[Przygody Merlina] Wyzwanie

Tutaj wrzucamy fanfiki do filmów, seriali telewizyjnych, kreskówek itp.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2066
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 26 cze 2013, 09:54

Miryoku pisze:Ogólnie to przeszkadza mi, że przez cały fik czułam tę cudowną atmosferę zagrożenia, spotęgowaną przez pojawienie się banshee, a skończyło się zbyt łagodnie. Może gdyby Merlin coś stracił, zapłacił jakąś cenę... Czegoś mi brakuje.

Próbowałam napisać porządny pojedynek. Chyba nawet kiedyś przesłałam ci ten fragment, który napisałam. Jednakże szybko się zacięłam i przez niemal pięć lat nie byłam w stanie przez niego przebrnąć. W końcu postanowiłam go ująć inaczej i oto efekt.

Jednak tak jak mówiłam Natce - mogę przesłać ten fragment, który miałam wcześniej, jeśli chcesz. Taki Director's Cut :mrgreen:

Elanor
amator
Posty: 5
Rejestracja: 26 lip 2018, 16:02
Lokalizacja: Miasto, którego nazwy niewolno wymawiać

Re: [Przygody Merlina] Wyzwanie

Postautor: Elanor » 29 lip 2018, 20:07

Umknęło mi gdzieś wcześniej to opowiadanie. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Początkowo coś tam sobie stylistycznie gdzieniegdzie chrobotało i zgrzytało, ale nie będę się czepiać i wypisywać po tylu latach. Zwłaszcza, że później widać bardzo dużą poprawę.
Już sam pomysł wykorzystania Banshee niezmiernie ciekawy. Postać praczki skojarzyła mi się też z Morrigan. Co do sekcji zwłok w tym okresie, bo gdzieś mi jakieś zarzuty w komentarzach mignęły, co było zakazane, to było, ale nikt nie powiedział, że bardziej światli medycy tego nie robili. Poza tym, Camelot swoje prawa mógł mieć. Mój headcanon jest taki, że Gajusz był z pochodzenia Rzymianinem, więc jak dla mnie, tym bardziej przysłowiowej kupy się to wszystko trzyma.
Generalnie całość przypomina mi odcinek serialu, w klimacie dwóch pierwszych sezonów. W sumie można to opowiadanie uznać za taką długofalową łatkę, zwłaszcza w kontekście ostatniego odcinka. To by, prawdę mówiąc, wiele wyjaśniało.
Ostatni rozdział jest świetny. Nie widzę tu psychologicznego au. Właściwie, ta konfrontacja przypominała w pewnym sensie rozgrywkę szachową.
Dzięki za umilenie upalnego, niedzielnego popołudnia. :)
Z pozdrowieniami
Elanor
Pierwsze zarejestrowane proto-kłamstwo Zoonów brzmiało: „Właściwie
mój dziadek jest całkiem wysoki". W końcu jednak zrozumiano, na czym rzecz polega i powołano urząd plemiennego Kłamcy.
T. Pratchett: "Równoumagicznienie"

Zaczarowana
amator
Posty: 19
Rejestracja: 16 mar 2019, 19:19

Re: [Przygody Merlina] Wyzwanie

Postautor: Zaczarowana » 06 kwie 2019, 15:28

No to jestem w końcu z obiecanym komentarzem. Jak już pisałam Ci na ff.net, to opowiadanie bardzo mi się podoba.

To teraz do rzeczy. Ingormacje potrzebne do zrozumienia tekstu, są zgrabnie wkomponowane w opowiadanie. Fajnie budujesz napięcie i aż czeka się, żeby coś się wydarzyło. Najbardziej moją uwagę zwróciło to, jak bawisz się tutaj motywem przeznaczenia Merlina. Od momentu, w którym Merlin został wyzwany na pojedynek, zastanawiałam się czy go umieścisz, czy jednak pozwolisz mu przeżyć. Finalnie jestem zadowolona, że wyszedł z tej potyczki bez szwanku.

Opis banshe bardzo fajny i działający na wyobraźnię. Rozmowa Merlina z Gajuszem na ten temat też. Troska medyka wyszła naturalnie i autentycznie. Podobnie jak zmartwienie Gwen.

Trzynasty z dwunastu, to bardzo ciekawy opis śmierci. Kiedy czytałam po raz pierwszy, nie od razu wpadłam na ten trop, ale trzeba przyznać, że w fajny sposób starałaś się czytelnika naprowadzić.

Czytało się dobrze i szybko. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do tego fika.
"Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni, nie mają z tym problemu."
- Fritz Perls -


Wróć do „Filmy/TV”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości