Mesmerysta [In Progress]

Tutaj zamieszczamy własne opowiadania i powieści.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
kaczy96
amator
Posty: 5
Rejestracja: 29 sie 2012, 19:48

Mesmerysta [In Progress]

Postautor: kaczy96 » 30 sie 2012, 12:14

Tytuł: "Mesmerysta"
Kategoria: 13+
Status: Trwa
Ciekawostka : Wszystkie wymienione miejsca istnieją naprawdę :)

Był zwykły jesienny wieczór, chłodnawo i mokro. W powietrzu czuło się wszechobecną wilgoć i skraplającą się mgłę. Kate jak co tydzień w poniedziałki wracała z zajęć tenisa ziemnego. Zbliżała się godzina 20.30 więc jak przystało na tę porę roku było już całkiem ciemno. Słuchając swoich ulubionych piosenek udała się z przystanku w kierunku bloku nr 28 na osiedlu Teatralnym w którym mieszkała razem z rodzicami. Nuciła cicho do rytmu wchodząc do bramy między blokiem 24, a 25. Zanurzając się w mrok słabo oświetlonej, jedną świetlówką przejściówki poczuła jak coś ją szturcha ją w ramię. Dziewczyna obróciła się i ujrzała trzech łysych chłopaków ubranych w bluzy z kapturem. Czuła w sobie agresję, jak i strach. Nie wiedziała skąd pochodził ten nagły przypływ emocji, nie pasowało to do niej. Jeden z nich zbliżył się do dziewczyny na niebezpiecznie bliską doległość.
- Dawaj telefonik mała – powiedział jeden – szybciutko ! – dodał. Kate była przerażona, posłusznie oddała telefon który dotychczas leżał spokojnie w lewej kieszeni kurtki. Była tak roztrzęsiona że telefon wypadł jej, lecz jeden z oprawców szybko go chwycił.
- Niezły sprzęt – stwierdził i podszedł bliżej lampy, aby dokładniej oglądnąć zdobycz. Kate miała zamiar już bezpiecznie się oddalić lecz kolejny z bandytów zagrodził jej drogę.
- Jeszcze portwelik kochaniutka, ktoś z takim sprzętem na pewno nie chodzi bez kasy – rzucił.
- Ale, ja nie mam przy sobie… – wymamrotała dziewczyna. Nagle zobaczyła jak kolano jednego z chłopaków zbliżało się w jej stronę, nie zdążyła uniknąć i otrzymała bolesny cios w brzuch.
- Nie kłam, tylko dawaj ! – wykrzyczał, a pozostała dwójka zaczęła rechotać w tyle.
-Ale ja naprawdę nie mam – powiedziała zwijając się z bólu i przez łzy. Zobaczyła jak kolejny cios jest wymierzany w jej stronę, zamknęła oczy i cała w płaczu czekała na kolejną dawkę przeraźliwego bólu. Nagle coś chwyciło ją pod ramię i pociągnęło w swoją stronę.
- O kurrrr ! – usłyszała, najwidoczniej napastnik trafił w ścianę.
- Ty mała zdziro ! – i nagle umilkł. Kate zobaczyła jak po prawej stronie jej głowy w szyję chłopaka jest wycelowana klinga długiego cienkiego ostrza. Dziewczyna obejrzała się do tyłu, zobaczyła w cieniu postać w masce i ręką z japońskim mieczem wycelowanym w gardło napastnika. Ogarnął ją jeszcze większy strach, była zbyt przerażona aby cokolwiek powiedzieć.
- Nic ci nie jest – spytał zamaskowany chłopak. Ona tylko wbiła w niego swoje spojrzenie z błagalnym wyrazem twarzy, jakby chciała powiedzieć „ratuj mnie”.
- Oddaj jej telefon, albo nie będzie wesoło – powiedział do pierwszego oprawcy, ten posłusznie położył aparat na ziemi. Drugi trząsł się ze strachu z ostrzem wycelowanym i gotowym w każdej chwili przebić jego krtań.
- Nawet o tym nie myśl – rzucił zamaskowany chłopak do trzeciego który już próbował wyciągnąć z kieszeni nóż i zakraść się z boku.
- Macie 5 sekund na ucieczkę – powiedział zamaskowany. Wszyscy troje pobiegli prosto w długą osiedlową uliczkę w stronę placu zabaw.
- Poczekaj tu i się nie ruszaj – powiedział chłopak do Kate, posadził ją pod ścianą i ruszył w pogoń za bandziorami. Dziewczyna syknęła tylko z bólu i pomyślała na głos – Co tu się do cholery stało ?
- Najprawdopodobniej zostałaś pobita, a ja cię uratowałem – usłyszała już znajomy głos w oddali. To chyba twoje – powiedział zamaskowany chłopak i podał jej telefon.
- Dzięki – wymamrotała dziewczyna.
- Karetka już tu jedzie, zaraz wezmą cię do szpitala – odparł zamaskowany.
- Nie, nie, nic mi nie jest – powiedziała próbując wstać, lecz ból jej to uniemożliwił.
- Taaa – właśnie widzę odparł chłopak. Teraz widziała go dokładniej, miał na sobie ciemnoniebieskie kimono z czarną hakaną , u boku za szarym pasem znajdował się japoński miecz który uratował jej skórę. Twarz zasłonięta była białą maską z zwierzęcym wzorem w kształcie kota, w szparach widać było żółte, świecące oczy. Zza maski wystawały krótkie ciemne włosy. Lewy rękaw był podwinięty, a ręka w całości zawinięta w bandaże.
- Jestem Tengu – powiedział, a ty ?
-K-Kate – odpowiedziała lekko zmieszana.
- Masz dużo szczęścia, gdyby mnie tu nie było nie skończyło by to się tak kolorowo, następnym razem gdy coś podobnego się stanie po prostu krzycz, ja zazwyczaj jestem w oklicy. Jeszcze w jakieś dni masz zamiar tak podróżować wieczorami ? – spytał.
- Tylko w poniedziałki i środy – odparła.
- Ok, to w takim razie w poniedziałki i środy będę czekać na ciebie tam przy skręcie od ulicy, tak będzie bezpieczniej. Ok ? – zapytał.
- Eee no dobra, alee – mamrotała Kate.
- Wytłumaczę ci wszystko w środę, wtedy będzie też pora na pytania, na razie muszę się zmywać bo karetka po ciebie już prawie przyjechała. Zostanie z tobą Yuki więc się nie martw, narka ! – powiedział i ruszył w stronę placu zabaw. Kate zobaczyła jeszcze jedną dziwną rzecz, chłopak miał rozcięcia na plecach w miejscu łopatek. Chłopak w masce, Tengu, ochrona 2 razy w tygodniu, jakiś Yuki, o co do cholery chodzi ! – pomyślała zfrustrowana i zasnęła opierając się o ścianę w bramie. Budziły ją tylko wyrywki jak pakowaną ją do karetki i odwieziono do szpitala.

Rozdział II

Kate obudziła się, była sama w małej sali szpitalnej. Ściany były pomalowane na śnieżno biało, na ścianie zawieszony był telewizor, na małym drewnianym stoliku obok łóżka leżała karteczka na które było napisane :

„Jak się czujesz ? Mam nadzieję że dobrze, lekarze powiedzieli że jeśli do jutra brzuch nie będzie cię boleć to wyjdziesz ze szpitala. Przyniosłam ci twoje PSP żebyś się nie nudziła.
Pozdrawiam – kochająca mama :) ”

- Przynajmniej nie będę się nudziła – pomyślała – Ale co się w ogóle wczoraj stało ? - zadawała sobie pytanie. Dowiem się w środę, przynajmniej mam nadzieję – stwierdziła i rozpoczęła nowy zapis w swojej grze. Cały czas miała wrażenie że ktoś, albo coś ją obserwuje, to denerwujące uczucie nie dawało jej to spokoju. Ale w końcu zanurzyła się w grze i przestała o tym myśleć. W międzyczasie przyszedł lekarz i spytał ją jak się czuje, odpowiedziała że już o wiele lepiej.
- W takim razie jutro przed południem zostaniesz wypisana do domu – powiedział jej doktor – na razie odpoczywaj – dodał i poszedł do swojego gabinetu. Po tym jak bateria w przenośnej konsoli wyładowała się, dziewczyna przełączała znudzona kanały w telewizorze, i tak czas zleciał jej do wieczora. Około godziny 21 stwierdziła że najwyższy czas już iść spać i położyła się.
- Kurna, wróciło to uczucie – pomyślała – Ale przecież tu nikogo nie ma – stwierdziła rozglądając się po pokoju i usnęła. W środku nocy Kate obudziła się usłyszawszy szelest, nie był to normalny dźwięk, coś jakby zbliżało się w jej stronę. Poczuła strach, nie normalne uczucie strachu. Jakby kilka osób które potwornie się boją przekazało jej swoje uczucia. Zobaczyła w rogu przy drzwiach starą kobietę. Stała skurczona w rogu, ubrana była w szpitalne czarne ubranie, a w prawej ręce trzymała laskę. Było w niej coś dziwnego, nie mogła tego określić. Emanowała potwornym strachem, jej twarz była zamazana, jakby ciągle zmieniała swój wygląd, ale zawsze jej wyraz twarzy był pełen przerażenia. Kate nie widziała co zrobić, przykryła się kołdrą do czubka nosa i obserwowała jak tajemnicza postać zbliża się w jej stronę. Chciała krzyczeć, ale strach sparaliżował ją, nagle zobaczyła błysk. Jasne, ciepłe światło, dziewczyna poczuła się lepiej. Strach minął, tajemnicza kobieta zaczęła znikać czemu towarzyszył jej potworny niemy krzyk który wykrzywiał jej zmienianą co sekundę twarz.
-Widzę że nie byłem potrzebny – usłyszała znajomy głos od strony okna. Na framudze okna kucał zamaskowany chłopak z poniedziałkowej nocy.
- C-co tu się stało ? - spytała przestraszona Kate.
- Yuki ci pomógł, tak jak go prosiłem – odpowiedział spokojnie Tengu.
- Jaki Yuki, o co chodzi !? - spytała lekko zdenerwowana dziewczyna.
- Ok, zrób tak – zaczął chłopak – przypomnij sobie jakie uczucia towarzyszyły temu światłu co widziałaś przed chwilą, popatrz na stolik i mruż oczy. Skup się !
Kate zrobiła tak jak jej kazał, na początku nie widziała nic, lecz po krótkim skupieniu zobaczyła małą, białą postać. Był to, wielkości około 20 – 30 cm, mały, biały lisek. Jego oczy były błękitne, z pyszczka odchodziły po trzy wąsy z każdej strony. Jego futerko było śnieżno białe, tylko na łapkach było lekko ubrudzone. Lisek skoczył przez nogi Kate prosto na ramię chłopca.
- Oto Yuki – mój podopieczny – powiedział chłopak. Zamaskowany usiadł na framudze i mówił - zapewne masz wiele pytań, zaraz odpowiem pewnie na kilka z nich więc mnie wysłuchaj – mówił – to co widziałaś, tak stara kobieta, to były kłębione w tym szpitalu emocje towarzyszące pacjentom. Lęk przed operacją, śmiercią czy stratą ukochanej osoby, przyjęły postać osoby której dotyczyły najbardziej, czyli osób starych i schorowanych. To samo było w poniedziałek w bramie, negatywne emocje towarzyszące zarówno mieszkańcom osiedla, jak i dresom którzy myślą tylko o zysku i sprawianiu bólu. Jeszcze do tego ciemność, wilgoć, po prostu brama nadawała się do tego idealnie. Uratowana zostałaś przed chwilą emocjami pozytywnymi takimi jak radość po wyzdrowieniu, nadziei w powiedzenie opracji. Yuki gromadzi takie emocje i zbiera je w sobie aby właśnie zwalczać takie twory jak to co już spotkałaś. W gruncie rzeczy Yuki jest skumulowaną pozytywną energią, przeciwieństwem twoich prześladowców.
- A kim ty jesteś ? - przerwała mu Kate.
- Kim ja jestem ? - spytał Tengu – sam nie wiem, i to chyba mnie najbardziej boli, w nocy jestem tym czym jestem, zniekształconą istotą która chowa twarz za maską. Natomiast w dzień, zwykłym „tworem” tego świata, czy jestem człowiekiem, czy jestem duchem, a może demonem ? Sam nie wiem...
- A dlaczego te „demony” atakują mnie ? - spytała Kate.
- Nie mam pojęcia, może kiedyś zostałaś przez jakiegoś naznaczona, może masz w sobie dużo emocji które chcą pochłonąć , naprawdę nie wiem – odpowiedział chłopak.
- Ale teraz nie zastanawiajmy się nad tym – ciągnął – te „emocje” nie przestaną cię dręczyć, będziesz na nie narażona zarówno w dzień jak i w nocy. Jeśli będziesz omijać ciemne zaułki w ciągu dnia to nie ma problemu, natomiast w nocy sprawa się komplikuje. Będą dobijać się do twojego mieszkania i próbować cię dręczyć, co może być troszkę niekomfortowe.
- To jak ja mam normalnie żyć ?! - przerwała mu zdenerwowana Kate.
- Myślę że najlepiej będzie znaleźć ci kogoś takiego jak Yuki, chowańca i ochroniarza. Tylko problemem jest znaleźć tak duży pokład pozytywnych emocji. Póki co mój przyjaciel zostanie z tobą do czasu kiedy jak nie znajdę ci koleżki.
- Jeszcze jest jeden problem – powiedziała Kate – paraliżują mnie emocje wydzielane przez te potwory, czuję ich emocje.
- I tu mamy drugi problem, proponuję abyś raz w tygodniu ćwiczyła ze mną hamowanie tych emocji – stwierdził Tengu
- Dla mnie nie ma problemu, tylko że nie mam na to zbytnio czasu, chodzę do szkoły i muszę się uczyć – odpowiedziała dziewczyna.
- A skąd wracasz w te poniedziałki i środy ? - spytał
- Z treningu tenisa – powiedziała
- W takim razie możesz poświęcić jeden trening na rzecz też treningu tylko ze mną – zaproponował chłopak.
- A-Ale tenis mam opłacony z góry na cały rok i …
- Wybieraj, tenis czy twoje bezpieczeństwo – przerwał jej Tengu.
- Ok, niech będzie tylko jak ma to wyglądać ? - odpowiedziała po chwili namysłu Kate.
- Zrobimy tak, przyjdź w przyszłą środę o siedemnastej na plac zabaw, ten obok tej bramy. Wtedy wszystko wytłumaczę, na razie lecę, mam kupę roboty na głowie – powiedział i skoczył razem ze swoim zwierzakiem przez okno w dół.
Ostatnio zmieniony 30 sie 2012, 19:10 przez kaczy96, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 01 wrz 2012, 14:29

Inni już się przyzwyczaili, że zaczynam od błędów, ale Ciebie uprzedzę. Taki mam zwyczaj i nie będę go zmieniać.

Nie wiem dlaczego, ale powtórzenia Cię kochają. Przykłady:
kaczy96 pisze:Zanurzając się w mrok słabo oświetlonej, jedną świetlówką przejściówki poczuła jak coś szturcha w ramię.
Tutaj najprawdopodobniej było najzupełniej przypadkowe.
kaczy96 pisze:- Jeszcze jest jeden problem – powiedziała Kate – paraliżują mnie emocje wydzielane przez te potwory, czuję ich emocje.

Ponieważ wygląda na to, że o emocjach będzie dużo, pamiętaj o tym, że ten wyraz ma synonimy (np. uczucie, wzruszenie).

kaczy96 pisze:- A skąd wracasz w te poniedziałki i środy ? - spytał

Znak zapytania powinien być tuż przy wyrazie jak inne znaki interpunkcyjne.
kaczy96 pisze:- Eee no dobra, alee – mamrotała Kate.

Tutaj po "ale" powinien być wielokropek, to zdanie się urywa. W każdym podobnym przypadku obowiązuje ta sama zasada.
kaczy96 pisze:- Nic ci nie jest – spytał zamaskowany chłopak.

"Spytał" nie zwalnia od użycia znaku zapytania przed myślnikiem.
W tekście są błędy interpunkcyjne, niestety za dużo, żeby wymieniać wszystkie. Zjadasz przecinki.
kaczy96 pisze:Uratowana zostałaś przed chwilą emocjami pozytywnymi takimi jak radość po wyzdrowieniu, nadziei w powiedzenie opracji.

Tu z kolei jest literówka. Powodzenie nie powiedzenie.
kaczy96 pisze:Wszyscy troje pobiegli prosto w długą osiedlową uliczkę w stronę placu zabaw.

Wszyscy trzej. To zdaje się byli mężczyźni. Troje dotyczy grupy mieszanej (kobiet i mężczyzn).


Pomysł z kumulacją emocji w żywe stworzenia mi się podoba. Japońskich dodatków nie będę oceniać, niech Ci będzie. Wykonanie musisz jednak dopracować. Jeśli masz problem z interpunkcją poszukaj bety, zwłaszcza, że błędów sam nie wyłapiesz.
Ostatnio zmieniony 01 wrz 2012, 20:21 przez Hermi, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
kaczy96
amator
Posty: 5
Rejestracja: 29 sie 2012, 19:48

Postautor: kaczy96 » 01 wrz 2012, 16:51

Dzięki, postaram się poprawić wszystkie błędy.
Szczerze to jest moje chyba jedyne i najdłuższe opowiadanie jakie robiłem.
W szkole nigdy nie było ciekawego tematu i nie wybiłem się ani razu ponad DST.

Zaczarowana
amator
Posty: 17
Rejestracja: 16 mar 2019, 19:19

Re: Mesmerysta [In Progress]

Postautor: Zaczarowana » 02 kwie 2019, 11:56

Tak, jak zauważyła Hermi, jest tutaj sporo błędów. Przez to ten tekst czyta się dość ciężko. Pomysł na opowiadanie ciekawy, to trzeba przyznać. Postać tajmeniczego ochroniarza ma potencjał; jest interesująca. Chowaniec, który magazynuje pozytywną energię i później ją wykorzystuje, to fajna sprawa. Tylko tutaj brakuje mi jakichś informacji, jak wybrać takiego zwierzaka; skąd wiadomo, że zwierzątko ma taką moc, itp.
Momentami mam wrażenie, że akcja dzieje się za szybko. No i jak na razie niewiele jest wyjaśnione. Więcej pytań, niż odpowiedzi.

Tak wysoka wrażliwość na ludzkie emocje, to dość ciekawy motyw, chociaż mam wrażenie, że czegoś mi tutaj brakuje. Te wszystkie skumulowane odczucia możnaby dokładniej opisywać. Podobała mi się wzmianka o tym na początku.
kaczy96 pisze:Nie wiedziała skąd pochodził ten nagły przypływ emocji, nie pasowało to do niej.
To jest bardzo ładny fragment. W scenie w szpitalu też można było to wykorzystać. Hm, wiem, że to byłoby powtórzenie dwa razy tego samego w krótkim odstępie w tekście, ale odpowiadanie opiera się na odczuwaniu emocji, więc chyba by przeszło. Chociaż fajne też byłoby, gdyby bohaterka nie zawsze potrafiła rozróżnić czy jakaś emocja należy do niej, czy do kogoś innego. To byłby taki ciekawy element kreacji postaci.

Opowiadanie jest całkiem ciekawe. Szkoda tylko, że porzucone i niedokończone. Mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni. Przesyłam wenę!
"Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni, nie mają z tym problemu."
- Fritz Perls -


Wróć do „Proza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość