Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Tutaj rozmawiamy na wszelkie tematy nie związane z fanfikami i opowiadaniami.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 542
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Skorpion » 12 lut 2017, 19:18

Krótkie pytanie. Co poprawia wam nastrój, dodaje dobrej energii, wywołuje uśmiech na twarzy?

Jakiś czas temu w odstresowaniu pomagały mi komedie. Potrafiłem w kółko oglądać te same filmy i jakoś znajdować w nich pozytywną energię, ale raczej pomagało na krótką chwilę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2549
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Vampircia » 12 lut 2017, 19:25

Takie filmy i seriale, które są wesołe i mogę je oglądać po milion razy, bo się nigdy nie nudzą. No. "Czarny kot, biały kot", "Pan wzywał, milordzie", "Zmiennicy". Oczywiście też pizza. A ostatnio karmienie kaczek, bo uważam, że są słodkie.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 358
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: kociara81 » 13 lut 2017, 18:00

Cóż mam kilka rzeczy co mnie cieszy.

Choćby sięganie po e-booki związane z dziedzinami jakie lubię lub po prostu robi się reserach just for fun.

Inna rozrywka to modowanie, Tak męczenie się z konfiguracją, testowaniem, robieniem by wszystko działało, mimo wzywania urwy mat, sprawa przyjemność. I się każdy śmieję że więcej frajdy sprawia właśnie modowanie niż samo granie z modami.

A skoro się modzi gry to i się gra w gry. Dla mnie mocno relaksujący jest Starbound (gra żartobliwie zwana jako Terraria w kosmosie) gdzie z radością błądzę.. tffu eksploruję Wszechświat w piksel artowym (styl ten przypomina gry na PC z lat 90. Choćby mocno te od Sierra'y) 2D z przekrojem bocznym. I wraz z Frakin Universe (mod co zmienia i dodaję praktycznie wszystko) to wciąż jest ta ciekawość na jaki typ planety się trafi, jaka rasa ją będzie zamieszkiwała, jakie potwory ją zamieszkują, roślinność, surowce itd. Często żartuję że jak gram w Starbounda to jakbym miała swój osobisty odcinek Doctor Who (i to lepszy niż to co teraz Moffat z BBC odwala :P). Inna relaksująca dla mnie gra? Child of Light. Gra w którą rzadko gram przez to, że czasem nuży mi jej spokojny i powolny styl (jak i mechanika i system walki jest przekombinowany), Gra to RPG.

I inna rzecz co mnie relaksuję to picie herbaty. Tak ludzie mi bliscy często marudzą ze mogę mieć niezłą obsesję na jej punkcie. Ale herbata (łączę w to też ziołowe) to wedle mnie najlepszy bezalkoholowy napój na świecie. Bogactwo choćby rodzai (biała, czarna, zielona, pur eh (zwana potocznie czerwoną) i niezwykle rzadkie żółte) i każdy z nich z różnymi mieszankami dodatków może dać różne doznania smakowe, zapachy i kolory naparu. Jak i popularne zioła co lubią włączać do kanonu też są niezłe (rooibos, honeybush, mate. Kić musi wyszukać listę polskich ziół o atrakcyjnym smaku jako napar). Może po części rytualność przyrządzania i picia mnie relaksuję.

Wszystko się zaczyna od doboru na jaką herbatę ma się ochotę. Się patrzy ładnie na tą grupę słoików z silikonową uszczelką (by herbata miała dłużą świeżość, bo ta jest mocno higroskopijna) w którym jest susz i wybiera jaki gatunek i smak się wybiera. Potem wlewam wodę do czajnika elektrycznego i wybieram odpowiednią temperaturę zależnie od gatunku (no co mam czajnik z regulacją temperatury). Międzyczasie wyciągam prasę francuską/dzbanek z tłokiem (wiem że głównie najlepiej się nadaję do robienia kaw, ale i nadaję się do herbat. Bo dzięki tłokowi mogę oddzielić napar od suszu) i przygotowuję ją (głównie polewam ciepłą wodą by ciepło było równomierne i lepiej się przez to zaparzało). Biorę miarkę i odmierzam ile suszu na litr i wsypuję. W tym czasie woda już bywa gotowa i zalewam. Międzyczasie mogę podziwiać rozwijające się liście (i czasem pulchniejące dodatki), zapachy i kolory jakie się pojawiają podczas zaparzania. Po odpowiednim czasie zaparzania oddzielam tłokiem i wlewam pierwsze zalanie do termosa (no co fajnie by było przez dłuży czas ciepłe). Potem drugie idzie do mojego kubka (tak mam gigantyczny kubek co mieści 0,7 l :D). I trzecie jak herbata na to pozwala. Wiem że można próbować zalewać, zalewać i zalewać, ale często po 3 zalaniu (ale są wyjątki bo są takie intensywne herbaty co i smak mocny utrzymują nawet po 3 zaparzeniach) już zaczyna być głównie woda z lekkim posmakiem herbaty. Się siedzi z tym kubkiem, cieszy się zapachem, smakiem, kolorem. Wprost się delektuję. Ma się takie wrażenie jakby czas spowolnił, odłączył od świata. Jesteś tylko ty i kubek ulubionego naparu co smakuję bardzo dobrze bo się już coraz lepiej wie jak je dobrze zaparzać. I po wypiciu już koniec relaksu,trza po wszystkim posprzątać i za jakiś czas lecieć do toalety (ech ta kofeina i jej właściwości moczopędne). Oh sorry że się tak rozpisałam na temat herbaty.

I najbardziej niezdrowa przyjemność. Przekąski rożnej gamy. Od żelków, po te chrupkie i słodkie do czekolady. Taa a dupa potem rośnie. Ostatnio moją ulubioną przekąską stały się wodorosty nori. Tak lubię jeść wodorosty. Jak je spróbowałam to się w ich zakochałam i często jak jestem na mieście to często kupuję chociaż to malutkie opakowanie z kilkoma paskami. I też chipsy wodorostowe dobra rzecz. Ale wiem że wodorosty nie są dla każdego. Jak nie lubi się owoców morza, lub chociaż smaku jakby rybnego/morskiego to raczej jest mała szansa że polubisz suszone wodorosty. I rada co do ich jedzenia. Zanim je będziesz rzuć to potrzymaj je chwilę na języku by się lekko zmiękczyły i wtedy je zacząć żuć.
(biała, czarna, zielona, pur eh (zwana potocznie czerwoną) i niezwykle rzadkie żółte) i każdy z nich z różnymi mieszankami dodatków może dać różne doznania smakowe, zapachy i kolory naparu. Jak i popularne zioła co lubią włączać do kanonu też są niezłe (rooibos, honeybush, mate). Może po części rytualność przyrządzania i picia mnie relaksuję.

Wszystko się zaczyna od doboru na jaką herbatę ma się ochotę. Się patrzy ładnie na tą grupę słoików z silikonową uszczelką (by herbata miała dłużą świeżość, bo ta jest mocno higroskopijna) w którym jest susz i wybiera jaki gatunek i smak się wybiera. Potem wlewam wodę do czajnika elektrycznego i wybieram odpowiednią temperaturę zależnie od gatunku (no co mam czajnik z regulacją temperatury). Międzyczasie wyciągam prasę francuską/dzbanek z tłokiem (wiem że głównie najlepiej się nadaję do robienia kaw, ale i nadaję się do herbat. Bo dzięki tłokowi mogę oddzielić napar od suszu) i przygotowuję ją (głównie polewam ciepłą wodą by ciepło było równomierne i lepiej się przez to zaparzało). Biorę miarkę i odmierzam ile suszu na litr i wsypuję. W tym czasie woda już bywa gotowa i zalewam. Międzyczasie mogę podziwiać rozwijające się liście (i czasem pulchniejące dodatki), zapachy i kolory jakie się pojawiają podczas zaparzania. Po odpowiednim czasie zaparzania oddzielam tłokiem i wlewam pierwsze zalanie do termosa (no co fajnie by było przez dłuży czas ciepłe). Potem drugie idzie do mojego kubka (tak mam gigantyczny kubek co mieści 0,7 l :D). I trzecie jak herbata na to pozwala. Wiem że można próbować zalewać, zalewać i zalewać, ale często po 3 zalaniu (ale są wyjątki bo są takie intensywne herbaty co i smak mocny utrzymują nawet po 3 zaparzeniach) już zaczyna być głównie woda z lekkim posmakiem herbaty. Się siedzi z tym kubkiem, cieszy się zapachem, smakiem, kolorem. Wprost się delektuję. Ma się takie wrażenie jakby czas spowolnił, odłączył od świata. Jesteś tylko ty i kubek ulubionego naparu co smakuję bardzo dobrze bo się już coraz lepiej wie jak je dobrze zaparzać. I po wypicu już koniec relaksu,trza po wszystkim posprzątać i za jakiś czas lecieć do toalety (ech ta kofeina i jej właściwości moczopędne). Oh sorry że się tak rozpisałam na temat herbaty.
I ostatnia forma relaksu. Zwierzęta w domu. Ma się ich dość dużo, bo moja rodzina je lubi. Więc tu mogę wejsc w interakcję z dwoma psami, 2 kotami i 2 szynszylami (szynszyle są mojej siostry). I to dość oczywiste że np. głaskanie kota lub zabawy z psami jest dość przyjemne. Jak i te szynszyle urocze. Hehe :D

Sorry za ścianę tekstu.

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 542
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Skorpion » 13 lut 2017, 23:15

Tak sobie myślę, że ogromny wpływ na nasz nastrój mają ludzie, którzy nas otaczają. Myślę, że warto czasem zmienić otoczenie, poznać nowych ludzi, którzy mają fajną energię i dzielą się nią z nami.
Obrazek

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2549
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Vampircia » 26 lut 2017, 22:59

Zapomniałam wymienić "Przystanek Alaska". Ostatnio sobie odświeżam i to naprawdę pomaga. Są tu jacyś fani? To mógłby być nawet dobry materiał na fanfika.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Preity
moderator
Posty: 195
Rejestracja: 14 sie 2012, 20:44
Lokalizacja: Marsjańskie odmęty
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Preity » 26 lut 2017, 23:05

Kiedyś oglądałam i bardzo lubiłam. Chyba czas sobie odświeżyć.
Nagi wyszedłem z łona matki
i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

Hi 1, 21

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2549
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Vampircia » 27 lut 2017, 15:21

Super, możemy razem shipować;)
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Tatanka
uczeń
Posty: 29
Rejestracja: 18 maja 2016, 10:12

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Tatanka » 27 lut 2017, 19:47

Może jestem typowym tendencyjnym samcem, ale jak mam wszystkiego dość, doła na maksa i nie mam ochoty na cokolwiek, to nic tak nie odpręża jak dobra rozwałka na ekranie, byle fabuła trzymała się kupy
"Walczy się pasją, zwycięża rozumem"
Doktor

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 542
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Skorpion » 27 lut 2017, 22:30

Vampircia pisze:Zapomniałam wymienić "Przystanek Alaska". Ostatnio sobie odświeżam i to naprawdę pomaga. Są tu jacyś fani? To mógłby być nawet dobry materiał na fanfika.
No hej ;)

Dobrze jest zająć się rzeczami, które automatycznie odciągają naszą uwagę od kłopotów i nieprzyjemnych rzeczy - pisanie, czytanie, spacer, inna zajmująca czynność.

Od siebie dodam kilka fantów, które mi poprawiają humor:
- komedie - myślę, że nic tak nie poprawia nastroju jak humor i dobry film, dla każdego będzie to inny tytuł, a dla mnie "Run, Fatboy, Run", po który sięgam zwykle, gdy nazajutrz czeka mnie stresujący dzień,
- książki Joanny Chmielewskiej - "Lesio" (zwłaszcza część trzecia), "Wszystko czerwone", "Krokodyl w kraju Karoliny", "Całe zdanie nieboszczyka" to dla mnie kopalnia humoru i zdecydowanie jej najlepsze i najpozytywniejsze książki tej autorki, nic tak nie rozpędza smutków jak liczne niedowłady umysłowe, przemycanie listów w kiełbasie oraz "kał basa". No, a w krokodylu nawet zostaje podany sposób na chandrę ;)
- Companija - tak, nie każdy słucha takiej muzyki, ale to nie o muzykę chodzi, ten chłopak ma bardzo pozytywną energię, polecam wybrać się na jego koncert, posłuchać na żywo, pogadać z nim, a z pewnością zrozumiecie, dlaczego poprawia nastrój
- Nice Peter- mój ukochany youtuber, lubię jego poczucie humoru, piosenki, osobowość, zdarza mi się oglądać jego filmiki po kilka razy, gdy mam zły dzień
- rozmowa - najbardziej oczywista rzecz na świecie, i nie chodzi mi o rozmowę o problemach i ich rozwiązywaniu, ale taką o najzwyklejszych lub bez znaczenia rzeczach. Myślę, że taka rozmowa dodaje otuchy i najszybciej pozwala zapomnieć o podłym nastroju.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lisbeth77
amator
Posty: 11
Rejestracja: 04 lis 2019, 21:47

Re: Rzeczy, które poprawiają nam nastrój

Postautor: Lisbeth77 » 10 lis 2019, 23:29

Skorpion pisze:Tak sobie myślę, że ogromny wpływ na nasz nastrój mają ludzie, którzy nas otaczają. Myślę, że warto czasem zmienić otoczenie, poznać nowych ludzi, którzy mają fajną energię i dzielą się nią z nami.


Zgadzam się. Życie też pokazało mi, że powinno się jak najszybciej zerwać kontakt z takimi osobami, które zatruwają nasze życie, choć wydaje się, że są nam bliskie. Nie ma na co czekać, nie zmienią się. Usuwajmy wampiry energetyczne z naszego życia!:O

Ja od siebie mogę polecić:

- seriale typu: "The Office", "The Good Place", "Parks and recreations" oraz "Brooklyn 99". Są to przeurocze, pozytywne i posiadające naprawdę dobry humor seriale, które zawsze mnie rozbawią. Oglądanie "The Office" w ogóle jest jak życiowy rytuał, przez który się przechodzi i potem człowiek jest jakiś taki inny.

- vinesy, dobra kompilacja vinesów jest w stanie bardzo poprawić nastrój.

- komedie, ale nie wszystkie, sama wolę bardziej nietypowe. Od siebie polecam np. "Małą Miss" (płaczę na niej ze śmiechu), "Jabłka Adama", "What We Do in the Shadows", "Disaster Artist" (oglądałam już 3 razy!), "Asterix i Obelix Misja Kleopatra" (don't judge me).

- bajki, Disneya lub Pixara, te ulubione, które człowiek zna na pamięć. "Droga do El Dorado", "Hercules", "Mulan", "Toy Story", "Goofy na wakacjach", "Potwory i spółka", "Dawno temu w trawie", "Dzwonnik z Notre Dame", filmy ze świata LEGO.

- Mistrzowie Internetu na Joemonsterze.

- tumblr, nie wchodzę tam tak często jak kiedyś, ale chyba wciąż obserwuję same dobre blogi, bo bardzo poprawiają mi nastrój, zawsze się uśmieję i zachciewa mi się żyć.

- kreskówki, zarówno te stare: "Dexter", "Hey Arnold!", "6 w pracy" jak i obecne, głównie Niesamowity Świat Gumballa. Ta bajka jest genialna. Kocham "South Parka", ale ten czasami bardziej umie zdołować.

- wyjście z domu, po prostu przejście się gdzieś nawet w samotności, przewietrzenie głowy; kupienie sobie jakiejś pierdółki, która poprawi nam humor albo czegoś słodkiego, loda, pączka, gofra, wyciskanego soku; uśmiechnięcie się do niemowlaka w wózku; pogłaskanie mijającego nas szczeniaczka; krótka rozmowa z miłą staruszką w sklepie. Samo wyjście z chaty czasem potrafi ułożyć w głowie, przypomnieć, że świat jest pełen ludzi, którzy na co dzień też pewnie mają swoje problemy, ale jakoś funkcjonują i sobie radzą i nie jesteśmy w tym całym pędzie zupełnie sami.
“That’s the power of words: twenty-six letters can paint the whole universe.”
— Jay Kristoff, “Godsgrave


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości