoję gdzieś pośrodku czegoś w kształcie wielkiej dziury. Nie to było jakieś pomieszczenie w całości wykonane z kamienia.

Sądząc po linii wzorku jestem tego samego wzrostu co byłem za mojego poprzedniego życia.

Dotkałem głowy. Wyczułem dłonią włosy. Spróbowałem pociągnąć. Są prawdziwe… to nie jest żadna peruka.

Zbadałem resztę ciała. Wygląda, że jestem nawet przystojniejszy niż dawniej. Ogólnie zmian nie ma za dużo prócz tego, że jestem dziwnie blady.

Na sobie mam jakoś bogato zdobioną czarną szatę.

Dopiero teraz spostrzegłem jakiś kryształ na piedestale ustawionym pośrodku komnaty. Tylko co to?

-Witaj Mój Panie.

Gdy odwróciłem się zobaczyłem lewitującą w powietrzu czachę z czerwonym światłem na dnie oczodołów.

-Kto ty?

-Oto ja Mortimer. Sługa, który został ci dany. Wielki nieumarty władco lochu

-Hę… powtórz! Kim jestem?

-Jesteś nieumartym władcą lochu mój panie. Wprawdzie to tylko coś skromnego na początek, ale z twą mądrością staniesz się wielkim władcą.

-Jestem nieumartym?

-Tak mój panie.

-Dlaczego… odrodziłem… się… jako… żywy… trup?!

-Panie prosiłbym byś nie określał się słowami „żywy trup” to pasuje tylko do niskiej rangi sług. Wobec kogoś takiego jak ty to wyłącznie wulgarne i uwłaczające twej godności.

-Do rzeczy!

-Tak jest Mój Panie. Pragnąłeś nigdy więcej nie zachorować. Twoje życzenie zostało spełnione w ten sposób.

Musiałem to wszystko przetrawić.

Ten drań… ten cholerny bóg fortuny… zmienił mnie w nieumartego. Do tego zrobił ze mnie władcę lochu. Z jakiegoś powodu mam wrażenie, że teraz tarza się ze śmiechu.
Zapraszam na bloga NSFW.
https://msmhentai.blogspot.com/

Zapraszam na fanpage.
https://www.facebook.com/MSM44-2813368278692801/

Zapraszam na blog z novelkami
https://msm-novel.blogspot.com/

Zapraszam nao discord'a
https://discord.gg/qVSapQd

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 574
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Re: Undead Dungeon

Postautor: Skorpion » 05 sty 2020, 18:14

Kurcze, dłuższą chwilę zbierałem się za komentarz, bo nie do końca wiedziałem co napisać, zwłaszcza, że jesteś w miarę nową osobą i o ile wiem, jak opierdolić weteranów, tak w stosunku do nowego człowieka mam problem, bo nie chcę za mocno ochrzanić, wytykać błędów, noale tak chamsko pewne rzeczy mi się nie kleiły w opowiadaniu, że muszę. Cytując klasyka, „nie chcę, ale muszę”.
Najpierw uwaga dotycząca estetyki. Wiem, że to bardziej kwestia własnych upodobań, ale jednak jeśli ktoś zabiera się za czytanie tekstu to w grę wchodzą również jego upodobania; dlatego postaraj się używać [bb code], są dostępne w pełnym edytorze i uwierz mi, że takie estetyczne poprawki – pogrubienie, wyśrodkowanie - sprawią, że tekst będzie wyglądał czytelniej. Nie rozumiem też tego notorycznego rozdzielania wszystkiego spacją.

Wyczuwam klimat RPG zmiksowanego z anime, zresztą taką samą uwagę miał narrator, a więc punkt dla mnie. Z dobrych rzeczy, pochwalę cię za poczucie humoru. Pisanie lekkich, humorystycznych dialogów wcale nie jest takie proste i dużo osób z tego nie zdaje sobie sprawy.

No poza humorem - musisz jeszcze bardzo dużo popracować nad własnym stylem. Przede wszystkim czytało się jak jakiś zarys historii, nieoszlifowany, który czeka jeszcze szereg poprawek przed publikacją. Narrator jest... nie wiem, na ile to było zamierzone, a na ile masz jeszcze problem z określaniem emocji, ale cały wstęp z chorobą - w ogóle nie wzbudza emocji, nie sprawia, że chcę kibicować temu człowiekowi i nad tym warto jeszcze popracować, może nieco rozbudować opisy jego przeżyć?


Co myślisz gdy patrzysz w lustro? Nowa zmarszczka? Opryszczka? To będzie dobry dzień? Dziś jest egzamin, a ja się nie uczyłem? Zresztą chrzanie to!!!
Lajfkołczowa reklama odpryszczacza. :-D

Zgodnie z układem między bogami mogę wziąć duszę dowolnej rozumniej istoty i poddać ją reinkarnacji jeśli uznam to za stosowne.

-Dlaczego więc w ogóle mnie wybrałeś?! To nie mógł być tylko przypadek. Nie wydaje się by był to jakiś twój obowiązek?
Uuuu, pan wiem lepiej. 8-)
Bitch, please. Jestem wyjątkowy. Jak każdy wybraniec w fantasty.

Poprawki:

-Proszę Pana! Doktor czeka.
Myślnik od zdania oddzielaj spacją. Wszędzie. Zawsze.
Podniosłem becik i wyszedłem z łazienki wchodząc
Berecik. Tupecik. Cokolwiek, ale becik? Trochę trzeczy mni konstrukcja zdania.
Zrobiłbym "przeszedłem z łazienki do... " lub coś w ten deseń.
Diagnoza okazałą się jednak znacznie gorsza niż myślałem.
lit
Nie pamiętam, ale lekaż mówił coś o przerzucie nowotworowym…
słowo kończące się na "arz" piszemy "rz"
Kilkanaście miesięcy, może trzy lat.
lata
I CZEMY WYGLĄDASZ JAK ZYGMUNG FREUD?! POZATYM CO
Jeśli chcemy napisać coś dobitnie i głośno to dobrą alternatywą są wykrzykniki niż wielkie litery. A poza tym, "czemu" oraz "Zygmunt".
Dotkałem głowy. Wyczułem dłonią włosy. Spróbowałem pociągnąć. Są prawdziwe… to nie jest żadna peruka.
Straszne.
Były jeszcze jakieś zgubione przecinki oraz kropki, ale nie chce mi się szukać.
No jeśli to ma być większy projekt to musisz się bardziej przyłożyć, noale wszystko jest do zrobienia. Na razie to opowiadanie jest na tróję i zobaczymy co dalej z tego wyjdzie.
Wyobraź sbie, że w tym miejscu jest najfajniejsza sygnaturka świata. Ok, wyobraziłeś sobie? Super. A teraz powiedz, kto ma najfajniejszą sygnaturkę świata.

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 513
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Re: Undead Dungeon

Postautor: An-Nah » 06 sty 2020, 12:41

Ok, miałam ochotę coś przeczytać, przeczytałam.

Po pierwsze, widzę po samym opisie, że nawiązujesz do konkretnej mangowej konwencji. Ja współczesny podgatunek isekai znam tylko z drugiej ręki, trochę kojarzę schematy (o ile wiem śmierć i bóg pozwalający na jedno życzenie na nowe życie do nich należy), ale nic nie widziałam. Więc nie mogę w stu procentach ocenić, także dlategi, że próbka mała, co chcesz osiągnąć, czy chcesz napisać tekst który będzie się w konwencję wpisywał, czy będziesz dekonstruował.

Podoba mi się przewrotność z jaką bóstwo spełniło życzenie bohatera. Daje duży potencjał i dla fabuły i dla rozwoju postaci, i dla worldbuildingu (czym są nieumarli w tym świecie? Jak funkcjonują? Jak są postrzegani?). Z kolej to, że bohater jest teraz "władcą lochu" kojarzy mi się z tym co wiem o mandze/anime Overlord, czy z grą Dungeon Keeper. Ponieważ te rzeczy znam z drugiej ręki, nie będę umiała ocenić, ile będziesz pomysłów i wniosków powtarzał, a ile będzie twoją inwencją.

O bohaterze nie jestem w stanie wiele powiedziec, na razie wydaje mi się przezroczysty z charakteru, ale pomysł zbudowania jego podejścia do rzeczywistości wokół doświadczenia choroby (jeśli to planujesz, fajnym pomysłem na risercz jest np czytanie blogów ludzi, którzy mieli nowotwór) i przemiany w nieumarłego ma potencjał. Oczywiście jeśli masz inne plany - to twój tekst.

Technicznie niestety sporo niedociągnięć nad kórymi warto popracować: w tym nieoczekiwane błędy gramatyczne i ortograficzne (przy okazji, czy forma "nieumarty" została użyta świadomie?) Stylistycznie też mnie nie przekonuje, ale dużo znów zależy od tego, jakie ty masz oczekiwania odnośnie tego, co piszesz. Jeśli chcesz na tym tekście ćwiczyć, masz okazję.

Osobiście nie wiem, czy jestem targetem. Do oryginalnych tekstów opierających się o mangowe konwencje podchodzę ostrożnie. Do konwencji isekai w zasadzie mnie nie ciągnie. Widzę drogi, jakimi mógłby ten tekst iść, ale nie wiem puki co, gdzie ty iść chcesz. Tak czy inaczej powodzenia!

Nie obiecuję dalszego czytania i komentarzy, ale nie wykluczam że zajrzę.

Przepraszam za literówki, pisałam z pracy z komórki
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate


Wróć do „Proza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość